Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 19 grudnia 2018 r.
Strona główna
Szanse nowoczesnej głupoty PDF Drukuj Email
29.11.2018.

                                                                        

                                     Szanse nowoczesnej głupoty – historia już możliwa!

- wywiad z profesorem Mendlem Cohnem, dyrektorem programu naukowego „Szanse nowoczesnej głupoty”, finansowanego przez znanego  filantropa pochodzenia prawniczego -   - na nowo otwartym, postępowym, multikulturowym uniwersytecie im.Antoniego Gramsciego w Paryżu.

Marian Miszalski: Panie Profesorze, wykłada pan nowy kierunek  na tej młodej uczelni – „Szanse nowoczesnej głupoty”. Jak zrodził się  ten pomysł?

Prof.Cohn: W gronie przyjaciół z  Loży Wielki Wschód, w naszej szkole filozoficznej nawiązującej do  Gramsciego i Derridy, od dawna dyskutowaliśmy o potrzebie dowartościowania ludzkiej głupoty, która przez niemal cały okres historii – nie tylko wyższych uczelni - tak  w Europie jak Ameryce była bagatelizowana, a nawet wręcz wykluczana i dyskryminowana. Cywilizacja helleńska, prawnicza kultura rzymska i cywilizacja chrześcijańska, dominujące przez tyle wieków, piętnowały i stygmatyzowały głupotę, wykluczając głupców z życia intelektualnego i, w konsekwencji, z życia politycznego i społecznego. Nasza refleksja idzie całkiem innym, rewolucyjnym torem myślenia. Jeśli głupota jest potęgą – wszak nikt  nie neguje potęgi głupoty – to znaczy, że jest ona nośnikiem pewnej wartości, którą trzeba rozpoznać, i nadać jej odpowiednią rangę, włączając w main stream rozwoju ludzkości.

 - Czy dotąd nie została jeszcze dostatecznie rozeznana?

-  Owszem, jest dość dobrze udokumentowana, ale w dotychczasowych dziejach opatrzone została przez reakcyjne elementy  negatywnym oznakowaniem, jako przeciwieństwo „mądrości”, „wiedzy”, „nauki” etc. My staramy się dokonać przewartościowania: najpierw dekonstrukcji a potem pożądanej rekonstrukcji tego pojęcia.

 -Jak to rozumieć?

 - Chcemy pokazać, że głupota, która należy przecież do tej samej sfery umysłowej, mentalnej, co mądrość, zawiera w sobie wielki, twórczy potencjał. Był on dotąd dziejach negowany i potępiany przez opresyjną cywilizację chrześcijańską, która uczyniła z ludzkiej  mądrości paradygmat filozofii, polityki, nauki i moralności. Tymczasem głupota wnosi w rozwój ludzkości co najmniej tyle samo twórczego fermentu, inspiracji i wartościowych społecznie instytucji, co tzw. mądrość. Zwłaszcza nowoczesna głupota, nie krępowana już reakcyjną tradycją i reakcyjnymi stereotypami myślenia.

- Jak zdefiniowałby Pan Profesor głupotę?

- Definiuję ją jako żywotny, stały i twórczy element kondycji społecznej, który – oswobodzony z krępującego ją więzienia niechęci społecznej, wiekowych uprzedzeń i tradycyjnej nauki – stwarza ogromny potencjał i wielkie szanse rozwoju przed ludzkością, zmierzająca  nieuchronnie ku Globalnemu Społeczeństwu Otwartemu (GSO). Nie wstydźmy się być głupimi!

-  Czy trudno być dzisiaj głupim?

- Nie jest to łatwe, ale, na szczęście, na naszych oczach sytuacja ulega szybkim zmianom. Demokracja, niegdyś ograniczona do sfery polityki, wkracza dzisiaj  coraz śmielej na nowe obszary: nauki, sztuki, kultury, religii,  moralności, rodziny… To stwarza wszystkim, postrzeganym dotąd jako głupcy, niewyobrażalne szanse, rośnie ich udział w każdej sferze życia! Proszę zauważyć, że głupich nie jest wcale mniej, niż mądrych! Moim zdaniem jest ich nawet o wiele więcej. Właśnie na moich zajęciach ze studentami uczę ich, jak być  nowocześnie głupimi, jak być n o w o c z e s n y m i   g ł u p c a m i, jak realizować społeczną wartość głupoty.

- Czy nie buntują się przeciw Panu jako profesorowi, więc nauczycielowi, zatem jako komuś, kto jest od nich mądrzejszy?...

- Owszem, zdarzają się takie przypadki, ale wyłącznie ze strony studentów niedostatecznie jeszcze wyzwolonych z tradycyjnego pojmowania głupoty i mądrości, uwikłanych w burżuazyjne stereotypy. Nowocześni studenci łatwo przezwyciężają tę dychotomię: wiedzą już, że nie ma „mądrych i głupich”, są tylko najrozmaitsze orientacje wartościowej mentalności, przebogata wielość różnych i równoważnych orientacji mentalnych. W moich relacjach ze studentami nie ma więc miejsca na stosunek „mądry-głupi”. Wszyscy jesteśmy równi. Jednakowo mądrzy i jednakowo głupi – jeśli chciałby się Pan Redaktor trzymać reakcyjnych pojęć i reakcyjnej terminologii.

- Wybiegnijmy w przyszłość, Panie Profesorze… Kto będzie rządził Globalnym Społeczeństwem Otwartym, ufundowanym na powszechnej i wszechstronnej demokracji, przenikającej każdą dziedzinę naszego życia,  opartej na zrehabilitowanej, dowartościowanej i wyzwolonej głupocie?

 - Ależ to oczywiste:  nasi uczniowie. Oni poniosą w przyszłość wartość i potęgę głupoty.

-Dziękuję za interesującą rozmowę.

                                                                                                        Marian Miszalski

 

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »