Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 19 października 2017 r.
Strona główna
Logika i dynamika PDF Drukuj Email
23.04.2016.

     *Logika i dynamika przemian w Polsce *Jak nie sankcje – to bratnia pomoc?

                                   Ten stary, dobry pretekst: pogrom!

    Rząd Jana Olszewskiego, jak pamiętamy, obalony został szybko i „na miejscu”, w Sejmie, jednej nocy; trudniej poszło „spodstolnym” z rządem Jarosława Kaczyńskiego: musiał aż  minister Kaczmarek  pofatygować się z donosem na ostatnie  piętro Mariotta - do Krauzego, ten musiał z kolei uruchomić bezpieczniacki mechanizm „szybkiego reagowania”…  Ale pozostała jeszcze kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego: o, w jej unicestwienie zaangażowano potężne moce! Czegoż więc spodziewać się po spodstolnym talatajstwie teraz, gdy nie tylko Sejm i Senat, ale i prezydentura  wypadły z lepkich, chwytliwych małpich  łap sitwy WSI i żydokomuny ?...

   Teraz spodziewać się można czegoś najgorszego, już nie tylko z udziałem spodstolnych sił własnych, rodzimych, jak dotąd bywało – ale z udziałem obcych agentur i obcych polityków. Taka jest logika i dynamika tej walki  „spodstolnych” o utrzymanie swego „stanu posiadania” od  1989 roku.

   Stanowisko tzw. komisji weneckiej, potem – drugiego sekretarza euro kołchozu,Tiemmermansa, wreszcie najnowsza rezolucja Parlamentu Europejskiego –niby wszystko to bez żadnych prawnych konsekwencji – ale przecież podprowadza propagandowo Komisję Europejską do szalenie wygodnej sytuacji: szantażowania obecnych władz polskich  sankcjami  niby  za „łamanie praworządności i demokracji”.

 Wiadomo nie od dzisiaj, że gdy już poda się szantażyście palec – schwyci za łokieć, a gdy poświęci się i łokieć – sięgnie do szyi. Stąd mądrzy ludzie powiadają od dawna, że szantażystę należy od razu pędzić precz. Zwłaszcza, gdyby nie poprzestając na groźbie szantażu i decydując się jednak na jego użycie – sam miał wiele do stracenia. Obłożenie Polski sankcjami w związku i na tle rzekomego sporu o Trybunał Konstytucyjny kosztowałoby bardzo drogo nie tylko Komisje Europejską, ale i cały euro kołchoz! Strachy na Lachy – tak to wygląda na dzisiaj, ale wobec kilku niewiadomych w polityce światowej i europejskiej nie można z góry wykluczać, że szantażyści z Brukseli (mówimy Bruksela, czytamy – Berlin, ale i żydowskie lobby polityczne) nie prędko porzucą swe groźby. Pójdą dalej?

 Niewiadomą są na przykład wybory prezydenckie w Ameryce i stanowisko, jakie nowe władze amerykańskie zajmą względem Rosji i Ukrainy. Jeśli  Waszyngtonowi zmięknie rura – szantażyści mogą poczuć się silniejsi. Inną niewiadomą jest brytyjskie referendum w sprawie przynależności do eutokołchozu. Wydaje się, że zarówno  wyjście Wielkiej Brytanii z eurokołchozu, jak i wywalczenie przez Downing Street korzystniejszych tylko warunków jej dalszego uczestnictwa może z kolei osłabiać naszych szantażystów. Niewiadomą jest także przyszłość Złotej Anieli, aczkolwiek po ewentualnych zmianach politycznych w Niemczech – w kwestii polskiej (więc budowania Mitteleuropy) wszystko pozostanie najprawdopodobniej po staremu.

 Sankcje wobec Polski miałyby tę jeszcze niedogodność dla Berlina, że konsolidowałyby Polaków w ich poparciu dla obecnych władz, bo przecież Polacy dobrze wiedzą, kto w Polsce i kiedy łamał praworządność, a pretekst „Trybunału Konstytucyjnego” jest wiarygodny chyba tylko dla idiotów i ich hodowców z kręgów Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej czy lobby żydowskiego. Takie sankcje raczej nie przybliżałyby spodstolnych i agentury obce do obalenia obecnych władz polskich, co gorsza – rodziłyby jeszcze większa niechęć i pogardę dla krajowych pomagierów szantażystów.

 Toteż wydaje mi się, że układ spodstolny już zdecydował się na wariant najbardziej radykalny: na spowodowanie interwencji obcej w Polsce w ramach zamieszczonej w Traktacie Lizbońskim tzw.klauzuli solidarności, zwanej doktryną Breżniewa w opakowaniu euro. Do uruchomienia euro-mechanizmu takiej interwencji nie wystarczy żaden tam „spor o Trybunał Konstytucyjny”: tu potrzebny jest jakiś  solidny pretekst, przynajmniej taki, który dałby się otrąbić propagandowo na cały świat – a przynajmniej na cały euro kołchoz (co nie trudne…) - podobnie jak tzw. pogrom kielecki, otrąbiony na cały świat w 1947 roku,  osłonił sfałszowanie referendum przez komunistów. Ciekawe: bezpieczniackich autorów tego „pogromu” Żydów w Kielcach osłaniać przecież musiał sam Jakub Berman, nadzorujący  z ramienia Stalina bezpiekę w Polsce… Ten sam Jakub Berman, którego generał Wojciech Jaruzelski odznaczył w 1983 roku Medalem Krajowej Rady Narodowej,  w pojednawczym geście wyciągniętej ręki do b.puławian i ich resortowych dzieci… Ręka ta została  nie tylko uściśnięta, ale i, rzec można, ucałowana z wdzięcznością…

   Cóż więc takiego musiałoby się stać w Polsce A.D. 2016,żeby dać powód udzielenia nam „bratniej pomocy” z czerwonej Brukseli (mówimy czerwona Bruksela – myślimy brunatny Berlin)? Powiedzmy wprost: takim dobrym pretekstem byłaby na przykład jakaś ostra  prowokacja podczas demonstracji KOD , zmuszająca policję do równie ostrej interwencji. I gdyby podczas tej interwencji padł  trup – a lepiej: kilka trupów – o, wtedy oskarżenia władz polskich o „łamanie demokracji” nabrałyby rumieńców czerwieńszych, niż sowiecka flaga i usta towarzysza Stalina, jak wiadomo: czerwieńsze od malin.

   A gdyby… myśleć groza!...Gdyby tak się dziwnie stało… - a bo to dziwniejsze rzeczy nie dzieją się na tym świecie?... Krótko mówiąc – gdyby tak się stało (ach, mój Boże, uchowaj!), że w ramach prowokacji doszłoby znów  do pogromu? A bo to nie ma dzisiaj nowych Bermanów, powiedzmy – euro-bermanów? Zresztą- co ja mówię: jaki pogrom…  Gdy ambasador Schnepf już mówi  Amerykanom o antysemityzmie w Polsce – wystarczyłby nawet  jeden „ukorzeniony pogromiony”, żeby KOD poprosił „Brukselę” o interwencję, a Bruksela skwapliwie jej udzieliła!  Bo przecież ktoś z „kraju zagrożonej demokracji” o taką interwencję musi do Brukseli się zwrócić, tego wymagają brukselskie procedury. A jaką uciechę miałaby „prasa światowa”, jaki festiwal oburzenia przetoczyłby się przez postępowe media!

  Obawiam się, że ku temu właśnie idzie.

   Na razie KOD ma zbyt luźną strukturę i zbyt „szemranych” – powiedzmy – liderów, by był traktowany poważnie jako wnioskodawca. Wydaje się, że pośród prawdziwych  macherów kręcących tym cuchnącym  interesem nie zdecydowano jeszcze, kogo postawić na czele; trwają jeszcze uzgodnienia, „dogowory”, kto firmowałby tę Targowicę czy, lepiej, ten nowy  PKWN… Konkretny cel KOD-u: zaproszenie Brukseli do interwencji – jeszcze uciera się, być może nawet nie bez kontrowersji, z ostrożniejszą koncepcją: wcześniejszego przekształcenia KOD-ów  w partię polityczną  lub przynajmniej „ruch społeczno-polityczny”. A tu już powraca stary motyw lewicowej tradycji : kto ma rządzić taką zjednoczoną w KOD  lewicą: „chamy” czy „Żydy”?...

 Znamienne, że lewica SLD-owska wcale nie pali się do KOD-owskich zadym i hucpy. Nie wchodzi w ten interes? Czy dlatego, że nazbyt śmierdzący zdradą państwa polskiego? Ale PZPR nie miała takich skrupułów… Wiec może dlatego, że nie wierzy w skuteczność tej metody, albo że widzi dla siebie żadnych korzyści? No bo czy taki Soros dopuściłby  „chama” do rządów na lewicy, kiedy może nią rządzić „Żyd”?

W takim zamieszaniu („Buba Bąba mieszka w Mszanie, burdel znaczy zamieszanie”)może się przecież zdarzyć – zwłaszcza, że agentury obce nie śpią - że ktoś nagle zostanie „pogromiony”, i to nie byle kto!...

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Grandziarze z Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej igrają z ogniem, ekscytując w kraju KOD-y, a  za granicą – polityków wrogich polskim interesom, polskiej racji stanu. Mogą się mocno poparzyć, nie tylko w ogniu piekielnym.

                                                                                                              Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »