Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 19 października 2017 r.
Strona główna
Rozważania przy czyszczeniu przedpola PDF Drukuj Email
22.02.2016.

                                                   

                                          

 *Noga wsadzona w drzwi  może być cofnięta… *Drugi fortepian „wuja Sama” z żydowską gwarancją?

     *Wzmocnienie NATO w Europie: beczka śmiechu! *Konfrontacja konfrontacji nie równa…

                                          Rozważania przy czyszczeniu przedpola            

Rozwijające się w najlepsze strategiczne  partnerstwo niemiecko-rosyjskie zastopowane zostało przez Amerykanów po antyrosyjskiej secesji Ukrainy. Jak daleko zaszłoby to partnerstwo, gdyby nie amerykańska noga wsadzona między drzwi w Ukrainie, przy udziale „filantropa” Sorosa?  Wiemy już dzisiaj, że budowa pierwszego podbałtyckiego  rurociągu  Nord-Stream  (prezentowana najpierw jako  prywatne przedsięwzięcie po stronie niemieckiej) objęta była gwarancjami rządu niemieckiego, tego samego, który tak bardzo ma za złe innym krajom UE, że  z pieniędzy publicznych dofinansowują rozbudowę przemysłu… Ileż  było propagandowego  wrzasku, gdy polski rząd dofinansowywał polskie stocznie!  Przy budowie Nord  Stream  2 nawet nie zapytano o zdanie innych członków Unii Europejskiej:  suwerenność Niemiec jest „lepsza” od suwerenności  innych państw UE. Niemcy – to lepszy gość, jakby „nad-gość”.

 Bo to się zwykle tak zaczyna?… Czy racze:j bo jak się raz zacznie, to się długo  kontynuuje?..

Zaangażowanie amerykańskie po stronie Ukrainy (czytaj: noga w drzwiach) zmusiło rząd kanclerz Merkel do opowiedzenia się po jednej ze stron. Merkel długo z tym zwlekała… Wywijała się jak piskorz,  długo zajmowała stanowisko dwuznaczne, zanim wydusiła z siebie ostrożną dezaprobatę dla działań rosyjskich. Stanowczość obecnego rządu Stanów Zjednoczonych, który w Ukrainie nogi z drzwi dotąd nie wyjął (aczkolwiek za tę niewygodną  pozycję każe płacić  innym, między tymi innymi także  Polsce – 4 miliardy złotych)…)  nie pozostała  bez wpływy na układ międzynarodowych  wpływów w Polsce: wzmocniło się stronnictwo pro-amerykańskie, osłabły wpływy niemieckie i rosyjskie. Zważywszy, że i  Izrael zainteresowany jest w podtrzymywaniu ukraińskiej secesji (oligarchowie pochodzenia żydowskiego odgrywają niebagatelną  rolę w obecnym ukraińskim establishmencie) – nie dziwi fakt, że podczas ubiegłorocznej, czerwcowej konferencji MOST w Warszawie tajne służby izraelskie poręczyły tajnym służbom amerykańskim, że dotychczasowe  tajne służby polskie są  lojalne wobec amerykańskiej polityki na Ukrainie i gdzie indziej.

Czemu  służby izraelskie dały  Amerykanom tę porękę, a oni ją przyjęli za dobrą monetę? Czy aby służby izraelskie w Polsce nie pełnią dla Waszyngtonu takiej roli wobec  innych służb działających w Polsce, w tym – polskich, jaką  komuniści żydowskiego pochodzenia pełnili wobec komunistów polskiego pochodzenia za Stalina?...  Chcę tylko zauważyć, że w czerwcu ubiegłego roku PiS jeszcze nie rządził; rządziła Platforma Obywatelska, uważana dość powszechnie za „stronnictwo pruskie” i PSL, uważany powszechnie (obok SLD) za „stronnictwo ruskie” ; formalnie  obydwa te stronnictwa obsadzały kadrowo polskie tajne służby ( z uwzględnieniem funkcjonariuszy b.komunistycznych Wojskowych Służb Informacyjnych); nie brak przecież  opinii, że odwrotnie -  to tajne służby obsadzały kierownictwo PO i PSL…  Tajne służby! – to jest największy problem państwa polskiego po 1989 roku.

 Wolno sądzić, że dopóki polityka amerykańska względem Rosji na tle Ukrainy nie ulegnie zmianie – PiS w Polsce ma czas na dokonywanie niezbędnych reform. Pro-amerykański PiS u władzy w Polsce jest dla Waszyngtonu – w obecnej sytuacji – dobrym partnerem dla jego polityki  wobec Rosji zarówno w kwestii  ukraińskiej, jak  wspierania walki z państwem islamskim. Sytuacja wszakże może się zmienić, jeśli w sprawie Ukrainy wypracowany zostanie jakiś  amerykańsko-rosyjski kompromis lub (jedno nie wyklucza drugiego) jeśli Amerykanie uznają, że bez głębszego porozumienia z Rosja nie poradzą sobie w syryjsko-turecko-irackim  „kotle”. Teraz już zrozumieć można lepiej, dlaczego Amerykanie przyjęli wspomina wyżej gwarancję, że „stare służby” tajne w Polsce (z czasów rządów PO i PSL) będą lojalne wobec polityki amerykańskiej;  te stare służby, z żydowską  gwarancją, potrzebne są chyba  Amerykanom jako „drugi  fortepian” do gry w Polsce? Do trzymania  PiS-owskich rządów  w pewnych ryzach, pod pewną  groźbą: że  w przypadku zmiany polityki amerykańskiej wobec Rosji (co przywróciłoby znów  pełen rozkwit  strategicznego partnerstwa Berlina i Moskwy) PiS nie będzie wierzgał…

 Na lipiec zaplanowany jest szczyt NATO w Warszawie.  Ministrowie obrony krajów NATO postanowili już teraz, że nie będzie stałych baz NATO na jego wschodniej flance w Europie (więc w Polsce), będzie natomiast „stała, rotacyjna obecność żołnierzy i sprzętu”. Nie brzmi to optymistycznie: łatwiej wycofać  „rotacyjną obecność żołnierzy i sprzętu”( to można w jednej chwili), niż zlikwidować bazy. Ta gwarancja bezpieczeństwa Polski wydaje się bardzo, ale to bardzo słaba … Jej słabość ukazuje się jeszcze dobitniej w świetle innej informacji: w przyszłym, 2017 roku Amerykanie zamierzają wydać 3,4 miliardy dolarów na siły NATO-wskie stacjonujące w c a ł e j   E u r o p i e (na „ uzupełnienie magazynów wojskowych” i wspomnianą wyżej „obecność  rotacyjną” sił NATO-wskich w Europie). To bardzo skromna suma zważywszy, że maleńki Izrael otrzymuje rocznie  od rządu amerykańskiego… 4 miliardy dolarów, nie licząc uprzywilejowanej pomocy w sprzęcie wojskowym. A tu jeszcze sama, biedna Polska „kredytuje” Ukrainę  na 4 miliardy złotych (co się równa 1 miliardowi dolarów)!

To „wzmocnienie NATO” w Europie, na jej wschodniej flance, prezentuje się zatem bardzo  śmiesznie gdy rozpatrywać je w realnych kategoriach bezpieczeństwa. Natomiast całkiem nieźle wpasowuje się w hipotezę, że ta pomoc jest tylko „grą na zwłokę”  celem uspokojenia  rządów i opinii w krajach Europy wschodniej, zwodniczą namiastką realnych,  t r w a ł y c h  gwarancji bezpieczeństwa.  Łatwą do odwołania, gdyby amerykańskie  stosunki  z Rosja w sprawie Ukrainy lub wspólnej walki z islamistami ułożyły się lepiej. Jest sprawą oczywistą, że za takie „lepsze ułożenie” Kreml zażądałby politycznej zapłaty, a i Berlin - jako  strategiczny partner Moskwy, chwilowo zmuszony do „siedzenia cicho” – też chciałby swojej „doli”.

Politycy PiS są zapewne w pełni świadomi międzynarodowych uwarunkowań zarówno swego wyborczego zwycięstwa, jak i  płynących z tych uwarunkowań możliwości zmian w Polsce. Na razie – po kilku miesiącach od podwójnego wyborczego zwycięstwa – czyszczą dzielnie, acz tylko wstępnie, przedpole. Ale im głębiej w las, tym więcej drzew. Na razie,  mimo potężnych kłód rzucanych pod nogi nowym władzom i pełnej mobilizacji „spodstolnych” -  starają się  konsekwentnie wykorzystać  „czas darowany” . Jeśli jednak przy ledwo wstępnym czyszczeniu przedpola jest tak wielki  opór – jaka kontrofensywa przygotowywana jest na głębokim, wrogim  zapleczu?... W  wystąpieniu z okazji kolejnej rocznicy tragedii smoleńskiej prezes Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że – być może – wiosną potrzebna będzie wielka mobilizacja sił patriotycznych, narodowych - przeciwko wielkiej mobilizacji wspólnoty rozbójniczej. Hm.  O wynik takiej konfrontacji  byłbym  spokojny. Bardziej niepokojąca byłaby następcza konfrontacja z „wspólnotą międzynarodową” i międzynarodowym Komisariatem z Brukseli, zwłaszcza, że podpisaliśmy Traktat Lizboński z tzw. klauzurą „bratniej pomocy” w przypadku zagrożenia demokracji.

                                                                                                                        Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »