Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Czy Parlament Europejski tym się zajmie? PDF Drukuj Email
20.11.2017.

                               Czy Parlament Europejski  tym się zajmie?

„Dobrze jest mężczyźnie nie zbliżać się do kobiety” – kto by pomyślał, że ta przestroga dobiegająca nas sprzed prawie 2 tysięcy lat stanie się najbardziej aktualna  w naszych  czasach, naznaczonych  „rewolucją seksualną”!… Właśnie  sędziwy minister obrony Wielkiej Brytanii  podał się do dymisji po oskarżeniu o molestowanie seksualne. Minister wnet złożył korną samokrytykę stwierdzając nadto, że w armii powinny jednak obowiązywać „wysokie standardy w stosunkach męsko-damskich”, a nowy minister zapewnił, że „wdrożone zostaną odpowiednie systemy bezpieczeństwa”. Pasy cnoty dla  żołnierek?  Pułapki, miny  w rodzaju „vagina dentata”?...Sięgnijmy  do krótkiej ale bogatej historii oskarżeń o  seksualne molestowanie.

Zaczęło się w latach 90-ych w Ameryce: rozmaici filuci i filutki zaczęli oskarżać  o molestowanie, jakiemu poddawani byli  rzekomo w dzieciństwie - księży katolickich. Zapewne takie przypadki zdarzały się, ale masowość  tych oskarżeń była nader podejrzana. Tym bardziej, że tym oskarżeniom – zgłaszanym po kilkudziesięciu latach… - towarzyszyły roszczenia odszkodowawcze, sięgające niebotycznych kwot. Jakby chodziło o to, by kościół katolicki w Ameryce ktoś chciał puścić z torbami. Podejrzenie takie stało się tym bardziej wiarygodne, że niektóre  sądy   zaczęły traktować poważnie takie spóźnione o dziesiątki lat oskarżenia i zasądzać odszkodowania: i to nie od  rzekomych sprawców molestowania, wskazywanych przez oskarżycieli, ale od diecezji, w których księża ci pracowali! Stało się oczywiste, że  „niezawisłe” sądy pomagały rozmaitym wydrwigroszom nabić sobie łatwo kabzę!… Jednak nie wszystkie sądy były tak „łatwowierne”, inne domagały się innych dowodów, prócz  pustych słów, skutkiem czego ta forma łatwego zarobku szybko skompromitowała się. Próbowano powielać tę złodziejską  metodę wyłudzeń i w innych krajach (także w Polsce), ale generalnie zawiodła.

To, co  jednak udało się niektórym pospolitym wydrwigroszom – jakże by nie mogło zainteresować polityków? Toteż za prezydentury Sarkozy’ego, gdy dwoje  francuskich Żydów pretendowało do fotela prezesa Międzynarodowego Funduszy Walutowego, pan Strauss- Kahn „oskarżony” został w nowojorskim hotelu należącym do francuskiej sieci „Sofitel” przez  pokojówkę o molestowanie seksualne; gdyby w porę nie uciekł – byłby nawet aresztowany… Ta pokojówka okazała się Francuzką na usługach służb francuskich. Pan Kahn nie zdobył więc upragnionego fotela, który dostał się jego rywalce, Krystynie Lagarde, popieranej przez prezydenta Sarkozy’ego.  Można więc powiedzieć, że Sarkozy jest wynalazcą walki politycznej przy pomocy oskarżeń o molestowanie seksualne. Przykład obecnej, wielkiej „afery molestacyjnej” w Wielkiej Brytanii pokazuje, że w walce z rządem premier Teresy May wszystkie środki są dobre, metoda  „na molestowanie” znakomicie przyjmuje się w świecie „rozwiniętych demokracji”... A w Ameryce  przeniosła się teraz do walki wewnętrznej  w środowiskach show-businessu. Owszem, i tutaj zdarzają się oskarżenia prawdziwe – exemplum pedofil Polański – i, na zdrowy rozum, właśnie w tych środowiskach oskarżenia takie są wiarygodne, jednak powszechność „karier przez  d…” w tych środowiskach budzi zasadnicze wątpliwości co do zasadności prawnej tych spóźnionych oskarżeń. Trudno  mówić o „molestowaniu” gdy „ofiara” sama nadstawia tyłka  i chętnie z tego „molestowania” potem korzysta. Toteż i obecnie nikt nikomu nie grozi już procesem i żądaniem odszkodowania – oskarżycielki poprzestają na dyskredytowaniu rzekomych molestantów. O co im więc  naprawdę idzie? Cóż, w każdym przypadku zapewne o co innego: jednej „molestujący” producent odmówił później  zatrudnienia syna albo córki,  inna ma pretensje, że zatrudnił jej rywalkę, jeszcze inna – że nie przyjął scenariusza jej nowego, młodego kochanka… Ileż znajdzie się powodów, w tym połświatku pełnym zawiści i braku godności, ile pretekstów, ile frustracji… Muszę jednak przyznać, że Anglicy mi zaimponowali! Molestowanie  nawet w armii! – to nowa jakość w tej dziedzinie podsrywania, i z pewnością najbardziej brzemienna w  konsekwencje.

Wśród postulowanych „systemów zabezpieczających” współczesne demokracje przed szowinistycznymi męskimi świniami postulowałbym – obok pasów cnoty i zębatych wagin – także obowiązkową dietę bromową dla wyższych urzędników państwowych. Co rano, przed rozpoczęciem urzędowania – jedna piguła bromu! Czy Parlament Europejski i Komisja Europejska podejmą tę kwestię na  najbliższych obradach? Ważniejsza jest chyba od pożądanej krzywizny banana czy ogórka. Zresztą powiązanie zarówno banana, jak i ogórka, a zwłaszcza cygara (Clinton i Lewinsky!) z kwestią molestowania  seksualnego też  godne jest obrad PE i KE. Na co jeszcze ten Juncker, Tiemmermans  i Schultz czekają? Szczególnie ciekawie zapowiadają się obrady PE i KE nad definicją seksualnego molestowania. O ile jest oczywiste, że poklepanie kobiety po pupie bez jej zgody, czy położenie ręki na jej kolanie, lub, co nie daj Boże, na biuście jest molestowaniem, uwłaczającym jej godności – czy położenie ręki na jej ramieniu – też? A pocałowanie w rękę? Zwłaszcza, gdy dłoń kobiety przetrzymana jest dłużej i serdeczniej?... Oho!

  Ba! A co z czynnościami konkludentnymi? Jeśli kobieta – wymowną grą ciała, żywą gestykulacją i mimiką – zachęca?.. W końcu nie jedna kokietka najpierw zwodzi, uwodzi, gra ciałem i mimiczy się zanęcająco – a potem –lu! Idzie  gazety, do sądu!  W Unii Europejskiej tak być nie może: najpierw sporządzić  trzeba drobiazgowe procedury kontaktów  w urzędach. (Zachowaj przepisaną odległość!)  Ale to, rzecz jasna, nie wystarczy: kto nam zaręczy, że mimo tych procedur  nie zostaniemy oskarżeni bezpodstawnie?  Gwarancją byliby  świadkowie cały czas obecni – albo system kamer. Ja mam kamerę ,ty masz kamerę, nadto jest jeszcze „kamera tajnych służb”, wszędzie, w każdym biurze i urzędzie! To dopiero byłby  właściwy system zabezpieczający, wart zainstalowani w całej Unii Europejskiej! Owszem, zainstalowanie takiego systemu w całej Unii Europejskiej kosztowałoby trochę miliardów euro podatnika (ile by zarobił „operator”!) – ale czego się nie robi dla  zagrożonej niecnym molestowaniem godności!  Wreszcie: jaki sąd rozsądzałby najpoważniejsze oskarżenia? Gdyby  na przykład przewodniczący Parlamentu Europejskiego oskarżył o molestowanie seksualne, dajmy na to, przewodniczącego Komisji Europejskiej ? Albo niemiecką minister obrony narodowej, Ursulę von der  Leyen ( z zawodu – ginekolog…)?  Trybunał w  Strasburgu?... A gdyby tak oskarżony został… przewodniczący tego Trybunału, bo  molestował przewodniczącego  Trybunału w Hadze?..

 Niniejszym upoważniam europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, by odczytał ten mój pełen zaniepokojenia tekst w Brukseli na najbliższej sesji PE jako głos zatrwożonego  euro-obywatela .

…Tymczasem w berlińskim ZOO, na oczach dziatwy szkolnej, która przyszła tu w ramach lekcji biologii uczyć się, czym różni się człowiek od zwierzęcia – jakiś uchodźca odbył stosunek płciowy z kucykiem! Jestem pewien, że politrucy pokroju Tiemmermansa   zinterpretują ten fakt nie w kategorii seksualnego zboczenia (zboczeń przecież nie ma, są tylko kochający inaczej), ale miłości do „brata mniejszego”.

                                                                                            Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »