Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 23 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Harce prxzed finalnym starciem PDF Drukuj Email
16.10.2016.

                              Harce przed finalnym starciem?

*Borusewicz  - hm… * „Bolek” zaczął, ale dziwnie  nie dokończył * Kto był tym gwarantem?

    *Łatwo wziąć łapówkę – trudniej oddać *Broniasz broni socjalizmu w oświacie

     Pan Borusewicz, marszałek Senatu, był tak uprzejmy, że odznaczył Rzeplińskiego medalem Senatu…Jak tu nie wspomnieć generała Jaruzelskiego, który w 1983 roku odznaczył ostentacyjnie Medalem Krajowej Rady Narodowej Jakuba Bermana, czołowego stalinistę! Generał Jaruzelski wyciągnął wtedy rękę do żydowskiego lobby politycznego, do b. puławian, szukając ich wsparcia, którą to rękę skwapliwie uchwycili, puszczając w niepamięć „antysemickie czystki” z roku 1968…

  Oczywiście marszałek Borusewicz żadnego wsparcia od Rzeplińskiego nie potrzebuje, przeciwnie – to on tym gestem wspiera Rzeplińskiego, kreując tego typa  na „obrońcę praworządności” w Polsce. Takie to hocki-klocki, takie tricki… Czemu to robi?

   Ostentacyjny gest Borusewicza skłonił mnie do ponownego uważnego przeczytani książki „Gwiazdozbiór w Solidarności” -  wywiadu-rzeki  Remigiusza Okraski z Joanną i Andrzejem Gwiazdami.  Książka ta to nieodzowny podręcznik najnowszej historii Polski. Prześledziłem tym razem uważnie to wszystko, co Gwiazdowie mówią o Borusewiczu, o jego roli w opozycji, i po tej lekturze nasunęło mi się nieuchronnie pytanie: Czy Borusewicz był agentem SB lub WSI, głęboko ulokowanym w strukturach opozycji? Zwłaszcza jego rola „promocyjna” względem Wałęsy, sprawa taśmy, na której Wałęsa przyznaje się do kapowania kolegów, którą zawłaszczył Borusewicz – ale i inne zachowania Borusewicza, opisane w ponad 20 fragmentach książki i „złożone w całość” uzasadniają postawienie tego pytania. No i ten certyfikat moralności, wystawiony dziś Rzeplińskiemu… Przypomniałem sobie nadto, że gdy niedawno wdowa po „Czekiszczaku” przyniosła do IPN kwity na Wałęsę – ten, najwyraźniej tracąc głowę, lapnął w telewizji: „ Borusewicz, ten mi wielką krzywdę wyrządził!”. Szalenie byłem ciekaw, jaką to krzywdę mógł wyrządzić  „Bolkowi” promotor jego politycznej kariery w opozycji – ale Wałęsa nie pociągnął już nigdy tego wątku, urwał go, jak nożem uciął. Czy ktoś mu powiedział: „Milcz, durniu, bo za wiele się wyda”?...

   Zapytałem więc wprost Andrzeja Gwiazdę, wybitnego działacza opozycji, człowieka o nieposzlakowanej przeszłości, dobrze znającego Borusewicza, co sądzi o moim podejrzeniu, że Borusewicz mógł pracować dla SB, jaka jest jego opinia?

  Odparł natychmiast :

- SB? Raczej znacznie wyższy szczebel: GRU.

  Jako autora „Najnowszej spiskowej historii Polski”, doceniającego w pełni rolę spisków w historii PRL, bardzo mnie ta opinia zaciekawiła. Z  tym większą niecierpliwością oczekuję ujawnienia Zbioru Zastrzeżonego IPN, chociaż wątpię, by agenci GRU byli tam ujęci w teczkach… A tak na marginesie nasuwa się inne pytanie: kto właściwie był gwarantem bezkarności Jaruzelskiego i Kiszczaka w II RP? CIA i GRU? Amerykanie i Rosjanie?...Chyba tak, bo i któż inny udzieliłby tak solidnych i długotrwałych gwarancji bezkarności?...

  Tymczasem 13 miliardów złotych „na helikoptery”  przeszło koło nosa francuskiej zbrojeniówce, w związku z czym francuski socjalista, prezydent Holland najpierw chciał osobiście pofatygować się do Polski, ale najwidoczniej wytłumaczono mu, że i nie wypada, i niewiele uzyska – w związku z czym „odwołał” swa wizytę i delegował już tylko ministra… Z punktu widzenia ekonomicznego i prawnego sprawa jest jasna: nie ma korzystnego dla Polski offsetu – nie ma umowy. Jasna jest także z punktu widzenia politycznego: czemu to Polska, pomijając własne interesy gospodarcze, miałaby wyświadczać  taką polityczną przysługę Francji, która  na forum europejskim, w swej polityce unijnej (ale nie tylko) basuje Berlinowi, a i Moskwie?

  Owszem, i Amerykanie to dość egzotyczny sojusznik dla Polski, ale póki co bardziej konkretny, niż Francja. A jeśli ktoś z poprzedniej ekipy wziął już od Francuzów łapówkę w zamian za obietnicę zawarcia tego kontraktu – niech ten szmal teraz odda, jeśli jeszcze go nie roztrwonił… Nawiasem mówiąc: dla łapowników była to doskonała okazja – obiecujemy zawarcie kontraktu, bierzemy tłustą łapówę (nawet „zwyczajowe” 10 procent od 13 miliardów to góra złota!), a potem rozkładamy bezradnie ręce: „Chcieliśmy dobrze, ale przegraliśmy, psiakrew, te cholerne wybory, siła wyższa!”.

- To oddajcie forsę! – ryknie francuska „razwiedka”.

 Ba! Słyszał kto, by „biorca” dobrowolnie, bez przymusu, oddał „wziątkę”?... Forsa się już rozpłynęła, gdzie i jak – ani się dowiesz…Miejmy nadzieję, że obejdzie się przynajmniej bez trupków.

 Tymczasem Sławomir Broniasz, co to od ponad 25 lat broni w czerwonym Związku Nauczycielstwa Polskiego „publicznej oświaty” jak socjalizmu ( bo w istocie jest to właśnie skansen socjalizmu) zapowiedział „nauczycielskie strajki”. Jak nie zadymy KOD, to „czarne marsze”, a jak i to nie daje rezultatów – to „strajki nauczycielskie”, brakuje jeszcze strajku maszynistów kolejowych?... Przed 11 Listopada podgrzewanie pod kotłem stworzyć ma atmosferę sprzyjającą kulminacyjnej prowokacji? Tak to wygląda, a odwołanie wizyty przez Hollanda wpisuje się w ten scenariusz: nawet „tradycyjny francuski sojusznik” nie jest zadowolony z faszystowskich rządów PiS… Czy gazeta żydowska już uderzyła w ten ton? Jeszcze nie?...

  Jednak tego „francuskiego sojusznika” źle wspominamy: nie tylko z roku 1939, ale i z polityki de Gaulle’a wobec Sowietów, do których umizgiwał się dla zabezpieczenia spokoju we francuskich koloniach, nie mówiąc już o prezydencie Chiracu, co to względem Traktatu Lizbońskiego  kazał nam „siedzieć cicho”. No ale teraz on „siedzi cicho”,  dobrze, że nie siedzi w pierdlu za przewałki w paryskim ratuszu. Co do prezydenta Sarkozy’ego – jest jedynym francuskim prezydentem, który był aresztowany  po zakończonej prezydenturze… Już wcześniej, jako minister, miał paskudny incydent. Francja podpisała kontrakt z Tajwanem na dostarczenie okrętów wojennych i zrodziło się uzasadnione podejrzenie, że ktoś z rządu wziął łapówkę za przeforsowanie tego kontraktu. Ustalono w śledztwie, że pieniądze trafiły do pewnego banku włoskiego i francuski sędzia śledczy poprosił ów bank o listę beneficjentów tej łapówki. Aliści bank odparł, iż listy beneficjentów nie może ujawnić, ale jeśli francuski sędzia zapyta o konkretnego beneficjenta, wskazanego z imienia i nazwiska, bank takiej odpowiedzi  udzieli. Ale „niezawisły” francuski sędzia śledczy o to już nie zapytał… Zapewne dlatego, że był tak samo „niezawisły” jak sędzia Rzepliński.

 Tylko patrzeć, jak Rzeplińskiego odznaczy Angela Merkel jakimś niemieckim orderem, za „umacnianie praworządności”  w Unii Europejskiej,ma się rozumieć, a gdyby i Putin dołożył mu medal „Za swobodu” -  demokracja, wolność  i praworządność w Polsce byłyby uratowane. Bo cóż dla strategicznych partnerów jest cenniejszego, niż ich „gwarancje ustrojowe” dla Polski?...

                                                                                                 Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »