Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 19 grudnia 2018 r.
Strona główna
Później będzie za poźno PDF Drukuj Email
19.07.2018.

                                          

  *Czarny scenariusz* Gdy nie ma dalekich rubieży…*USA-Rosja: nowy reset?                                           

                                                    Później będzie za późno

 Laureat Nobla i b.prezydent, Wałęsa, awansuje ostatnio w swym właściwym emploi: z TW na prowokatora. Powiada mianowicie, że jeśli podczas jakiejś zadymy policja zechce go zatrzymać – to „ma broń, której może używać w obronie osobistej”. Jak widać – w miarę zaostrzania się apetytów na rozbiór Polski popyt na prowokatorów rośnie. Zwłaszcza, że rząd się cofa: przed niemieckim owczarkiem Tiemmermansem,  przed grandziarzami z przedsiębiorstwa holocaust i ich poplecznikami, przed przewerbowańcami z WSI do CIA, Mosadu czy BND. Cóż- siła złego na jednego, ale nie byłoby wielu z tych kłopotów, gdybyśmy nie podpisali Traktatu Lizbońskiego, albo gdyby w 2011 roku rząd zareagował właściwie na  utworzenie we wrogim nam Izraelu urzędu HEART… Gdyby…- ba! „Za późno!” - to podobno straszliwe słowa w polityce.

Rzeczywiście, aresztowanie „Bolka”, na przykład podczas kolejnej  zadymy czy próby puczu  – lepiej przygotowanego niż poprzedni, na co się zanosi – wywołałoby większy  rezonans w świecie niż wyniesienie jakiegoś tam Frasyniuka spod Sejmu przez policje, albo nowelizacja ustawy o IPN ! Ho, ho – już ci „opinia światowa”, zwłaszcza żydowska, podniosłaby „gewałt”. Ale przecież… Ale jednak… Nie takie „gewałty” jakoś „opinia światowa” wytrzymywała.

Teraz, po  skierowaniu sprawy polskiej przez KE do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu ( co przewidywaliśmy już kilka miesięcy temu!) scenariusz na najbliższe miesiące rysuje się z grubsza następująco:

-  Tzw.Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu ( tak zwany, bo chociaż zdarzają mu się wyroki oparte na prawie w drobniejszych sprawach, głównie pełni rolę podobną, jak komisarz Timmermans w Komisji Europejskiej, ale groźniejszą, gdyż od jego orzeczeń nie ma odwołań do żadnego innego ciała, a orzeczenia te mają pierwszeństwo przed prawem krajowym każdego członka UE  -za wyjątkiem Niemiec: jest więc to rodzaj niemieckiego gestapo w UE ) wyda niekorzystne dla Polski orzeczenie, więc Polska albo wycofa się z tych żałosnych resztek reform sądownictwa, jakie udało się dotąd wprowadzić, albo – jeśli go nie wykonamy – Bruksela zastosuje surowe sankcje ekonomiczne i polityczne; mogą one być stosowane permanentnie… Wycofanie się z reform groziłoby reformatorom znaczną utratą poparcia; a przyjęcie „na klatę” unijnych sankcji? Hm, nasza gospodarka mogłaby nie wytrzymać tych sankcji, w związku z czym „sytuacja społeczna” w kraju odczuwalnie pogorszyłaby się, co wykorzystałaby niemiecka agentura,  jej zadymiarska „piąta kolumna” wraz ze „stronnictwem pruskim”; nie trudno będzie zatem – po nałożeniu tych sankcji -o  repetę z grudniowego puczu, z powołanym tym razem Komitetem Obywatelskim  na czele, do przewodnictwa któremu aż przebiera nogami właśnie szpicel i prowokator „Bolek”… Taki Komitet Obywatelski wnet ogłosi  „zagrożenie demokracji w Polsce”, a takie „zagrożenie demokracji” stanowi pretekst dla uruchomienia „klauzuli solidarności” Traktatu Lizbońskiego, która jest lustrzanym odbiciem znanej nam z PRL klauzuli „udzielenia bratniej pomocy” (prawa do interwencji) Związku Sowieckiego w demoludach na wypadek „zagrożenia budowy socjalizmu”. Taka interwencja Brukseli (mówimy Bruksela – myślimy Berlin) wywołałaby jednak  wielki, bardzo szkodliwy dla UE hałas w świecie, toteż najprawdopodobniej zmierza  to wszystko właśnie do solidniej przygotowanego przewrotu wewnętrznego, puczu –bis, tuż po ogłoszeniu sankcji przez Brukselę, dokonanego siłami  niemieckiej agentury w Polsce ze wspomnianymi przyległościami, nie bez udziału – sądzę –„złotej kadry” w  wojsku, którego reformę zablokował prezydent, pozbywając się Macierewicza. Teraz słychać nawet o hamowaniu rozwoju jednostek obrony terytorialnej: czy aby nie jedynej siły, na którą można by liczyć na wypadek  nowej próby lepiej przygotowanego puczu?...

Czy taki  przewrót – próba przejęcia władzy w Polsce przez Berlin via swe „stronnictwo pruskie” (PO, Nowoczesna, KOD) – byłby politycznie strawny dla Waszyngtonu? Czy Waszyngton zaangażowałby się w obronę władzy swego stronnictwa Polsce, rządzącej dziś koalicji? Jak głębokie byłoby takie zaangażowanie?...Zważywszy wpływ żydowskiego lobby politycznego w Ameryce jest bardzo prawdopodobne, że „amerykańskie zaangażowanie” kosztowałoby nas ten majątek, jakiego złodzieje z przedsiębiorstwa holocaust żądają od Polski, to znaczy majątek, którego wartość podnieśli ostatnio z 65 do 300 miliardów dolarów. Zapłata taka oznaczałaby zamianę Polski na Judeopolonię, kolejną formę rozbiorową Polski. Jeśli rządząca dziś koalicja nie zgodziłaby się na tę zapłatę -  Amerykanie, przy pomocy przewerbowanej z WSI do CIA i nowozwerbowanej agentury w Polsce, łatwo podmieniliby tę dzisiejszą koalicję przez bardziej uległą, niewykluczone, że z prezydentem Dudą i jego otoczeniem na wywieszonym, nowym szyldzie politycznym.

Czy musimy biernie czekać na taki rozwój wydarzeń, pokrzykując propagandowo „Polacy, nic się nie dzieje”? Jeśli sprawy zmierzają w stronę takiego właśnie czarnego scenariusza – a niemal wszystko na to wskazuje - to czy nie lepiej uprzedzić taki rozwój wydarzeń? Przystąpić do wystąpienia z UE  - to takie trudne? Jakoś Anglikom idzie…

Powiadali doświadczeni antenaci, że kto nie chce zawczasu walczyć na dalekich rubieżach, ten wkrótce będzie musiał walczyć na progu swego domu… Ważna to przestroga i mobilizująca zwłaszcza dla tych, co nie mają już  „dalekich rubieży”.

Tymczasem na połowę lipca zapowiedziano spotkanie na szczycie Trump-Putin w Helsinkach i wolno sądzić, że poprzedzone cichymi uzgodnieniami, żeby nie było to spotkanie jałowe… Szykuje się zatem kolejny reset w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, a taki reset naprawiający reset poprzedni musi zakończyć się jakimś dealem. Na razie najtęźsi politolodzy nie wiedzą jeszcze, co będzie przedmiotem tego dealu: krążą różne spekulacje… Że Korea Północna za Iran… Że Krym za Iran… Inne kombinacje… Czy przypadkiem Polska nie stanie się – między innymi – elementem tych kombinacji? Może nie natychmiast i wprost, ale pośrednio i w konsekwencji?.. Bo jeśli stosunki amerykańsko-rosyjskie ocieplą się znacząco – czy zmieni się stosunek Waszyngtonu do strategicznego partnerstwa między Berlinem a Moskwą?  A to już miałoby wpływ na sytuację Polski. Gdzie drwa rąbią – tam wióry lecą.

 Sprawa ustawy JUST i nowelizacji ustawy o IPN pokazała dobitnie i jasno, że niby jesteśmy amerykańskim „sojusznikiem” ale nie aż tyle wartym dla Trumpa, żeby nie podpisał   rasistowskiej, wrogiej Polsce ustawy JUST, i żeby jego podwładni nie nakazali naszym władzom skapitulować przed wrogiem Polsce Izraelem w sprawie ustawy o IPN. Kiepsko to wygląda:  że jesteśmy de facto bardzo tanim „sojusznikiem” i niewiele wartym w oczach dzisiejszego  Waszyngtonu. Pora brać przykład z Erdogana, chociaż – tu prezes Kaczyński ma rację – „mamy pewne uwarunkowania geopolityczne”; i  są one znacznie gorsze, niż Turcji… Ale te uwarunkowania geopolityczne – położenie między Rosją a Niemcami - mieliśmy niemal od zawsze, z czego nie wynika, że są one decydujące i że należy biernie czekać na rozwój wydarzeń.

                                                                                                       Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »