Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 19 października 2017 r.
Strona główna
Zachód czerwienieje PDF Drukuj Email
15.09.2016.

                                         

                                     

*Cwane gapy rżną głąbów *”Bolek” i „Bufetowa” w jednym stali domku… *Kongres 10-procentowy

         *Szczyty bezczelności jeszcze przed nami *Masońskie mody  garderobiane

                                         Zachód czerwienieje, wschód bieleje?...

  „Bolek” zaczynał z Matką Boską w klapie, „Bufetowa” – w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym… Jest w kolokwialnym języku określenie „cwana gapa”, które oznacza mnie więcej tyle, co Korwinowe „rżnąć  głąba”. Rżnące głąbów cwane gapy występują w przyrodzie bez względu na pochodzenie, wykształcenie etc, bo  występują w każdej grupie społecznej: to kwestia mentalności. „Bolka” scharakteryzował kiedyś celnie pewien prosty robotnik mówiąc: „To taki gość, który myśli tylko o tym jakby zapier… klucz francuski  z fabryki, żeby podejrzenie padło na kogoś innego”. Klucz francuski, czy „zreprywatyzowana” kamienica w Warszawie – ganze gal, mentalność ta sama bez względu na wykształcenie: zawodowe czy wyższe…  Tylko małe oczka „Bufetowej” przypominają chytre, rozbiegane małe oczka „Bolka”… „Bolek” i „Bufetowa” , dwie kariery dużo „na wyrost”, jakże podobne do siebie au fond, mimo różnic: obydwie  dyzmowate. Obydwie straszliwym smrodem skończone. W obydwu przypadkach taktyka cwanych gap jednaka: iść w zaparte. Podobna do Piggy z kreskówki Disneya „Bufetowa” ani myśli o dymisji, ani myśli uznać swą niekompetencję i winę. Piggy Disneya była naiwna  i szczera; cwane gapy są obłudne i bezczelne w rżnięciu głąbów.

  Zawsze twierdziłem (mam na to świadków: czytelników „NC”),że najsilniejszą stroną Platformy Obywatelskiej jest bezczelność i obłuda. W ukształtowanej pod okrągłym stołem  „demokracji” ten PRL-owski „wątek mentalny” musiał się kontynuować pośród spodstolnych formacji. To i nie dziwi, że w PO – jak w zlewie – spotykają się co bezczelniejsi „demokraci”. Wydawałby się, że pod rządami PO stężenie bezczelności, obłudy i cynizmu osiągnęło już szczyt równy PRL-owskiej propagandzie  - ale nie, nie ma rzeczy doskonałych, przychodzą doskonalsze… Po PO – mamy Komitet Obrony Demokracji i „Nowoczesną”. „Nieistniejące” Wojskowe Służby Informacyjne uwijają się jak w ukropie, dziś na służbie u kilku innych „pracodawców”. Ale warszawski „Kongres Sędziów” jeszcze wyżej podniósł poprzeczkę bezczelności i obłudzie. Obawiam się, że kolejne miesiące przynosić będą dalsze rekordy tych „skoków” i „podskoków”.

  Mamy w Polsce ok. 12 tysięcy sędziów: w „Kongresie” wzięło udział niespełna tysiąc… Słaby to Kongres – nawet nie  10-procentowy: nikomu w głowie nie zabełta… Dlaczego od 1989 roku ten „tysiąc walecznych” nie zwołał żadnego Kongresu, chociaż powodów było milion?...To jasne: dlatego, że dopiero teraz spodstolna sitwa poczuła się realnie zagrożona. Większość parlamentarna w rękach „nie-spodstolnych” to jednak poważny powód do strachu, nawet w tak słabym państwie jak III RP i nawet przy tak  silnej „osłonie”, jak obce agentury i te kadry WSI na ich usługach… Jakaś  sędzina Irena Kamińska obwieściła nawet na Kongresie (ale do kogo ta mowa?...), że „sędziowie są najwybitniejszą intelektualną kastą” i że stanowią „sól ziemi”! Że są „kastą” – to widać (nie muszą na przykład składać oświadczeń majątkowych, a w czasach PRL było to najbardziej upartyjnione środowisko,świetnie spenetrowane prze SB) ,  ale co do kwalifikacji intelektualnych tej „kasty” mam poważne zastrzeżenia, Od roku 1989 uczestniczyłem w kilkunastu procesach i każdy z nich był urągowiskiem wymiarowi sprawiedliwości. W jednym procesie zeznający pod przysięgą świadek wyparł się, że był TW komunistycznej bezpieki, chociaż w IPN były niezbite dowody. I nic: sąd uznał najwidoczniej, że można kłamać pod przysięgą sądową..Jak tu szanować taki sąd?... W innym procesie dowodem przestępstwa był dokument, w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości stwierdzający fakt jego popełnienia. Okazał się dla sądu „bez znaczenia”…   Inny proces ciągnął się ponad dwa lata, chociaż mógł zakończyć się po trzech rozprawach… W Łodzi prezesem sądu po roku 1989 był przez długie lata pewien dżentelmen, który skazał studentów-przywódców  strajku studenckiego w 1968 roku. Całkiem niedawno pewna adwokatka wyznała, jak się wydaje, szczerze: „ Ach, my już jesteśmy tylko od tego, by wręczać łapówki sędziom…” . Zapewne to „my” było z jej strony krzywdzącym środowisko adwokackie uogolnieniem, ale nawet jeśli mówiła to na podstawie „własnych doświadczeń”, to…długo była tym adwokatem, musiała sporo nawręczać  „niezawisłym sędziom”… A co do tej „soli ziemi” – hm. Raczej szambo, niż sól, przynajmniej sądząc po występach tych „intelektualistów”, reprezentujących – co jednak krzepiące – niespełna 10 procent sędziowskiego środowiska. PRL-owska resztówka, okraszona spodstolnym narybkiem i rodzinno-towarzyską sitwą żydokomuny?

 …Że apogeum bezczelności, grandziarstwa i cynizmu jeszcze przed nami –świadczy o tym zapowiedziana debata w Parlamencie Europejskim. Pisze ten tekst przed tą debatą ale jestem pewien, że   podniesie poprzeczkę bezczelności w „skoku na Polskę”. Gdy już do proponowanej rezolucji włączono potępienie „wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej” – żadnych wątpliwości być nie może… I tak dobrze, że „europarlamentarzyści” nie będą debatować nad spróchniałą lipą, jaką Polak Kowalski z Mławy wyciął w swym ogrodzie…

  Zauważyłem, że na Kongresie sędzia Rzepliński wystąpił bez krawata, w białej koszuli z szeroko rozpiętym kołnierzem.  Mówią, że taka właśnie moda obowiązuje ostatnio u masonów, zwłaszcza wśród masonerii żydowskiej, i symbolizować  ma nieograniczoną wolność: żadnego tam krawata, żadnego „wędzidła”. A jednak: koszula…spodnie…majtki… Czy masoneria wyzwoli się i z tych ograniczeń? Co o tym sądzi loża „Wielki Wschód”? A co loża „Sędzia Wyzwolony”?...

   Nawet jeśli debata  w Parlamencie Europejskim  urodzi rezolucję potępiającą  Polskę – nie będzie miała żadnego znaczenia prawnego, ale polityczne – owszem: zostanie otrąbiona propagandowo na cały świat. Iluż to euro-grandziarzy chlipać będzie swe medialne mądrości z tej rezolucji!...Widać, że antypolska krucjata – skok na Polskę -  przygotowywana jest z żelazną dyscypliną, konsekwencją i zgodnie z zaplanowanym harmonogramem.

   Tymczasem prowokatorzy z KOD wspominają coś o potrzebie utworzenia „państwa podziemnego”, a „Bolek” – o „wojnie domowej”. Przed wojną „państwo podziemne” próbowała tworzyć żydokomuna z  Komunistycznej Partii  Polski: każda powiatowa komórka KPP miała łączność  z sowiecką agenturą i własną zakonspirowaną bojówkę. Natomiast „wojna domowa” miała rozgorzeć dopiero po wkroczeniu Armii Czerwonej na terytorium Polski…

  Dziś, gdy „Moskwa” jest w Brukseli i komisarze brukselscy roszczą sobie teraz  prawo „jednoczenia Europy” wedle niemieckich pomysłów, historia i geopolityka zachodzą nas od Zachodu. Zachód zczerwieniał, Wschód jakby bieleje?…

                                                                                                   Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »