Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
sobota, 24 czerwca 2017 r.
Strona główna
Życie po dealu PDF Drukuj Email
15.04.2017.

                                   

   *Czy Moskwa sprzeda Syrię? *Beatus qui tenet!* Urynał już jest- kto pierwszy się zleje?

                                                            Życie po dealu  

Czy Moskwa sprzeda  Syrię? I jakiej ewentualnie mogłaby zażądać ceny?...

 Gdy amerykański sekretarz stanu Tillerson pofatygował się nieoczekiwanie do Moskwy – sprawa musi być poważna. Zwłaszcza, ze Tillerson –zupełnie już nieoczekiwanie- spotkał się także z Putinem, czego nie zapowiadano!

  Wyobrażam sobie, że Moskwa mogłaby zaproponować Waszyngtonowi odpowiednio wygórowaną cenę, aby było z czego opuszczać. Na przykład: bierzcie Syrię, ale Krym i Ukraina wschodnia pozostanie nasza; w Syrii zachowamy jednak swe bazy w Tartus (morska) i Latakia (powietrzna), a wy zlikwidujecie waszą  „tarczę” w Polsce i Rumunii, albo przynajmniej zobowiążecie się do jej nie rozbudowywania.

 Oczywiście opinii publicznej tak brutalnie nie przedstawiono by sprawy, co to, to nie:  „transparentność, praworządność i  demokracja” wymagają niezbędnej dawki obłudy i hipokryzji, toteż ów  rozbójniczy „deal” mógłby nabrać takiej oto strawnej dla opinii publicznej formuły:

- w Syrii zorganizowany zostanie „okrągły stół”, jak w Polsce w 1989 roku, do którego zasiądą zbuntowani  „bezbronni  cywile” i przedstawiciele reżimu Asada; samemu Asadowi zagwarantowane zostanie dożywotnie bezpieczeństwo – jak Jaruzelskiemu i Kiszczakowi w Polsce – a po pewnym czasie reprezentanci Asada ustąpią z rządu; w ten sposób, w drodze „kompromisu i negocjacji”, Syria zostałaby sprzedana, nie tyle zresztą Ameryce, co żydowskiemu lobby politycznemu w Ameryce, więc – Izraelowi;    

-na Ukrainie wschodniej zaś przeprowadzono by „plebiscyt”, w wyniku którego „demokratyczna większość” opowiedziałaby się za przynależnością tego obszaru do Rosji, co ukontentowałoby „światową demokratyczną opinię publiczną”( „ruscy szachiści” wiedzą, jak „wygrywać wybory i plebiscyty”); w ten sposób Waszyngton sprzedałby elegancko  pół Ukrainy – Rosji;

- pozostałyby jeszcze do uregulowania dwie kwestie: amerykańska „tarcza” w Polsce i Rumunii  oraz rosyjskie bazy wojskowe w Syrii. Ostatecznie strony mogłyby się zgodzić, by w tej kwestii pozostawić status quo. Niechby tylko amerykańska „tarcza” nie była bardziej rozbudowywana, a baza rosyjska w Tartus pozostała sobie, pod samym nosem „demokratycznej” już Syrii,  tak jak amerykańska  baza Guantanamo pozostaje  na Kubie od lat, pod samym nosem kubańskiego reżimu komunistycznego.

 Beatuus qui tenet! Szcześliwy, kto posiada…  Rosja jest w lepszej sytuacji przetargowej, bo już trzyma wschodnią Ukrainę, podczas gdy Ameryka  -niechby i z pomocą Anglii i Francji, z których udziałem zwołano błyskawicznie „szczyt” - jeszcze nie trzyma Syrii… Ten „szczyt” najwyraźniej miał wzmocnić pozycję negocjacyjną Tillersona podczas jego wizyty w Moskwie, gdzie nieoczekiwanie spotkał się także z Putinem.

 Za wcześnie jeszcze na ocenę wyniku rozmów Tillerson-Ławrow-Putin,  skąpe przecieki nie pozwalają na wyciąganie mocnych wniosków; nader ostrożnie sądząc- wygląda  to na wstęp do kontynuacji, podczas której  określone zostaną  szczegółowe warunki „dealu”.  Gdyby zaś  ta kontynuacja rozpoczętego dialogu  okazała się na koniec  „klapą” – wolno spodziewać się takiej amerykańskiej polityki wobec Rosji, jaką prowadził  Reagan: gry na „zazbrojenie” i  długofalowe, wieloletnie  ekonomiczne pogrążanie Moskwy.

  W przypadku bardziej jednak prawdopodobnego  „dealu” Moskwy z Waszyngtonem  interesujące dla nas jest pytanie: jaki wpływ miałby taki  amerykańsko-rosyjski „deal” na sytuację Polski?

  Sądzę, że taki „deal” zachęciłby rosyjskie służby tajne do bardziej intensywnego wspierania banderowców w Ukrainie zachodniej w  ich antypolskiej działalności, z wysuwaniem roszczeń terytorialnych wobec Polski południowo-wschodniej włącznie, a nawet – w szczególności! I mniejsza nawet o realność tych roszczeń: milion ukraińskich imigrantów w Polsce to wystarczająca baza do destabilizacji politycznej w Polsce. Czy aby nie zaczęłoby się od żądań daleko posuniętej autonomii?... Te żądania osłaniałaby, rzecz jasna, polityka Berlina realizowana za pomocą posłusznej Berlinowi  Komisji Europejskiej. Już to słyszę: „Prawa ukraińskiej mniejszości narodowej muszą być  przestrzegane”!

   Doprawdy: obrona terytorialna kraju, forsowana przez ministra Antoniego Macierewicza, ma sens jak najgłębszy!...

 … Deal’u-deal’u – na badylu; w sumie  nie byłby to chyba deal korzystny dla Polski.

 Tymczasem w kraju uchodzi powietrze z dwóch balonów: z KOD i z Nowoczesnej. Hołota i grandziarstwo, bez siłowego wsparcia, kompromitują się same, ale właśnie dlatego amatorów-naturszczyków wziętych na „twarze” KOD  zaczynają teraz zwolna, metodycznie zastępować bezpieczniaccy fachowcy „drugiego rzutu”. Zapowiadają oni „uporządkowanie ruchu”, co można odczytywać  jako jego dyscyplinowanie, odejście od dotychczasowego wizerunkowego „spontanu” i zastąpienie go trudniejszym do ukrycia „centralizmem demokratycznym”, znanym już z PZPR. Czy KOD przekształci się więc w partię polityczną? To bardzo możliwe, chociaż repeta z „Ruchu Palikota” nie wygląda zachęcająco. W „Nowoczesnej” zasię już zaczynają się dezercje do „platfusów”… Wygląda na to, że Schetyna przetrwał trudny czas, a Platforma Obywatelska może odegrać jeszcze role politycznego  urynału, do którego zaczną zlewać się po kolei szczyny z KOD i Nowoczesnej. To chyba ostatnia szansa tej sfajdanej „opozycji”? Nie wątpię, że żydowskie lobby polityczne  w Polsce udzieli tej zlewce pełnego poparcia.

 Odnotujmy i to, że Platformie Obywatelskiej coraz bardziej ciąży bezczelność  „Bufetowej” w warszawskim ratuszu; bezradność PO wobec tej kreatury psuje i tak już żałosny wizerunek partii… No ale warszawski ratusz to ciężki szmal, tłuste posady do rozdawania!… Schetyna za krótki, by szurnąć „Bufetową”: musi więc „ssać z żydowskiego dydka”, jak pisał Julian Tuwim.

  Wygląda na to, że dopóki nie rozstrzygną się jednoznacznie stosunki amerykańsko-rosyjskie  –organizacja  drugiego  puczu w Polsce będzie się odwlekać, a jeśli te stosunki powrócą do wspomnianego  klimatu reaganowskiego – może PiS zdąży definitywnie obezwładnić  Targowicę?...Hm.

                                                                                                             Marian Miszalski  

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »