Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
sobota, 24 czerwca 2017 r.
Strona główna
Refleksje nad zapalonym lontem PDF Drukuj Email
23.06.2016.

                                                              

                                     Refleksje nad zapalonym lontem

    *Lewy wajchowy * Co w garści, co na dachu… *Mafijne rodziny bliskie kompromisu?

    „Te, Mateusz, wajchę przełóż!” – słyszało się na ulicach w późnych latach 70-ych. Skąd biorą się takie powiedzonka, uliczne „bon-moty”, które robią  potem uliczne kariery?... I czy taką właśnie  postać werbalną mógłby  przyjąć rozkaz oficera prowadzącego wydany podwładnemu agentowi? Mniejsza z tym, ważne, że „Mateusz, wajchę przełóż” nadaje się dzisiaj świetnie na hasło programowe ruchu KOD. Chodzi, rzecz jasna, o przełożenie wajchy władzy na lewo, o powrót do status quo ante, o wysadzenie z posad  władzy układu nie  skażonego  spodstolnym grzechem pierworodnym. Lont zapalił Rzepliński, KOD jest „wajchą”, Nowoczesna – perfumowaniem smrodu po rządach PO, ale wszystko  to jeszcze za mało, by nastąpiła pożądana eksplozja wysadzająca, bo ciągle za mało jest” materiału wybuchowego”. Stąd „procedury brukselskie”, medialny klangor żydowskiego lobby politycznego, lewackie zwieranie szyków i pośladków, kolejna próba budowy „jednolitego frontu ludowego” etc. Bo dopiero jednolity front KOD, Nowoczesnej, PO, PSL  i  „żywiołów” drobniejszego płazu miałby niejakie szanse w wyborczym zwarciu z  PiS-em , kukizowcami, narodowcami i resztą prawej strony.

   Cóż, ba! Łatwiej pomyśleć, niż wykonać.

   Lepsza PO w garści, niż „jednolity front lewicy” na dachu – tak zapewne kalkuluje Schetyna, a dla Petru  z kolei – lepsza  w ręku Nowoczesna. Jako że ostatnie słowo mają jednak „funkowie” ze służb tajnych – ta rywalizacja między Schetyną a Petru świadczyć może o podziale pośród ukadrowionej teraz gdzie indziej agentury b. WSI: likwidować już PO, czy jeszcze tolerować tę pozorną dwupartyjność?... I czy ten podział nie przebiega aby po linii podziału między przewrbowańcami  z WSI do BND – a tymi, co przewerbowali  się do CIA? Zbyt cwani to jednak mafiosi, by długo trwać w takim konflikcie, w takim klinczu, gdy w grę wchodzi odzyskanie utraconego w 2015 roku władztwa nad całym życiem państwowym i gospodarczym! Sądzę więc, że wcześniej czy później dojdzie do ponownego” porozumienia nad nowymi podziałami”  i dwie rodem z WSI  mafijne „rodziny” znajdą kompromis. Już dzisiaj ruch KOD jest przecież  rezultatem kompromisowych, wstępnych przymiarek, podobnie jak było nim zaangażowanie się Rzeplińskiego w podpalenie lontu pod Trybunałem Konstytucyjnym.

   Wydaje się, że najtrudniejsze w tym przygotowywanym  kompromisie będzie uzgodnienie, kto właściwie miałby kierować w ostatecznej instancji tym „jednolitym frontem lewicowym”? PO, chociaż skompromitowana, dysponuje silnymi strukturami terenowymi, zaprawionym  aparatem wyborczym i pieniędzmi; ta mafijna „rodzina”, która wystrugała PO i opiekowała się nią w ostatnich latach (czy aby nie przewerbowańcy z WSI do niemieckiego BND?) niełatwo ustąpi ze swych apetytów. Z kolei ta mafijna rodzina, która postawiła na Nowoczesną jako PO-bis (przewerbowańcy z WSI do CIA?) też ma swoje silne racje dla wsparcia swoich apetytów: jakiż to byłby „jednolity front lewicy” z udziałem prześmierdłej na wszystkie strony PO?...

    Gdy chodzi o sam KOD – bez względu na to, która z „rodzin” go wymyśliła ( a może być i wspólnym projektem obydwu…) - na razie zagospodarowywany jest przez żydowskie lobby polityczne: juźci „filantrop” Soros nie tylko kupił udziały w „GW” ale zapowiedział przecież wsparcie dla budowy osobnych mediów KOD-u!

 W najbliższej przyszłości  można zatem spodziewać  się dyscyplinowania liderów  PO, Nowoczesnej i  KOD . Jeśli bowiem dojdzie do kompromisu tych trzech pozakonstytucyjnych ośrodków władzy - dwóch mafijnych „rodzin” i żydowskiego lobby politycznego – dobrani  liderzy jednolitego frontu lewicy nie mogą grymasić i wierzgać przeciw tak trudno znalezionemu  i tak trudnemu do utrzymania kompromisowi. KOD będzie ważnym ogniwem  w przyszłym, projektowanym „jednolitym froncie lewicy”, bo to on dostarcza dzisiaj najwięcej „surowizny”, chociaż jego terenowe struktury są liche. Ale od czego forsa” „filantropa”?... Będą srebrniki – znajdą  się i Judasze.

   Tak być powinno, aby projekt się udał – ale czy tak będzie?...W zderzeniu z praktyką różnie to bywa, zwłaszcza w środowisku lewicy i bez względu na to, kto tam jakie kostiumiki polityczne przywdziewa: gdy przychodzi do układania list wyborczych, obsadzania  miejsc na tych listach, gdy w wąskich gronach zapadają decyzje o poselskich i senatorskich synekurach z wszystkimi intratnymi „przyległościami” – o, „kły i pazury”  to przecie określenie eufemistyczne. Trafniej określa to Julian Tuwim w swym „Balu w operze”, w scenie bufetowej: „A najgorzej – przy kawiorze. Tam – na zabój, tam – na noże!”. 

   Prawica, z powodu swej hierarchicznej wizji społeczeństwa, łatwiej uznaje wspólny  autorytet; demokraci mają z tym problemy, stąd gdzie nie splunąć na lewicy – tam każdy produkuje autorytety własne na bieżący użytek i wedle mądrości kolejnego etapu. Stąd  niebywały pluralizm autorytatywny na lewicy!

   Scenariusz odzyskania władzy jest zatem nakreślony. Lont pod rządem PiS –  - już podpalony; owszem, trzeba go jednak sztukować za granicą, przedłużać, bo zakładana szybka kapitulacja PiS nie nastąpiła; trzeba tez gromadzić dodatkowy materiał wybuchowy, bo ten dotąd zgromadzony nie wystarcza. Kto wie, może ten lont zgaśnie zanim zgromadzi się ten materiał w dostatecznej ilości, o dostatecznej sile rażenia? Nawet najbardziej ideowym, ofiarnym terrorystom niekiedy nie wybuchają  tłuste pasy z ładunkami…

    Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi… Co nie znaczy, by na „strzały zza węgła” reagować wyłącznie rozdzieraniem szat, świętym oburzeniem, licząc wyłącznie na Opatrzność. Zbiór zastrzeżony IPN na przykład  zawiera sporo dobrej amunicji, do wykorzystania. Owszem, rozumiem, nie jestem dzieckiem: w polityce lepszy „hak” w ręku niż prawda na dachu czy pod strzechą, ale w tym zbiorze zastrzeżonym są i haki już „puste” – bo „zahakowani” nie żyją albo odeszli z życia publicznego – ale  do celnego wykorzystania, bo kompromitujące  układ spodstolny. Przebogata aferalność i korupcja byłych rządów III RP – jeśli dostatecznie głęboko, starannie i konsekwentnie  pogrzebać w niej rękami wytrawnych prokuratorów – równie dostarczyć może dobrej, solidnej amunicji dla celnych strzałów, nie tylko o wartości  poznawczej. A i wstępne  „audyty” co poniektórych instytucji też mogą ciężko poranić wroga, a przynajmniej zmusić  jego  armaty do milczenia.

 „Na wojnie jak  na wojnie” – nawet jeśli nazywa się to tylko,  kiepskim eufemizmem, „walką o kształt polskiej demokracji”.

                                                                                           Marian Miszalski     

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »