Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Bez taniego optymizmu PDF Drukuj Email
26.11.2015.

                                                    Bez taniego optymizmu

 Pozornie może się wydawać, że wraz ze zwycięstwem  Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich i  wraz ze zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych (umożliwiającym  nadto samodzielne rządzenie, bez potrzeby koalicjanta!) - cała władza w Polsce przeszła wreszcie w  ręce innej formacji, niż spodstolna siuchta i sitwa, ukształtowane przez gen. gen. Jaruzeleskiego i Kiszczaka pod „okrągłym stołem” i w Magdalence. Jak trwała i głęboka była to formacja świadczy fakt, iż trzeba było aż  26 lat, by stworzony tam wówczas  mafijno-gangsterski układ władzy ( osłonięty demokratycznymi dekoracjami ) upadł przynajmniej w jego  przełożeniu na legalne władze III RP. Trup  usłał gęsto tę „młodą demokrację” niewyjaśnionymi zabójstwami  i „samobójstwami” ( gen. Fonkiewicz, małżeństwo Jaroszewiczów, minister Sekuła, gen. Papała,  SB-ecki rezydent w Wiedniu „Baranina”, minister Dębski, Lepper, gen.Petelicki, nie licząc „spodstolnych demokratów” drobniejszego płazu.  Tragedia w Smoleńsku ukazała dobitnie podszewkę tej spodstolnej demokracji,  a ostatnia „afera taśmowa” – jej mechanizmy…

 Teraz cała  legalna władza jest wreszcie w rękach innych niż  „układ spodstolny” – ale pozostało całe jego nieformalne zaplecze, cały pozakonstytucyjny układ sitewno-mafijno-gangsterski, wytworzony podczas tego ponad ćwierćwiecza . Jego ostatnie legalne władztwo polityczne miało oblicze Platformy Obywatelskiej – wcześniej: Kongresu-Liberalno Demokratycznego (zwanego potocznie Kongresem Aferałów), Unii Wolności (pseudonim żydowskiego lobby politycznego) czy rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej wespół z PSL-em. Znamienne, jak wielu polityków tych formacji nosiło operacyjne pseudonimy w archiwach komunistycznych tajnych służb…

 Wytworzył się zatem dzisiaj taki układ, w którym wprawdzie legalna władza (prezydent, rząd, większość  parlamentarna) nie  jest już  w rękach spodstolnych faworytów PRL-owskiej bezpieki, wojskowej i cywilnej, ale niemal wszystko, co poza tą legalną władzą (zawłaszczony majątek, ukradzione z FOZZ miliardy dolarów zainwestowane w kraju i za granicą, silne media, posady niezlustrowanych konfidentów w tychże mediach, w sądownictwie, w prokuraturze, w sferze państwowej „kultury” (czyli propagandy) a wreszcie w niewyczyszczonych konsekwentnie służbach tajnych III RP -  jest  nadal w rękach układu spodstolnego. W rękach formacji,  którą  nazywam wspólnotą rozbójniczą, przednarodową, więc wsteczną - w przeciwieństwie do ukształtowanego narodu polskiego.

 Walka polityczna z tą wspólnotą rozbójniczą nie będzie łatwa dla nowych władz, chociaż mają w swych rękach i prezydenturę, i rząd, i większość parlamentarną. Rzecz w tym, że nowe legalne władze muszą działać w formach legalnych – podczas gdy mają za przeciwnika formację, przyzwyczajoną i niebywale wprawną w działaniach nielegalnych, mafijnych, sitewnych, gangsterskich, formację  będącą spadkobierczynią PRL-owskich metod zarówno z czasów stalinowskich, jak tych nowszych, gdy Kuroń ugadywał się z Kiszczakiem co do wyeliminowania opozycji niepodległościowej z procesu „transformacji ustrojowej”,  a Michnik komplementował tego sowieciarza, głównego architekta „porozumień z Magdalenki  określeniem „człowiek honoru”.  Tego „człowieka honoru” – nawiasem mówiąc -  pochowano niedawno na cmentarzu prawosławnym (sic!) już bez honorów wojskowych: jedynie  z „honorem” Michnika…

Warto też zauważyć, że wbrew bezczelnym  zapewnieniom liderów Platformy Obywatelskiej (bezczelność w stylu PRL-owskim była  zresztą  najsilniejszą stroną rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Wolności  i koalicji Platformy Obywatelskiej z PSL  …) – sytuacja gospodarcza Polski w chwili, gdy oddać muszą rządy nie tylko nie jest dobra, ale jest bardzo zła. Dług publiczny przeraża, deficyt budżetowy „zbity” został do poziomu poniżej 3 procent tylko dzięki  wirtualnemu oszustwu, związanemu z przejęciem środków OFE przez ZUS, a pieniądze z Unii Europejskiej już się praktycznie skończyły – w dużej mierze zmarnotrawione przez rządy PO. Obawiam się, że byle finansowe zachwianie się krótkotrwałej równowagi finansowej w UE (osiągniętej gigantycznym dodrukiem pieniądza podczas niedawnego kryzysu)może spowodować   wielki kryzys w polskich finansach.

 Platforma Obywatelska pozostawia III Rzeczpospolitą  niezreformowaną, zatrzymaną na etapie „transformacji ustrojowej” wg.Kiszczaka-Balcerowicza:  gospodarki oligarchicznej, kapitalizmu kompradorskiego (kto przy władzy – ten tylko robi interesy…), przy całkowitym zablokowaniu młodemu pokoleniu możliwości uczestnictwa w rynku, w konkurencji, w dostępie do przedsiębiorczości. Jakże mogło być inaczej, gdy „liberałowie” okazali się łże-liberałami, najbliższymi sojusznikami  b.komunistów z SLD, tłusto uwłaszczonych na państwowym majątku i jak najgłębiej zainteresowanymi, by nie mieć w kraju żadnej konkurencji gospodarczej?...

Skutkiem objęcia legalnej władzy przez Prawo i Sprawiedliwość będzie radykalizacja  lewicowej, pozaparlamentarnej opozycji, jej przesuwanie się jeszcze bardziej  na lewo: sądzę, że poskutkuje to jeszcze bardziej demagogicznymi  i zajadłymi atakami na Kościół katolicki i propagandą postaw roszczeniowych wobec państwa. Co do Platformy Obywatelskiej: ścierają się w niej dwie tendencje.  Z jednej strony – pokusa także przesunięcia się na lewo, z której  to pozycji atakować można ile dusza zapragnie każdy rząd jako „za mało pro-społeczny”, a nadto zyskiwać na lewicy zwolenników ekscytując zawiść  biedniejszych wobec bogatszych; z drugiej strony -  pokusa brnięcia w demagogię liberalną, więc atakowania PiS z pozycji „wolnorynkowych”, chociaż  wiarygodność  Platformy Obywatelskiej w roli gospodarczych liberałów jest tak dobrze jak równa zeru. Wszak nepotyzm, korupcja i mnożenie biurokracji cechowało jej rządy jak  żadne inne. Wydaje się, że te dwie tendencje pogodzone zostaną – jak zwykle w przypadkach bezideowych formacji politycznych, w przypadku „partii władzy” – pragmatycznym brutalnym atakowaniem PiS gdzie się da, jak się da i na ile się da, jak to zresztą miało już miejsce w przeszłości, gdy Platforma Obywatelska zasłynęła właśnie swą bezczelnością, wręcz prawdziwym politycznym chamstwem. Ta bezczelność  zresztą stała się zresztą w dużej mierze powodem jej wyborczej porażki, zarówno w wyborach prezydenckich, jak parlamentarnych. Tym razem miarka się przebrała i kartka wyborcza pokazała swą siłę nawet w tej „młodej demokracji”, PRL-em podszytej. Pamiętać przecież trzeba, że w wyborach parlamentarnych frekwencja wyniosła  ledwo 51 procent – co pokazuje, jak silna może być pokusa zradykalizowanej opozycji by pobudzić  nie przebierającą w środkach demagogią uśpioną  część elektoratu…

 I właśnie ostatnie wystąpienie premier Kopacz w nowoukonstytuowanym Sejmie – które ktoś przecież z najbliższego toczenia musiał jej podpowiedzieć… - zapowiedziało taką właśnie  linię atakowania nowych władz – jeszcze zanim się ukonstytuowały i zanim podjęły jakąkolwiek decyzję! W tym wyjątkowo bezczelnym wystąpieniu słyszeliśmy niemal  co słowo- to kłamstwo. Zły to prognostyk na przyszłość: PO nie wyciągnęła wniosków ani z przegranych wyborów prezydenckich, ani z przegranych wyborów parlamentarnych.  Czyżby wiara liderów tego ugrupowania w trwałość  niemiecko-rosyjskiego strategicznego partnerstwa,  w nierozerwalność osi  Berlin-Moskwa  była już jedyną i ostatnią podstawą  jej partyjnego optymizmu, iż propaganda i demagogia – byle dostatecznie agresywna  i intensywna – zastąpi rzeczywistość? Owszem, propaganda niemiecka i sowiecka bywały w przeszłości nader skuteczne, zwłaszcza gdy wspierał je polityczny terror. Polityczna poprawność nie jest jednak w stanie terroryzować dziś Polaków, mimo wysiłków polskojęzycznych mediów, co – jak mi się wydaje – prześlepili właśnie strategosi  PO i pozostałego  spodstolnego układu.

PiS zapowiada „otwarcie się na różne środowiska”. Hm. Powiada przysłowie:” Nie bądź zbyt słodki, bo cię zliżą”. Gdy przeanalizować dotychczasową  politykę układu spodstolnego w III RP (czy rządził SLD z PSL, Unia Wolności czy PO z PSL) - nic, ale dosłownie nic nie wskazuje, by z tymi formacjami możliwe było polityczne porozumienie na gruncie dobrej woli, wolności słowa, dążenia do prawdy, uznania suwerenności Polski jako wartości nadrzędnej, czy choćby polskiej tradycji. Oby zatem ta „otwartość” nie przeszkadzała zanadto nowym, legalnym władzom III RP w twardym i bezkompromisowym realizowaniu naprawy kraju. Oby te naprawdę nowe – po 26 latach – polskie władze nie dały się zastraszać  i szantażować przez pozakonstytucyjne, spodstolnej proweniencji  ośrodki władzy. Oby tworzyły fakty dokonane, nie ulegając ani cudzej optyce, ani cudzemu  językowi:  tak neo-marksistów, jak łże – liberałów.

                                                                                                            Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »