Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Who is who PDF Drukuj Email
08.11.2017.

                                       

*Milczenie- złotem ? *Amber Gold: ciepło, ale nie gorąco *Paddock jak Oswald? *Donos Lebiediewa

                                                 Who is who – w Polsce i świecie

Conseil d’Etat, czyli dzisiejsza francuska Rada Państwa (kontynuacja rady Królewskiej z czasów Ludwika  XVI, zmodyfikowana przez cesarza Napoleona i … włączona w system  dzisiejszej „demokracji francuskiej”) – która jest m.in. najwyższym sądem administracyjnym w dzisiejszej Francji – pochyliła się z troską nad niewielkim pomnikiem Jana Pawła II w małej francuskiej mieścinie, w  katolickiej Bretanii, i postanowiła usunąć krzyż z tego pomnika, bo  krzyż urąga „rozdziałowi państwa od kościoła”, który to rozdział przyjęto we Francji w 1905 roku… Rok 1905 we Francji był swoistym apogeum walki o to, czy Francja pozostanie jeszcze w sferze cywilizacji chrześcijańskiej, czy też obsunie się w  objęcia  nadciągającego barbarzyństwa żydokomuny:  obsunęła się, i odtąd obsuwa się nieustannie. Ta francuska  Rada Państwa to nie kilka osób,  figurantów, jak Rada Państwa w  PRL; to kilkaset „wybitnych osobistości demokracji francuskiej” . Tym gorsze świadectwo wystawia temu  „wybitnemu towarzystwu” tak durna decyzja! Radzie tej przewodzi socjalista, co to z nie jednego demokratycznego  pieca gratował, i jedno, co można o nim powiedzieć na pewno, to że jest „demokratą”. Poza tym – nie wiadomo, kim. Jak to pisał poeta? „Durnie niech sie z durniów rodzą, durnie durniom niech przewodzą”… Chyba przewidział  dzisiejszą Francję? Inicjatywa premier Beaty Szydło, by pomnik przenieść do Polski jest bardzo cenna – nie mniej jednak chciałbym zapytać  panią Premier, czy podjęła już  jakieś rozmowy z Episkopatem Polski w tej sprawie: by Episkopat Polski jednak pierwszy z taką inicjatywą wystąpił, albo przynajmniej inicjatywę rządu polskiego publicznie poparł? Dalej: czy rząd Premier Beaty Szydło zabiega już drogą dyplomatyczną u papieża Franciszka – żeby on  zabrał głos publicznie w tej sprawie? A dalej:  czy Episkopat Polski  nagabnął  już „po bratersku”  Episkopat Francji, czemu  do tej pory milczy w tej sprawie? A jeszcze dalej: czy Episkopaty – polski francuski -  nagabnęły razem nuncjusza papieskiego w Brukseli  (jest taki !), żeby jednak nie milczał?... Ba! W Brukseli jest nawet oficjalne przedstawicielstwo wszystkich Kościołów  katolickich krajów, zrzeszonych w Unii Europejskiej (ComeCOM).  Też milczy… Milczenie jest czasem złotem, ale bywa  czasami  złotem tylko  podszyte; wtedy nie ma zbyt wielkiej wartości.

Wygląda na to, że, że polski rząd walcząc o krzyż wybiera gorące kasztany z ognia, gdy cała struktura watykańska umywa ręce, jak Piłat.  Czyżby nie potrafiła nawet skomentować tej sytuacji?... Who właściwie jest who?

Tymczasem mozół i dociekliwość  sejmowej Komisji śledczej ds. Amber Gold wkroczyła w fazę decydującą. Wiemy już nie tylko, że Marcin Plichta ze swą małżonką  byli „słupami”; wiemy już, że podlegali innym, wyższej rangi „słupom” – dwóm gangsterom z Trójmiasta. Pozostaje pilnie  do wyjaśnienia, komu z kolei podlegały te dwa gangsterskie „słupy”, jeśli była im posłuszna i gdańska prokuratura, i ABW (zwłaszcza!), i „niezawisłe sądy”, i „skarbówka” , i władze samorządowe z prezydentem  Adamowiczem, który dał się nawet zaprzęgnąć  i ciągnął jak tępy  wół ten samolot… Potężna to siła trzymała w garści i dawała osłonę tym  dwóm  gangsterskim słupom, którym z kolei podlegali małżonkowie Plichtowie!...Pewien trop  prowadzi do ABW,  tzw. „kupy gówna”, w której zbiegły się najwyraźniej interesy b.  PRL-owskich bezpieczniaków rozmaitej proweniencji.  Zwłaszcza tych przewerbowanych.  Czy z ABW – via WSI –trop ten nie prowadzi aby dalej, dalej i głębiej, do niemieckiego  BND? Who is who w Amber Gold?  Zapewne tego Komisja śledcza nie wyjaśni (za wysokie progi…),ale  p.Cichocki, co to za premiera Tuska udawał, że nadzoruje tajne służby, powinien wkrótce przed Komisją śledczą wypocić  się przynajmniej tak, jak Zbigniew Chlebowski, poseł PO, pamiętnie pocił się w sprawie afery hazardowej, pozbywając się tłuszczu, w który obrósł… Z braku prawdy i kary musi nam wystarczyć  wesołe widowisko.

Jedno wydaje się pewne: dopóki przed Komisją śledczą nie staną  przynajmniej  Gromosław Czempiński i Marek Dukaczewski – a „Aneks do raportu o likwidacji WSI” nie zostanie upubliczniony – o aferze Amber Gold dowiemy się tyle, co Amerykanie o zabójstwie Kennedy’ego dowiedzieli się od oszustów z komisji Warrena, albo czego Polacy dowiedzieli się  o katastrofie smoleńskiej od komisji Millera. To zresztą  szalenie interesujące: ledwo prezydent Trump  zapowiedział, że wnet odtajni najtajniejsze akta  dotyczące zabójstwa Kennedy’ego – a już wycofał  się: jednak te „najtajniejsze” pozostaną  nadal tajne! Nie brak skojarzeń  tamtego spisku, uknutego w FBI i CIA (z pomocą mafii) celem zabójstwa Kennedy’ego – z niedawną  strzelaniną w Las Vegas:  jej „bohater”, Paddock, wydaje się równie starannie przygotowanym kozłem ofiarnym, jak Lee Harvey Oswald. Nie brak przypuszczeń, że nagła  decyzja odtajnienia  sprawy spisku na Kennedy’ego powzięta przez Trumpa  pozostaje w związku ze spiskiem w Las Vegas, a z kolei spisek z Las Vegas – w związku z „walką buldogów pod dywanem” w amerykańskich służbach. Ba – ale jakie jest  tło tej z kolei walki?... Stosunek do prezydentury Trumpa? Who is who w FBI?...

Powiadają, że media są „czwartą władzą”. Na przykładzie  przodującej demokracji amerykańskiej widać, że „piąta władza” – władza  tajnych służb – jest potężniejsza niż ta czwarta, być może razem z dwiema pierwszymi  łącznie? Ciekawe, dlaczego  poczciwy Monteskiusz tego nie zauważał? Czy w jego czasach  bezpieka nie była jeszcze samoistną   „władzą”? Dopiero „rozwinięta demokracja” awansowała ją tak wysoko?  Tow. Stalin zauważył, że walka klasowa zaostrza się w miarę budowy socjalizmu. Jak to jest ze wzrostem  znaczenia tajnych służb w miarę budowy demokracji?.. Gdy w „rozwiniętych”, a nawet przodujących  demokracjach wprowadza się stany wyjątkowe i powszechną inwigilację obywateli  (a zarazem kara śmieci pozostaje „zniesiona”…)- pytanie o wzrost znaczenia służb tajnych, o ich budżety, zakres kompetencji i  formy  kontroli nabiera aktualności. Zwłaszcza, że prowizorki bywają najtrwalsze.

Tymczasem w Teatrze TVP obejrzeliśmy świetną sztukę Krzysztofa Szwagrzyka i Piotra Kokocińskiego „Golgota wrocławska” w niemniej  świetnej reżyserii   Jana Komasy.   Sądzę wszakże, że zbyt słabo zaakcentowano w charakteryzacji i doborze  postaci semickość  nadzorców UB-eckich  śledztw, procesów i sądów. W końcu wszyscy ci Goldbergowie –Różańscy, Kikiel-Grynszpany, Mendel-Kossoje,  Bermany, Granasy, Alstery, Mince, Oksy, Kasmany, Bardachy, Brystygierowe czy Kernowe  (itp.,itd., etc. – szło to w setki, wręcz w tysiące!) ) to nie były „typy nordyckie”…  Przecież byłoby z kogo dobierać te typy charakterystyczne do tej sztuki, czyż nie?  Jak  już realizm do bólu – to do bólu., bez względu na to, kogo zaboli. Tak jak kontrowersyjne  byłoby robić film o getcie przedstawiając w roli jego mieszkańców typy czysto nordyckie – tak kontrowersyjne jest przedstawianie środowiska UB z lat 1945-57 bez typów czysto semickich. Sowiecki ambasador w Warszawie, Lebiediew, tak raportował wówczas samemu Stalinowi (a niechby próbował go oszukiwać!) sytuację  w  polskiej partii: „W polskiej partii trwa ukryta, ale zacięta walka o władzę, w której Bierut jest na razie izolowany od pozostałych towarzyszy polskich przez działaczy jawnie cierpiących na nacjonalizm żydowski. Działacze ci posiadają wiele zasług wobec polskiej partii, niemniej ich linia nie rokuje nic dobrego(…) Izolowany od dołów partyjnych przez towarzyszy żydowskiego pochodzenia Bierut opiera się głównie na Bermanie, Mincu i Zambrowskim, ci zaś obsadzają  w ł a d z e   p a r t i i   i                       n a j w a ż n i e j s z e    m i n i s t e r s t w a  także towarzyszami pochodzenia  żydowskiego”. Lebiediew konkludował: „Sprawa rozmieszczenia kadr nie polepsza się, ale  pogarsza. Dotyczy to w szczególności aparatu bezpieczeństwa (… )Póki Bierut nie umocni się na swym stanowisku nie czas jeszcze na podjęcie radykalnej decyzji w sprawie walki z żydowskim nacjonalizmem w polskiej partii” („Raport Lebiediewa” w „Polska w dokumentach z archiwów rosyjskich”, ISP PAN, Warszawa 2000). Cóż, pytanie „who is who”  jest uniwersalne, czy w totalnym reżimie, czy w rozwiniętej  demokracji.

                                                                                                                      Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »