Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
sobota, 24 czerwca 2017 r.
Strona główna
Nic nowego pod słońcem PDF Drukuj Email
02.03.2017.

                                 

 *Kasta sędziowska z bliska * Czy „wszyscy” pójdą siedzieć?... *Sojusz  kiepa  z kpiarzem                                      

                                          Nic nowego pod słońcem

  Pamiętamy  jeszcze, jak podczas  samozwańczego „zjazdu sędziów”, wspierających Rzeplińskiego,  sędzina Kamińska zapewniała chytrze, że spodstolni sędziowie to elitarna „kasta” narodu… Ostatnio, dzięki dociekliwości mediów ( i- zapewne –pomocy  odnowionych nieco służb tajnych, którym chwała za to!), poznaliśmy lepiej  niektórych wybitnych przedstawicieli tej elitarnej kasty: jeden sędzia kradł pendrivy po supermarketach, inna sędzina  - ukradła w sklepie  spodnie, a najwybitniejszy chyba reprezentant tej elity ukradł  pęto kiełbasy u rzeźnika! Wszystkich, oczywiście,  osłonił od odpowiedzialności karnej immunitet sędziowski… Z pewnością wszyscy oni są niebywale wybitnymi przedstawicielami  tej wspólnoty rozbójniczej, z którą po roku 1945 naród polski musi współzamieszkiwać terytorium kraju. Jeśli już musi, i nie można tej wspólnoty rozbójniczej deportować  jak najdalej od Polski – może tytułem kompromisu mieszkałaby nadal pośród nas, ale  w więzieniach? W obozach pracy przymusowej? W kamieniołomach?...

  Nawiasem mówiąc – „nic nowego pod słońcem”, jak to ostudził młodą Orianę Fallaci cesarz Hajle Selassje, gdy przeprowadzając z nim wywiad zarzuciła mu brak postępu w Etiopii („Dlaczego w Pana państwie nie dzieje się nic nowego? – spytała. „Proszę pani, na świecie to w ogóle nie dzieje się nic nowego” – odparł cesarz). Tego Cesarza opluł potem Żyd Ryszard Kapuściński, agent PRL-owskich służb, w swym oszukańczym reportażu „Cesarz”; o ile pamiętam, nie napisał jednak, kto, dlaczego i jak  zamordował cesarza, i gdzie go pochowano… Ot, drobiazg… W sprawie tych sędziów: też nic nowego pod słońcem. W przededniu upadku republiki rzymskiej (więc rzymskiej demokracji…) Cyceron pisał w  zachowanym liście do Attyka: „Poza tym (bogowie, co za zgroza!) jako zapłaty niektórzy sędziowie dostali nocne darmowe schadzki z pewnymi kobietami  lub poznajomieni zostali z dobrze urodzonymi młodzieńcami”… Korzystny wyroczek – za darmowe dymanko… I tak bywało.

 „Nic nowego pod słońcem” dotyczy także często świadków koronnych, którzy wieszają się w dobrze strzeżonych celach więziennych. Niedawno dotarł do opinii publicznej dziwny przeciek – jakoby Marcin P., ten słup od „Amber Gold”, chciał jeszcze pod rządami PO zyskać status świadka koronnego i opowiedzieć, kto za nim stał, ale  - nie wiedzieć dlaczego – ostatecznie takiego statusu nie uzyskał… Enigmatyczny ten przeciek (czy aby prawdziwy?)  jest o tyle interesujący, że „przeciekł” akurat teraz – gdy Marcin P. ma zeznawać przed sejmową komisją śledczą i może „wszystko powiedzieć” bez ubiegania się a status świadka koronnego!…  Czy zatem taki przeciek, zdradzający rzekome  intencje Marcina P. nie jest aby mobilizacją mocodawców Marcina P. (z b.WSI?...), aby zamknąć mu usta raz na zawsze? Jeszcze przed sejmowym przesłuchaniem?... Tak przynajmniej odebrałem ten dziwny przeciek…  Bo to i tutaj „nic nowego na świecie”,  wszystko już było. Straszliwi przestępcy wieszający się w dobrze strzeżonych celach, seryjny samobójca odwiedzający ofiary w piątek przed weekendem, kiedy to „niezawisła prokuratura” już pije i grilluje… Czy Marcin P. jest aby  lepiej strzeżony w więzieniu, niż premier Beata Szydło na wolności?... Hm, miejmy nadzieję (bo i w tej mierze „nic nowego pod słońcem”), że przynajmniej pani premier jest dzisiaj  lepiej strzeżona niż Walerian Pańko, albo ci oficerowie  policji, którzy wyjaśniać  mieli sprawę porwania ks.Jerzego Popiełuszki, ale ich samochód staranowała potężna ciężarówka… Tymczasem przy okazji przesłuchań sejmowej komisji śledczej Marek Belka -  który jako prezes NBP   „u Sowy” obiecywał  PO druk pieniędzy na kampanię wyborczą… - wyznał szczerze dziennikarzom, że o aferze Amber Gold  „wszyscy wiedzieli”. Wszyscy liczący się wówczas funkcjonariusze władzy! Czy ci „wszyscy” współodpowiedzialni  pójdą siedzieć? Oddadzą forsę okradzionym?...

 Nic też  nowego pod słońcem („pod słońcem szatana?”...) także w „uspołecznionej” kulturze, dotowanej z pieniędzy zabieranych podatnikowi  bez pytania go o preferencje kulturalne…. Najwyraźniej rządy żydokomuny w „uspołecznionej” kulturze jeszcze nawet „nie zaczęły się kończyć” (gdzie tu „dobra zmiana?) , czego najnowszym dowodem  hucpa w warszawskim Teatrze Powszechnym. Dziwnym trafem Żydówka Hanna Gronkiewicz-Waltz trzyma na posadzie dyrektora Biura Kultury, któremu podlega ów teatr (ta nazwa – „Biuro Kultury”! – sama mówi za siebie) zięcia Róży Thun, niejakiego Tomasza Thun-Janowskiego, też ukorzenionego. ( Przyjął nazwisko żony dla większego prestiżu  w grandziarskim półświatku?...) Spektakl w Teatrze Powszechnym to, oczywiście, żadna tam sztuka, to zwyczajna agitka i tandeta. Ale – zaprawdę, „nic nowego pod słońcem” : wybitny polski  pisarz, współtwórca „Młodej Polski”, Andrzej Niemojewski napisał przecież  dawno to przenikliwe zdanie o serwilizmie niektórych Polaków wobec Żydów: współpraca Żydów z szabes-gojami  -pisał -  „wytworzyła się na gruncie drwin. Żyd powiedział Polakowi: nie mogę z tobą niczego wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć – ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twojego Boga, twoja Ojczyznę, twoją tradycję i twoje ideały, twoje pragnienia i twoje wysiłki i obaj będziemy  w y ż s i   p o n a d    t o  w s z y s t k o. Zszedł się   ż y d o w s k i   k p i a r z  z  p o l s k i m  k p e m i wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie może dojrzeć”.

  To jest właśnie definicja nadal kontynuujących się dzisiaj rządów żydokomuny w dotowanej z pieniędzy podatnika” kulturze”, to jest właśnie definicja spektaklu „Klątwa” w warszawskim teatrze Powszechnym, podległym pp.Gronkiewicz-Waltz  i p.Thun-Janowskiemu…  Żeby jeszcze kiep z kpem za pretekst do swych rzygowin wzięli  nazwisko jakiegoś żydowskiego pornografa i rasistę (wielu ich) – ale czemu uprawiają swój świński proceder  na scenie  odwołując się akurat do Wyspiańskiego?... Za publiczne pieniądze?... „Reżyser” tych rzygowin -  ów „kiep” według Niemojewskiego – to, na szczęście, tym razem nie kiep polski, ale serbsko-chorwacki. Cóż, każdy kraj ma swoich szabes-gojów, swoją żydokomunę i swoją wspólnotę rozbójniczą... O ile, rzecz jasna, kraj ten nie jest państwem wyznaniowym lub rasistowskim: dlatego na przykład  Izrael nie ma takich problemów…  Nawiasem mówiąc - ten  kiep, szabes-goj, reżyser „Klątwy”,  najwyraźniej wyspecjalizował się w pobieraniu publicznych pieniędzy za nic, no, za niewiele: za  propagandowy brandzel… ( „Suchym brandzlem”  nazywał Kazimierz Dejmek tego rodzaju propagandę).

  No ale przykład idzie z góry. Wprawdzie warszawski Teatr Powszechny nie podlega pod ministra kultury i wicepremiera, p.Glińskiego, ale gdy kiep z kpem widzą, że byle żydowska cwaniara z „Gazety Wyborczej” może zaszantażować polskiego  ministra kultury donosem o „antysemickości” (sprawa księgarni im.gen.Grota –Roweckiego w Łodzi)  - to czemu ten kiep z kpem - ta żydokomuna właśnie -  miałaby sobie żałować w opluwaniu krzyża, wiary katolickiej, papieża, ba – czemu nie miałaby ogłaszać ze sceny teatru  publicznej zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego?... Nic bardziej nie rozzuchwala  wszelkiej hołoty – także hołoty w pretensjach artystycznych – jak bezkarność.

 Bo nie miejmy złudzeń: Polska, dopiero teraz, pod rządami PiS odzyskując ledwo skromne zręby własnej cywilizowanej po chrześcijańsku państwowości, wkracza w okres wielotorowych i wieloźródłowych ataków ze strony wrogów Polski, w których to atakach właśnie hołocie i  politycznym grandziarzom wszelkiej maści - wspólnocie rozbójniczej – wyznaczono rolę  „klasy rewolucyjnej” wg. wskazań komunisty Antoniego Gramsciego. Stawiał on na Potęgę Głupoty i ogłupionych pożytecznych idiotów, i ta stawka ciągle jest w grze. W grze polskiej…europejskiej… światowej.

                                                                                                              Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »