Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 24 maja 2018 r.
Strona główna
Na politycznym przednówku PDF Drukuj Email
17.04.2018.

                                    

 *Dwa kroki naprzód – trzy kroki  wstecz? *Brukselska gra na zwłokę *W Auschwitz – śmiesznie…                                

                                                 Na politycznym przednówku

Przyjechał i wyjechał – tak można najkrócej skomentować wizytę otyłego komisarza Timmermansa w Warszawie: „Strony będą nadal szukać dialogu” – głosi urzędowy komunikat. Nawiasem mówiąc: właściwą stroną dla unijnego komisarza był premier polskiego rządu, ale – nie wiedzieć czemu –  komisarz spotkał się także z sędziną Gersdorf, jak gdyby i ona reprezentowała polski rząd. Zaraz po powrocie do Brukseli powiedział podczas konferencji prasowej, że dialog, owszem, postępuje, ale  KE oczekuje „dalszych kroków ze strony polskiej, a wtedy do nich się ustosunkuje”. Wygląda na to, że Tiemmermans realizuje scenariusz Merklowej – gry na zwłokę, „na przewlekanie” patowej sytuacji, w oczekiwaniu na silniejszy impuls destabilizacyjny. Ciekawe: bo to rząd polski zbudował już przecież „koalicję blokującą” zastosowanie art.7; czemu więc jeszcze rozmawia z KE w tej sprawie?...

Cóż może być takim impulsem? Może nim być opublikowanie trzech orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego z dopiskiem-komentarzem, że uchwalono je niezgodnie z prawem – co zapowiada PiS. Znajdą się wtedy prawnicy (zwłaszcza w „Iustitii”…), którzy wnet  podniosą, że w takim razie te orzeczenia  są ważne bo jednak zostały opublikowane, zaś komentarz się nie liczy, bo nie ma mocy prawnej. Inni prawnicy zaprzeczą, powstanie spór prawny - i w ten sposób w sprawę zostanie wciągnięty Trybunał Luksemburski, gdzie już żadna „koalicja blokująca” nie jest możliwa… Z orzeczeniem Trybunału w Luksemburgu ( procedura potrwa kilka miesięcy) może zbiegnąć się w czasie  „zlewka” totalnej opozycji, co sugeruje niedawna, marcowa „deklaracja łódzka” PO, PSL, SLD Nowoczesnej i KOD. Właśnie węgierska opozycja pluje sobie w brodę, że nie zlała się w porę, ułatwiając Fideszowi piękne zwycięstwo. Opozycja w Polsce zapewne wyciągnie z tego wnioski, jeśli nie już przed wyborami samorządowymi, to przed parlamentarnymi.

Poza tym nadal niewykluczone, ciągle „w grze”, jest powiązanie w Brukseli  „dopłat unijnych z oceną stanu praworządności w Polsce”.

Tak czy siak – nie koniec wojenki; raczej okopanie się stron na pozycjach, z których niemieckie możliwości wypadowe są znacznie większe, zaś strona polska obmyśla raczej „wypady wsteczne” na „z góry upatrzone stanowiska”. Dwa kroki naprzód – krok wstecz, czy raczej „dwa kroki naprzód – dwa kroki wstecz”?...  A może nawet trzy kroki wstecz? Bo to nie zanosi się, by „ustawa degradacyjna”, zawetowana przez prezydenta Dudę, powróciła już kiedykolwiek do parlamentu…

Jakby mało było tych zgryzot – konsekwencji sygnowania Traktatu Lizbońskiego -   nie ustaje uporczywe milczenie rządu i naszej dyplomacji w sprawie procedowanej w amerykańskim Kongresie ustawy nr 1226. Staje się ono coraz bardziej wymowne w kontekście listu prawie 60 senatorów do władz polskich w sprawie żądań przedsiębiorstwa holocaust. List ów też jakoś dziwnie nie doczekał się dotąd oficjalnej  odpowiedzi ze strony polskiej. Czyżby taka odpowiedź wymaga jakiegoś szczególnego wysiłku umysłowego? „Białej księgi”, na podobieństwo tej, którą przygotowano dla Brukseli w sprawie praworządności w Polsce? Czy nie wystarczyłoby krótki , lapidarne: „Żydowskiemu rasizmowi- stop!” -?

Zwracam uwagę, że chociaż niektóre dzienniki „światowe”, w ramach politycznej poprawności, ani się zająkną o żydowskim rasizmie – to społeczeństwa zachodnie, w tym amerykańskie, doskonale zdają sobie sprawę z istnienia tego zjawiska. Podczas podróży na Zachód przekonałem się o tym osobiście. Dziwi zatem, że nasze czynniki oficjalne – politycy, dyplomaci… - nie wskazują w przestrzeni publiczno-międzynarodowej na żydowski rasizm jako główną i jedyną przyczynę zgłaszania tych coraz bezczelniejszych materialnych żądań wobec Polski. Spotkałoby się to  z pewnością z żywym oddźwiękiem i rezonansem w świecie, na czym władzom polskim powinno w zaistniałej sytuacji bardzo zależeć. A tymczasem… Właśnie gdy odbywał się 12 kwietnia tzw.marsz żywych w Auschwitz izraelski dziennik „Jerusalem Post” wskazał „Polskę” jako kraj współuczestniczący w mordowaniu Żydów.

Nieco wcześniej w Ameryce przebywał Marek Magierowski, obecnie w MSZ, wcześniej w kancelarii prezydenta  - typowany na ambasadora Polski (vacat) w Izraelu. Z komunikatów prasowych dowiedzieliśmy się, że spotkał się tam z przedstawicielami Światowego Kongresu Żydów, loży B’nai B’rith, Ligi Antydyfamacyjnej i Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego – wolno sądzić, że zabiegając o przychylność tych środowisk dla swej kandydatury. Nic nie wiadomo natomiast, by spotkał się z przedstawicielami Polonii amerykańskiej podejmującymi samotne wysiłki celem wyjaśnienia amerykańskim senatorom i kongresmanom bezpodstawności żydowskich żądań. Nie wiadomo też, o czym właściwie rozmawiał prezydent Duda z prezydentem Izraela podczas tzw. marszu żywych, natomiast wiadomo z przemówienia prezydenta Dudy, iż mylnie uznał ludobójstwo dokonane przez Niemców na Żydach za bezprzykładne i największe w historii – gdyż ludobójstwo sowieckie – z niemałym udziałem Żydów – było znacznie większe. Niesmacznie, czołobitnie i kapitulancko zabrzmiały też deklaracje prezydenta Dudy o bezwarunkowym wsparciu Polski dla państwa Izrael w sytuacji, gdy przynajmniej od 2011 roku (utworzenie przez rząd Izraela agencji HEART do wspierania grandziarzy z przedsiębiorstwa holocaust) Izrael prowadzi w tym zakresie wrogą Polsce politykę.

Cóż: im bardziej przywódcy PRL podkreślali „niewzruszoną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim” tym bardziej stawali się żałośni i po coraz bardziej pokrętne uzasadnienia sięgali.

                                                                                                              Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »