Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Barbarzyńcy są wśród nas PDF Drukuj Email
02.10.2016.

                                                     

   *Tusk i Miller – kiedy pod sąd? *Lewandowski „rad staratsja”: pluje równo…  

               *Problem nacjonalizmów, czy starcia cywilizacyjnego? *Dukaczewski  prawdę ci powie…

                                                 Barbarzyńcy są wśród nas

   Guy Sorman napisał przed laty książkę „W oczekiwaniu barbarzyńców”, w której bagatelizował nieco napływ imigrantów. Kto wie, czy barbarzyńcy krajowi, własnego chowu – nie są groźniejsi?...   

W świetle najnowszych ustaleń podkomisji  pod przewodnictwem Wacława  Berczyńskiego ds. wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej nie ma najmniejszych nawet wątpliwości: Donald Tusk i Jerzy Miller nakazali dostosować wyniki śledztwa polskiego do wyników śledztwa rosyjskiego… Czy zatem bezpośrednio po zakończonej kadencji w Brukseli i  po powrocie z brukselskiej synekury Donald Tusk stanie przed sądem, razem z  Jerzym  Millerem – gdy ten powróci z Ukrainy, gdzie podobno „nosi teczkę” za osławionym „doradcą”  Leszkiem Balcerowiczem ? Nosi teczkę? Hm… Czy może spełnia inne teraz „służebności”?...

  Rzecz jasna, od procesu do skazania prawomocnym wyrokiem – droga długa i wyboista, zwłaszcza w „demokratycznym państwie prawa, członku Unii Europejskiej”, którego sądownictwo, jakie jest – pokazał  warszawski „kongres łotrzyków”. Ale nawet gdyby Tusk i Miller mieli wywinąć się od prawomocnego skazania – te procesy są niezbędne, konieczne, pilne.

  Ale i bez procesu kariera polityczna Tuska jest już skończone – to polityczny trup, wprawdzie zadający jeszcze szyku pośród brukselskiej grandy, ale bez perspektyw. No, może jakaś synekura alimentacyjna – dyrektor ds.rozwoju w jakimś banku niemieckim?  Niektórzy „politycy europejscy” kończą jako takie  międzynarodowe bankowe prostytutki...

   Tymczasem plując we własne gniazdo próbuje ucieczki do przodu kolejny „polityk europejski” – Janusz Lewandowski, jeden z „liberałów gdańskich”, bardziej znanych jako  „Kongres Aferałów”. A jakże, pamiętamy tego  „Balcerowicza mniejszego” z prywatyzacji za pomocą 100-złotowych „świadectw udziałowych”, co było przykrywką i legalizacją spodstolnego złodziejstwa majątku narodowego. Kolejny reprezentant wspólnoty rozbójniczej, chroniący się pod podskubane piórka Brukseli i Berlina?...

  Bieg wydarzeń tak w Polsce, jak w Europie nieubłaganie polaryzuje scenę polityczną: i tu, i tam podział na narody, współżyjące na swych terytoriach z rodzimymi wspólnotami rozbójniczymi staje się coraz bardziej ostry, widoczny, wyraźny. To nie jest problem „nacjonalizmu”, to jest problem szerszy i głębszy, starcia cywilizacyjnego: między cywilizowanymi  po chrześcijańsku narodami europejskimi a wykorzenionymi z jakiejkolwiek cywilizacji wspólnotami rozbójniczymi, z którymi narody te dzielą swe terytoria. Jeśli cywilizacje odpychają się, jak twierdził Feliks Koneczny – to tym bardziej „odpycha się” jakakolwiek cywilizacja z zaprzeczeniem jakiejkolwiek cywilizacji, ze wspólnotą rozbójniczą właśnie. Wydaje się, że każdy naród ma obok siebie i żyć musi z  taką wykorzenioną wspólnotą rozbójniczą, jest jednak kwestia jej rozmiaru.

  W krajach Europy środkowo-wschodniej marginalne przed wojną wspólnoty rozbójnicze uległy potężnemu wzmocnieniu pod  rządami komunistów. Jeśli za Gierka było  ok.3 miliony członków  PZPR – mentalność wspólnoty rozbójniczej tworzyła spory obszar społeczny, nie do zreformowania „demokratycznymi reformami ustrojowymi”, zwłaszcza, że były one na „pół gwizdka”: bez dekomunizacji, bez „Norymbergi” dla komunistów. Ale zachowana  pamięć o zniewoleniu, ofiarach, walce narodu z nieucywilizowanym barbarzyństwem wspólnoty rozbójniczej sprzyja dzisiaj stopniowemu, mozolnemu i uporczywemu  pozbywaniu się dominacji tego barbarzyństwa. Barbarzyństwa dziedzicznego, odradzającego się i trwającego w kolejnych pokoleniach, chociaż – jak wolno sądzić – malejącego, wysychającego… Nie łudźmy się: nigdy nie wyschnie. Dlatego musi być kontrolowane, trzymane twardo „za twarz” .

  W krajach Europy zachodniej, gdzie ideologia komunistyczna szerzyła się wśród ich wspólnot rozbójniczych powoli,  stopniowo, legalnie, spotykając się z sojusznikiem w postaci licznych i podatnych na lewicowe projekty  imigrantów – refleks obronny poszczególnych narodów wobec  swych wspólnot rozbójniczych  jest słaby. Trzeba było dopiero ostatniego kryzysu imigracyjnego, by doznał wzmocnienia, by przebudziła się uśpiona świadomość przynależności cywilizacyjnej, nie wspólnotowo-rozbójniczej, więc antycywilizacyjnej ,  więc barbarzyńskiej.

  …Bo do czego to doszło?  Do tego, że samo słowo „barbarzyństwo” kojarzy się jakże wielu „europejczykom” z czasami antycznymi, z prehistorią lub średniowieczem, no – z holocaustem, oczywiście. Bo już sowieckie ludobójstwo jest jakby ludobójstwem „niższej rangi”, niż holocaust… Że cywilizowane narody współżyją dzisiaj  na swych terytoriach z wspólnotami rozbójniczymi – to widać, to coraz trudniej ukryć  demokratyczną propagandą, ale  nadal trudno przychodzi nazwać te wspólnoty po imieniu: barbarzyństwem naszych czasów. I wcale nie imigranci są ostoją i bazą tego barbarzyństwa, chociaż z pewnością tę bazę wzmacniają. Nie imigranci są „pionem organizacyjnym” wspólnot rozbójniczych w Polsce, we Francji, w Niemczech i gdzie indziej. Tym pionem organizacyjnym jest barbaria rodzima, krajowa.

  Dlatego proponowałbym, żeby partie czy ruchy polityczne, bez których demokracja nie może się obejść, klasyfikować nie tylko w kategoriach „lewica”, „centrum”, „prawica” etc., ale także – ponad tym podziałem – na przynależne do cywilizacji łacińskiej, do innej cywilizacji albo do barbarii, czyli wspólnoty rozbójniczej.

   Polityczne reprezentacje współczesnego barbarzyństwa, owych wspólnot rozbójniczych, powinny być rozpoznawane i piętnowane już na wczesnym etapie swej działalności; przyczyniać się to będzie znakomicie do dalszej polaryzacji sceny politycznej – tak w Polsce, jak w Europie – polaryzacji  niezbędnej dla zachowania naszej łacińskiej cywilizacji i  będącej warunkiem  przejścia  z  defensywy do ofensywy.

  Nie muszę dodawać, że partie takie jak „Nowoczesna”, Platforma Obywatelska w swej większości, ruch KOD w całości czy PSL w znacznej części zaliczam do  reprezentacji współczesnego barbarzyństwa w Polsce, do reprezentacji wspólnoty rozbójniczej. Niby sporo tego, mocno jeszcze śmierdzi, ale jakby kurczy się...  Gdy zatem gen.Dukaczewski  w TVN zaczyna pouczać Polaków względem… patriotyzmu-  przypomina nam, że Wojskowe Służby Informacyjne, niby zlikwidowane, to twarde jądro współczesnego barbarzyństwa w dzisiejszej Polsce.

                                                                                                                   Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »