Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Listopad - niebezpieczna dla Polaków pora PDF Drukuj Email
02.10.2016.

                                         

*Obrońców demokracji  dobierzemy spośród faszystów?... *Cisza przed burzą *Kto dosiądzie KOD-u?                       

*Europejscy Demokraci:  Pyskacz, Prosiaczek, Gaduła i  Dziewica * Bankowiec  jak z koziej d… trąba!                         

                                 Listopad – niebezpieczna dla Polaków pora…

   Wedle wiosennych zapowiedzi alimenciarza z Komitetu Obrońców Demokracji i jego fanów – we wrześniu miało wyjść na ulice Polski milion „obrońców demokracji”. Gdzie niegdzie, owszem, powyłazili  grupkami na początku lata, ale czy to forsa od Sorosa za mała, czy jesień była zbyt ciepła – we wrześniu trzeba by już dobrać demonstrantów spośród   „wrogów demokracji”, spośród faszystów i  ksenofobów, żeby uciułać jaki taki „tłum”.

  Mnie się wydaje, że prowadzący alimenciarza jakiś dobry fachowiec z b.WSI powinien zasugerować mu na Wielka Prowokację  termin październikowy – 17 października, gdy prawie 100 lat temu  obrońcy demokracji zwyciężyli w Rosji, ustanawiając tam „demokrację jakiej jeszcze  świat nie widział”, wedle opinii Józefa Stalina. Nawiasem mówiąc alimenciarz z KOD przypomina trochę Lenina, jak tak mu dobrze się przyjrzeć, chociaż nie brak opinii, że bardziej podobny jest do Trockiego. No, Lenin, Trocki, Stalin – jedna swołocz. Ciekawe, czy procentowy udział Żydów w KOD jest dzisiaj  podobny do ich udziału w Rewolucji Bolszewickiej? A żulii, czyli  „elementów klasowo bliskich”?...

  Tymczasem wróble ćwierkają na dachach (zwłaszcza na dachach kamienic „sprywatyzowanych” przez Bufetową w Warszawie), że „nieistniejące” WSI przygotowują „obrońców demokracji” do  solidnej, fachowej prowokacji mającej nastąpić  11 Listopada. W październiku upływa termin udzielenia odpowiedzi przez rząd Polski grandziarzom z Komisji Europejskiej w sprawie „zagrożenia demokracji w Polsce”, zatem początek listopada to wymarzony termin na taką prowokację ostateczną, przełomową, decydującą…  Na przykład w starciu z Marszem Niepodległości…Mamy więc na razie „ciszę przed burzą”, maskującą intensywne przygotowania do listopadowego ataku? Ciekaw jestem, czy tajne służby rozpracowują już te przygotowania, bo chyba powinny?

   Najwyraźniej  łże-liberałowie z Platformy Obywatelskiej mają w związku z tym dylemat: zachować dotychczasowe struktury partyjne na wypadek, gdy Wielka Prowokacja spali na panewce, bo nowy prezydent Ameryki nie zezwoli na obalanie rządu PiS w Polsce – czy już teraz podsuwać się pod KOD, żeby w przypadku udanej Wielkiej  Prowokacji i zdrady PiS-u przez amerykańskiego sojusznika zająć przyczółek w KOD-zie?

   Na razie tylko czterech „demokratów” spośród  łże- liberałów zaryzykowało i postawiło na zwycięstwo Wielkiej Prowokacji i na udany szantaż grandziarzy z Komisji Europejskiej. Nazwawszy się „Europejskimi Demokratami” mrugają do grandziarzy z KE: my nie „ polscy demokraci”, my „demokraci europejscy”!…  Żadna tam „narodowa droga do socjalizmu”, jak chciał Gomułka, droga do socjalizmu musi być ponadnarodowa, internacjonalna, scentralizowana – jak demokracja wewnątrzpartyjna w PZPR,  jak za Stalinem pragnęli  Berman i Bierut.

   Jeden z „europejskich demokratów”, ten podobny do prosięcia, co to z niejednego pieca już gratował, powiada wprost w TVN, że koło poselskie  Europejskich Demokratów chciałoby włączyć się do „wielkiej opozycji” przeciw PiS-owi. Ja myślę, żeby chciało! Zwłaszcza, że dwóch spośród czterech „europejskich demokratów”, Pyskacz i Prosiaczek bardziej zaszkodzili  Platformie, niż ją umocnili,  więc ich odejście przyjęto w PO z ulgą, trzeci – wrocławski Gaduła naraził się wcześniej Schetynie przy układaniu list wyborczych we Wrocławiu, a czwarty, p.Huskowski, wzięty jest raczej  jak ta Dziewica, co ma „przykrywać” kurewstwo.( Dziewica? Hm: najpierw w Kongresie Aferałów, potem w Unii Demokratycznej, potem w Unii  Wolności, potem w PO – wiceminister  Administracji i Cyfryzacji przy Bonim; czy aby nie  nadzorował „zwrotu mienia gminom wyznaniowym żydowskim”? Prosimy o sprawozdanie z tych zwrotów!) Jeśli więc ta czwórka miałaby zasilić KOD  - to tylko tak, jak ślina co „zasila” spluwaczkę.  Bo gdzieżby tam żydowskie lobby polityczne pozwoliło, żeby ci  „europejscy demokraci” mieli cokolwiek do powiedzenia w KOD, zwłaszcza że nie mają w ogóle nic ważnego do powiedzenia… Potrzebni są jako przynęty. Że byle jakie? Ano, byle kogo nęci byle jaka przynęta…

 O „dosiad” KOD-u rywalizują, jak się wydaje, potężniejsi „dżokeje” (ba – właściciele „stajni”!) niż ci żałośni „europejscy demokraci”, niechby i z „Bolkiem” na kupę…

   Gdy zatem Bufetowa wyrzuca z ratuszowej pirogi murzyńskich chłopców – z nabierającej wody PO uciekają pierwsze szczury. Na domiar złego „Nowoczesna” nie rozliczyła jak należy budżetu wyborczego i nie dostanie spodziewanej forsy;  z tego „Pietra” to chyba  taki bankowiec, ekonomista  - jak z koziej d… trąba? Juźci wprawdzie nie zabraknie „sponsorów” , co mu łzy obetrą i nowym szmalem kapną, ale do prowadzenia finansów Nowoczesnej nieistniejące WSI oddelegują chyba lepszego „bankowca”?

  Objawiająca się pośród Obozu Spodstolnego degrengolada nie osłabia go, niestety, a jeśli nawet osłabia, to tylko w oczach osób postronnych lub adwersarzy. Ujawnianie  degrengolady umacnia wewnętrznie degeneratów, konsoliduje ich, popycha ku konserwowaniu i brnięciu w jeszcze większą degrengoladę. Idą „w zaparte”. Odwoływanie się do grandziarzy z Komisji Europejskiej i euro-lewactwa najdobitniej o tym świadczy. Degeneraci nasr…ą  we własne gniazdo, byle zachować synekur ki, dietki, posadki. Zasmrodzą najczystsza patriotyczną atmosferę, najczystsze polityczne powietrze. Dlatego sądzę, że Wielka Prowokacja listopadowa jest przedmiotem intensywnych przygotowań pierwszorzędnych fachowców, bo to ostatnia szansa wspólnoty rozbójniczej, z którą naród polski – jak każdy inny naród – musi dzielić swe terytorium państwowe. Pocieszające jest jednak to, że mimo wielości „podmiotów partyjnych” ( z 4-osobowym kołem „Europejskich Demokratów” włącznie) reprezentujących tę rozbójniczą wspólnotę – jej liczebność powoli acz systematycznie maleje.

   Zdarza się w historii (wprawdzie rzadko, ale jednak), że nawet obcy  jurgielt nie pomaga.

  Nad rządami PiS wisi jednak inne niebezpieczeństwo, gospodarczej natury. Nie wystarczą przecież ani zaciągane pożyczki rządowe, ani „uszczelnianie budżetu”, ani egzekwowanie podatków od wielkich podatkowych oszustów i uprzywilejowanych korporacji czy banków – potrzebne jest silne pobudzenie narodowego potencjału, tkwiącego ciągle  w indywidualnej przedsiębiorczości, likwidacja zbędnych koncesji i  ograniczenie państwowej i samorządowej biurokracji. Czy przyjdzie i na to pora w rządach PiS – czas pokaże, jeśli, rzecz jasna, Wielka Prowokacja spełznie na niczym i brukselscy grandziarze nie dostaną spodziewanego  pretekstu.            

                                                                                                              Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »