Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Głodujemy PDF Drukuj Email
25.10.2017.

                                      Głodujemy, czyli spekulacje „na kryzys”

   Polska wystąpiła właśnie  z tzw. elastycznej linii kredytowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, do której zapisała się w 2009 roku. Ta „elastyczna linia kredytowania” to coś w rodzaju  kasy zapomogowo- pożyczkowej. Okazuje się, że od 2009 roku wpłacaliśmy do tej kasy  ś r e d n i o  60 milionów dolarów rocznie, więc wpłaciliśmy już ponad 0,5 miliarda dolara. Co oferowano nam w zamian? W latach 2009-14 ewentualny kredyt do wysokości 22 miliardów dolarów, oprocentowany 0,5 procenta rocznie – na trzy lata; w latach 2014-2015 dostępny kredyt zmalał do 15 miliardów dolarów, od  początku 2017 roku – do ok. 8,5 miliarda dolarów. Z kredytu ani razu nie skorzystaliśmy. Te kredyty, niby tanie,  obwarowane były jednak  gęstą siecią rozmaitych warunków, których ogarnięcie – sądzę –wymagałoby utworzenia obok ministerstwa finansów osobnej instytucji wielkości co najmniej samego Międzynarodowego Funduszu Walutowego…  To właśnie odróżnia MFW od normalnej kasy zapomogowo-oszczędnościowej, gdzie warunki uczestnictwa są przejrzyste i nie upolitycznione. Te warunki stawiały pod wielkim znakiem zapytania opłacalność pobierania owego kredytu.

 Co do samego MFW – cieszy się on szeroką gamą opinii: od entuzjastycznych (płynących  na ogół z kręgów biurokratycznych) wychwalających jego użyteczność – po zdecydowanie negatywne, uznające MFW za złodzieja wyspecjalizowanego w okradaniu krajów biednych, często do spółki z lokalną biurokracją. W każdym bądź razie wpłaconych pieniędzy już nie odzyskamy, co przemawiałoby raczej za drugą opinią.

  Pół miliarda dolarów to może nie jest dużo w skali budżetu państwa polskiego, ale pewnie starczyłoby na zaspokojenie zuchwałych żądań tzw. rezydentów, czyli lekarzy, co to jeszcze nie wyuczyli się swej specjalności, dopiero zaczynają pracę, ale już kombinują, jakby tu załapać się na prawie dwie „średnie krajowe”. Dziwi mnie, że p.Bukiel wspiera te żądania, bo przed kilkoma laty, jeśli dobrze pamiętam, był zwolennikiem prywatyzacji  tzw. służby zdrowia.  Najwyraźniej zwątpił w zdrowe ideały i przeszedł na „drugą stronę mocy”, czyli „wolny rynek – owszem, tak, ale nie w ochronie zdrowia”. Tu, przeciwnie, potrzeba więcej socjalizmu! Mówiąc dokładniej: więcej kapitalizmu kompradorskiego, czyli niechta wszystko pozostanie, jak było, róbta tak dalej…

 Strajk głodowy to najostrzejsza forma moralnego  szantażu. A nuż kto umrze z tego głodowania?... I właśnie: opozycja totalna („ulica i zagranica”) od dawna szuka trupa w swej walce z rządem PiS, przynajmniej odkąd niejaki Diduszko skompromitował się jako „ofiara przemocy” pod Sejmem. Trupa nie  było – pozostał oszust. Ale teraz do głodujących „rezydentów” jak sępy, szakale i hieny zlatują się kodziarze, totumfaccy „sprytnego Rysia” i schetyniątka: wyczuli świeżą krew! Jeszcze nie pojawił się ppłk Mazguła ani cadyk Smolar, ale już i Frasyniuk „rad staratsja”, i posłanka Lubnauer, i Kijowski… Czy i Janda dołączy?... Nie wyszedł sfajdan-majdan pod Sejmem, nie wyszedł „masowy protest nauczycieli” przeciw reformie oświaty, reforma sądownictwa w klinczu – więc może będzie ten trupek u „rezydentów”? Zwłaszcza, jeśli namówi się „rezydentów” w innych miastach do tego szantażu?...W gazecie żydowskiej pouczono głodomorów, żeby, broń Boże, nie eksponowali teraz swych żądań płacowych! Nie! Żądania płacowe „przykrywajcie” innymi żądaniami „w imię dobra ogółu” – pouczają strajkujących! Politrucy z gazety żydowskiej („organizatorska rola prasy” – jak za Stalina!) dobrze wiedzą, że „dwie średnie krajowe” dla początkujących lekarzy to hucpa; więc – „dobro ogółu”, „dobro całej służby zdrowia” idzie na plan pierwszy. Ale nie przypominam sobie, bym jako członek „ogółu” (ani by  ktokolwiek z moich znajomych) upoważniał  tych „rezydentów” do wyrażania mojej opinii w  kwestii naprawy ochrony zdrowia. Tym bardziej, że cyfry i liczby jakimi operują (owe „dwie średnie” krajowe jako pensja „rezydenta”, a także podniesienie państwowych nakładów na ochronę zdrowia do 7 procent) wzięte są chyba z sufitu, brudnego palca albo pustej głowy. Czy zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia ma dokonywać się w budżecie  kosztem zmniejszania nakładów na bezpieczeństwo, obronność  albo szkolnictwo? Czy ma dokonywać się extra-modo:  kosztem wzrostu opodatkowania obywateli?... Nie wiadomo, ale „rezydenci”, podszczuwani przez totalniaków z KOD, Nowoczesnej i PO nawet nie chcą o tym rozmawiać…

 Szkoda, bo naprawdę byłoby o czym,  chociaż niekoniecznie z młodymi „rezydentami”. Bo niby kondycja finansowa Polski jest podobno najlepsza odkąd „sięgamy pamięcią” (lecz za wczesnego Gierka słychać było podobne głosy…)- to przecież już dają o sobie znać pewne „drgnienia inflacyjne”: inflacja skoczyła gwałtownie z 1,6  do bodajże 2,2 – 2,5 procenta.  Początki zwykle bywają skromne. Jeśli w grudniu zrówna się z procentem  wzrostu gospodarczego – to czy nie będzie to zarazem kresem gospodarczego sukcesu?... Nie, nie – nie twierdzę, że zaraz zaczniemy  głodować - ale obawiam się postępującej inflacji i drożyzny.

  No ale akurat młodym rezydentom („Jestem młoda lekarką”… - pamiętacie?) zabroniono eksponować żądania płacowe, mają głodować „w imię ogółu”. Dziwi mnie, że po tę formę protestu nie sięgają posłowie i senatorowie z PO i Nowoczesnej. W końcu bardziej już reprezentują  jakikolwiek „ogół”, niż ta garstka młodzieży  rezydenckiej ?... Jeśli ta opozycja nie ma żadnego programu politycznego  ani gospodarczego (a nie ma!) – niech urządzi głodówkę w Sejmie! Wielki strajk głodowy posłów…  senatorów!... Już tam p.Hamankiewicz ściągnie chyba „obserwatorów unijnych” na takie widowisko?... Taki strajk głodowy totalnej  opozycji  dałby Komisji Europejskiej bezapelacyjny powód do zarządzenia interwencji w Polsce, bo przecież – co jak co – ale nikt nie może umierać z głodu w Unii Europejskiej! Co by to było, gdyby opozycje umierały  podczas głodówek w parlamentach? Co stałoby się z demokracją?...

 Wydaje się, że powody do obaw może mieć i Gronkiewicz-Waltz, coraz to obkładana surowymi grzywnami przez komisje weryfikacyjną. Czy aby nie skończy głodowaniem? Wprawdzie powiadają, że na „odzyskanej” warszawskiej kamienicy zarobiła tłusto, ale nie takie pieniądze pożerała już ludziom porządna, solidna inflacja! Wiadomo, że złośliwy PiS-owski minister, a nawet wicepremier, p.Morawiecki  gotów rozpętać  tę inflację nawet do  dwu, trzycyfrowej – byle tylko pochłonęła  zyski rodziny Gronkiewicz-Waltzów. Mimo to – dziwna sprawa - PO jakoś nie broni Haneczki,  swej wiceprzewodniczącej, przeciwnie, jakby dystansowała się od niej, jak od jakiej zadżumionej. „Niech już lepiej stanie przed tą komisja”… - powiada ostrożnie  Schetyna, ale Smolar milczy, jak ten ogon wilczy… I Mazguła milczy… I Niesiołowski milczy… I Kijowski milczy… I Frasyniuk milczy… Milczenie owiec? Milczenie baranów?...

 A przede wszystkim: czy powinna już złożyć dymisje – czy trwać do końca swej kadencji?

Towarzysz Lenin powiadał, że nawet „kucharka może rządzić państwem”. W istocie – rządy bolszewików dowiodły, że i fornal może,   i szewc, i zwykły żul. Jeśli kucharka może rządzić państwem – czemuż by bufetowa nie mogła rządzić dużym miastem?

 Jeśli rzeczywiście stopa inflacji zrówna się wkrótce ze stopą wzrostu gospodarczego – to dalszy  trend będzie jasny: potem już tylko drożyzna, oszczędności, zaciskanie pasa, głód… Warto dzisiaj trochę pogłodować, żeby potem głodować mniej, lepiej dotrwać do końca kadencji, niż podawać się do dymisji. Lepiej nakraść się dzisiaj, podczas koniunktury, a siedzieć jutro – podczas kryzysu. Różne bywają warianty spekulacji „na kryzys”. Na razie mamy głodówkę młodych  „rezydentów”.

                                                                                                                 Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »