Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 19 października 2017 r.
Strona główna
Sanacja musi być bolesna PDF Drukuj Email
30.03.2016.

                             Sanacja musi być bolesna

      *Żydowski  kpiarz  z polskimi kpem…*Suchocka tyje w Wenecji

     * Jak przeczyścić Konstytucję? * Sędzia Siciński, pardon, Rzepliński…

    Andrzej Niemojewski ( poeta, pisarz, publicysta współtwórca „Młodej Polski” ) za młodu był  żarliwym filosemitą  i zażartym anty-katolikiem, w miarę jednak  jak dorastał i dojrzewał nabył  innej optyki. Pisał o filosemickim zboczeniu niektórych Polaków, że to <duchowe współżycie Żydów z szabes-gojami wytworzyło się na gruncie drwin. Żyd powiedział Polakowi: „ Nie mogę z Tobą niczego wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć – ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twojego Boga i twoją Ojczyznę, twoją tradycję i twoje ideały, twoje pragnienia i twoje wysiłki i obaj będziemy  w y ż s i   p o n a d   t o  w s z y s t k o”. Zszedł się żydowski  k p i a r z   z    polskim   k p e m i wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie mógł dojrzeć>.

   Przypomniały mi się te słowo twórcy „Młodej Polski” gdy obejrzałem „środowisko” komediantów rechoczące bezmyślnie po konferansjerskim wygłupie młodego Żydka – podczas wręczania  nagród filmowych za role drugoplanowe. Z czego śmiała się ta aktorska gawiedź? Śmiała się ze słów „tupolew”, „opona”, „wałęsa” i „gorszy sort”. Trudno zrozumieć, co rozśmieszyło tych kpów: przecież kojarzą się  z dramatami (no, może za wyjątkiem słowa „wałęsa”, które ma  znaczenia także komediowe). Mimo trudności – spróbujmy jednak dociec, co  tak rozśmieszyły kiepskie „środowisko”  zgromadzonych komediantów. Skoro ani same te słowa, ani ich  kontekst  nie są śmieszne –zebraną gawiedź komediantów rozśmieszyły zapewne  fakty, z jakimi się kojarzą. „Tupolew” kojarzy się z katastrofa smoleńską, „opona” – z wypadkiem prezydenta Dudy, „gorszy sort” – ze wspólnotą rozbójniczą, zamieszkującą obszar Polski obok polskiego narodu. Fakty te normalnego Polaka raczej zasmucają, niż rozweselają. No ale gawiedź  aktorską „kpów, co to zeszli się z żydowskim kpem”  akurat fakty te rozśmieszały… Hm. Proponujemy wesołkowi Stuhrowi, żeby do przyszłej konferansjerki wprowadził także inne rozweselające bon-moty: na przykład zamiast „Historia pisana inkaustem” – zabawnie jest powiedzieć „Historia pisana holocaustem” , albo, na przykład na jubileusz teatru żydowskiego : „O! Święcim dziś dzień teatru”…  Albo: „Sędzia Siciński, pardon, Rzepliński”… Czy   jidełe Stuhr będzie aż tak zabawny?..Aj-waj, czy ta  jideła, pardon, idea, przypadnie mu do gazu, pardon - do gustu, czy ona zadowoli jego wysublimowane poczucie komory, pardon -humoru?...

  Wesołość ogarnęła też  Komisję Wenecką, złożoną z tak „wybitnych jurystów”  jak Hanna Suchocka, co to doktoryzowała się „z demokracji socjalistycznej”, a jako premier uznała Porozumienie Centrum za „partię antypaństwową”: byłem wtedy członkiem tej partii, więc za „antypaństwowca” uznany zostałem po raz wtóry: pierwszy raz przez generała Kiszczaka, co skutkowało internowaniem, drugi raz przez Suchocką, co skutkowało „inwigilacją prawicy”… Zauważyłem, że na swej europosadzie w Komisji Weneckiej Suchocka gabarytami zaczyna przypominać ostatnią „pierwszą  mamełe”  III RP, co by świadczyło, że pobiera się tam dużą kasę, a robi niewiele. Komisja ta, złożona z kilkudziesięciu wesołych euro- biurokratów, darmozjadów na tłustych synekurach płatnych z pieniędzy podatnika, tym razem zakąsiła i wypiła pod pretekstem „ oceny demokracji w Polsce.  Teraz do „oceny” weneckich euro-pasibrzuchów „stosunkuje się” rząd polski… Niezależnie od tego, co powie – dobrze byłoby wydrukować tę ocenę na miękkim papierze toaletowym sprzedawanym po cenach promocyjnych w tych supermarketach, które nie płacą w Polsce podatków.

   Nie ulega wątpliwości, że „ocena” pasibrzuchów weneckich będzie teraz  katowana medialnie przez poprzebieranych za dziennikarzy funkcjonariuszy „ancien regime” aż do znudzenia: będziemy rzygać Komisją Wenecką – ale to dobrze zrobi  narodowi na przeczyszczenie! Przeczyścić się z euro-szlamu – to zdrowe. 

  Przeczyszczenia wymaga  też nasza Konstytucja z 1997 roku, uchwalona wskutek sitwy postkomuny i lobby żydowskiego. To jasne, że potrzebny jest system prezydencki – no ale co zrobić z Trybunałem Konstytucyjnym, którego obecny – normowany tą Konstytucją (prostytucją?) – status jest skutkiem spodstolnej siuchty, opartej na braku lustracji?

   Idiotyzm obecnego  statusu tego Trybunału jest oczywisty: jest to ciało polityczne ( bo wybierane przez Sejm). A jeśli tak – to głównym problemem jest odpolitycznienie  Trybunału. Jak go odpolitycznić, jeśli tam, gdzie zaczynają się wątpliwości prawne – zaczyna się polityka?...

   Dobrym rozwiązaniem byłby wymóg, aby orzeczenia Trybunału w składzie 15 osobowym były ważne tylko wtedy, gdy osiągnięto jednomyślność  13 spośród  15 sędziów. Parlament mógłby wtedy uchwalać najbardziej nawet sprzeczne z  Konstytucją ustawy – i one obowiązywałyby dopóty, dopóki Trybunał nie uzyskałby tej kwalifikowanej jedności 13 głosów przeciw! W takich realiach każdorazowy Sejm, ma się rozumieć, rozzuchwalałby się coraz bardziej, uchwalając coraz bardziej sprzeczne z Konstytucją ustawy, wedle partyjniackiego widzimisię ,co budziłoby zrozumiałą odrazę i wstręt do sejmowego partyjniactwa. Ogromna korzyść społeczna! Trybunał, aby  uzasadnić jakoś swe istnienie i wielkie pieniądze, jakie pobierają ulokowani tam figuranci, musiałby z kolei dążyć do uzyskiwania wymaganej większości kwalifikowanej(13 głosów na 15 sędziów), aby takie ustawodawstwo kwestionować. Zmniejszałoby to upolitycznienie Trybunału, zwiększało rangę argumentacji prawniczej. Ale taka gwarancja apolityczności byłaby jeszcze słaba… Aby ją wzmocnić należałoby wprowadzić do Konstytucji całkiem nowy zapis: w przypadku stwierdzenia niekonstytucyjności ustawy przez 13 członków 15-osobowego Trybunału – wszyscy posłowie, którzy głosowali za taką ustawą karani byliby utratą diety poselskiej na trzy miesiące! Bo przecież po to właśnie biorą pieniądze podatnika, żeby stanowić prawo zgodne z Konstytucją, a nie – z nią sprzeczne… Jeśli fundamentalnie partaczą robotę – nie ma forsy: won od kasy! Osobiście uważam, że takich posłów powinno się – niezależnie od pozbawienia diet – także batożyć publicznie, przy „słupkach” ustawionych pod Sejmem,  jak ma to miejsce w Arabii Saudyjskiej, politycznym sojuszniku Stanów Zjednoczonych i  amerykańskiej demokracji!

   No dobrze, ale gdyby 13 sędziów Trybunału (przekupionych łapówkami przez opozycję albo obce wywiady) umówiło sie „pod stołem” , że będą wetować wszystkie ustawy, uchwalane przez daną większość sejmową?... I na to jest rada:  wtedy pozostali dwaj członkowie Trybunału mieliby konstytucyjne prawo rozstrzelać tę trzynastkę bez sądu,  na mocy samej Konstytucji.

   Jakby nie patrzeć, przywrócenie kary śmierci przynajmniej za zdradę państwa  jest niezbędna dla uzdrowienia naszej młodej demokracji, bez względu na potrzebę Sejmu  czy Trybunału  Konstytucyjnego. Cbdo (co było do objaśnienia) – jak piszą matematycy.

   A zatem: zarówno demokracja, jak i „słupek” i „cięcie po dietach”; zarówno „sejm może wszystko” – jak i „trybunał  może jeszcze więcej”; zarówno „prawa człowieka” – jak  i „szubienica dla zdrajców”. Tylko tak skorelowane prawo zapewni  nam dobre funkcjonowanie demokracji, pod warunkiem, rzecz jasna, że stworzymy wreszcie polskie tajne służby, służące polskim interesom, żeby w polskim narodowym interesie tym demokratycznym bajzlem na pokaz mądrze  kręciły. No i żeby Komisja Wenecka była przy okazji  zadowolona...

                                                                                        Marian Miszalski  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »