Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Manewr niewielki - rozmawiać warto PDF Drukuj Email
30.03.2016.

                                  Manewr niewielki –rozmawiać warto

 *Jak w tuwimowskim banku… *Z FOZZ  przez  konta szwajcarskie i Florydę – do  Warszawy?...

*Senatorowie Coats i Burr – rozmówcy chyba  poważni? * Nie wszystko co tanie – dobre

      Wspólnota rozbójnicza, z którą naród polski musi dzielić terytorium państwa, ukrywa swych prawdziwych macherów, wystawiając na pokaz albo „żula ze Lwowa”, albo „nowoczesnego prostaka”, albo „alimenciarza na utrzymaniu żony”, albo wreszcie sutenera w pretensjach do „artysty” z wrocławskiego teatru. To, oczywiście, żywioł drobniejszego płazu. Strategosi są głębiej schowani, całkiem jak w tym wierszu Tuwima: „Jak czarne włochate kulki po banku toczą się srulki .Skaczą, skaczą nad biurkiem, targuje się srulek ze srulkiem. Srulek Srulowi uległ i biegnie do kasy srulek. W klubzeslach z dala od kasy siedzą srule- grubasy. Srulki z uśmiechem lubym kłaniają się srulom grubym. A w głębi – w ciszy – jak wielki król duma sam główny Srul”.

   Jeśli abstrahować od od „etni” i potraktować  te  tuwimowskie „srulki” jako pewne społeczne  typy charakterystyczne – to możemy dotrzeć do „strategosów” organizowanej antypolskiej hucpy w postaci KOD-ów.

Jak wiemy, wyższej rangi bezpieczniacy z WSI i SB przewertowali się w okolicach roku 1989 do rozmaitych obcych służb, w tym do CIA, co ujawniła amerykańska niechęć do ekstradycji niejakiego Mazura, zamieszanego w zabójstwo gen.Papały. Wolno przypuszczać, że takich przewerbowańców jest znacznie więcej i że uwili sobie swe gniazdka głównie na Florydzie, gdzie niedawno wydali bal na cześć „Bolka” i jego kierowcy, gdzie  za tłumacza robiła pani Dukaczewska, a medialnie obsługiwała bal przebierańców red.Kolendo-Zaleska z TVN. Ci przewerbowańcy musieli wiele wyśpiewać swym nowym, amerykańskim pracodawcom, bo inaczej jankesi nie przyjęliby ich na służbę. Ale czy wyśpiewali wszystko – na przykład kod dostępu  do miliardów dolarów, ukradzionych Polsce w ramach FOZZ  i ulokowanych na szwajcarskich kontach? Nie jest to wcale pewne. Podobnie nie wiadomo, czy poza obecną służbą jankesom ci przewerbowańcy nie kręcą jeszcze jakichś własnych lodów na boku, wspierając na przykład KOD-y w Polsce?  Podniecając „Bolka”, że znów go uruchomią, uaktywnią, i postawia na czele... („Jak się nazywa organizacja, na czele której mam stanąć”?... – pyta agent przełożonych w powieści Conrada „W oczach Zachodu”). Czy aby na pewno Amerykanie kontrolują ich dostatecznie  głęboko, by wykluczać takie ewentualności? Ba, czy w ogóle mają w tym interes –by kontrolować  ich tak głęboko -  bo przecież nigdy nie zawadzi mieć w jakimś kraju „drugi fortepian”?...

  Nadarzyła się właśnie okazja, by sprawę te wyjaśnić, a przynajmniej poruszyć ,bo pan prezydent Andrzej Duda spotkał się z 5 amerykańskimi senatorami, z których aż dwóch( Daniel Coats i Richard Burr) jest członkami Komisji do spraw Wywiadu Senatu USA… Ciepło, ciepło!... Coś tam muszą wiedzieć, ale nawet jeśli mało wiedzą, to można było ich uświadomić co do możliwej roli przewerbowańców względem obecnego rządu polskiego. Nasuwa się bowiem pytanie, na czym właściwie  jankesi opierają swe zaufanie do przewerbowańców? Na poręce „sruli” z Mosadu, którzy  w czerwcu ubiegłego roku na konferencji „MOST” w Warszawie poręczyli  Amerykanom za tych „przewerbowańców”?..Nie musi to być wiarygodna poręka zważywszy, że i  Mosad (a i niemiecki BND) ma własne cele w Polsce, niekoniecznie zbieżne z celami amerykańskimi. A jeśli przewerbowańcy nie są aż tak „oddani” Amerykanom, jak im się wydaje?...Taka właśnie uzasadniona wątpliwość należało  zasiać w „sercach i umysłach” senatorów, zwłaszcza członków Senackiej Komisji ds.Wywiadu. Czy zasiano?

  Wiarygodność poręki żydowskiej też nie musi być stuprocentowa zważywszy, że to żydowskie lobby polityczne Polsce wspiera na ile tylko może KOD-y („w klubzeslach z dala od kasy”…).

   Jeśli pieniądze na wywrotową działalność w Polsce płyną z i kont szwajcarskich – via Floryda, i od ukorzenionych „bankierów” – byłoby wiele do omawiania z amerykańskimi senatorami, zwłaszcza członkami Senackiej Komisji ds.Wywiadu….

  Oczywiście – nasze pole manewru nie jest duże, bo jeśli jankesi chcą mieć w Polsce alternatywny „drugi fortepian” w postaci wpływów przewerbowańców z Florydy, poręczonych przez Mosad i wspieranych przez polityczne lobby żydowskie – tłumaczenie Amerykanom, że „źle się, chłopcy, bawicie” nie ma większego sensu. Co nie znaczy, że nie ma sensu w ogóle. Bo wprawdzie „niewielką ilością rozumu rządzony jest ten świat” – jak zauważył trafnie  pewien szwedzki dyplomata –ale właśnie dlatego na tym świecie wiele jest możliwe, przynajmniej więcej, niż śniło się filozofom, a co dopiero politykom!  Jeśli politykom amerykańskim jest obojętne, że Polska może znaleźć się całkowicie w strefie wpływów niemieckich, więc i (strategiczne partnerstwo!) także rosyjskich – to, rzecz jasna, mogą sobie hodować te „agenturę przewerbowańców”, ten drugi – tańszy niewątpliwie dla CIA – fortepian. Jeśli jednak nie wszystkim politykom amerykańskim jest to obojętne – to, oczywiście, rozmawiać warto, przynajmniej z członkami Senackiej Komisji ds.Wywiadu… Nie wszystko co tanie jest dobre dla Ameryki… Zresztą nie wydaje się, by Polska dotąd stawiała Ameryce jakieś specjalnie kosztowne warunki politycznej współpracy, co może przyzwyczajać niektórych polityków amerykańskich do myśli, że „Polska jest tania”.

  Przydałby się szerszy i głębszy dyskurs publiczny – na przykład w mediach publicznych, teraz  podobno odzyskanych z rąk politycznie poprawnego grandziarstwa -  na temat pożądanej ceny naszej współpracy z Ameryką na odcinku wschodniej flanki NATO. Zwłaszcza przed warszawskim szczytem NATO! Jest okazja niepowtarzalna, żeby taka debatę uruchomić. Taka debata miałaby swe przełożenie na Polonię Amerykańską a ta – jeśli tylko przezwycięży obezwładnienie przez PRL-owskiej jeszcze proweniencji agenturę, obecna w polskich służbach dyplomatycznych – może wpływać na amerykańską opinię publiczną. Takie wyzwolenie się Polonii Amerykańskiej spod „zaciągu Geremkowskiego”  w polskiej dyplomacji nie jest, oczywiście, możliwe bez zdecydowanej postawy władz obecnych. Mocna wymiana kadr w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie  wydaje się szczególnie pożądana!

   3,4 miliarda dolarów, jakie Amerykanie przeznaczyć  chcą na dozbrojenie („jednostki rotacyjne” i „uzupełnienie magazynów wojskowych”) całej Europy, łącznie z jej flanką wschodnią budzi, obok wesołości, uzasadnioną wątpliwość: czy chodzi naprawdę o obronę przed rosyjskim zagrożeniem, czy o grę na zwłokę w całkiem innej grze?...

   Czasy takie, że to, o czym się nie mówi – nie istnieje. Mamy pewien problem z  tą amerykańską „przyjaźnią” i dlatego powinniśmy o nim głośno mówić.

                                                                                                                 Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »