Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
poniedziałek, 25 marca 2019 r.
Strona główna
Z zagadnień rozwiniętej demokracji PDF Drukuj Email
30.12.2018.

                                            

*Sprzedam posła z bonifikatą! *Wyzwania dla politologii  *Podatek od politycznego kurewstwa?…                                

                                              Z zagadnień rozwiniętej demokracji

 Wypożyczenie posła Jacka Protasiewicza z klubu poselskiego PSL- Europejscy Demokraci (taka, panie kombinacja) do koła poselskiego Nowoczesnej przeszło w  światowej  prasie żydowskiej bez echa. Niesłusznie. Odkąd to handel nie interesuje Żydów?...Zresztą czort z żydowską „prasą światową”, ważniejsza jest przecież demokracja, a konkretnie mówiąc: twórcze rozwijanie demokracji. Było w minionych latach pismo „Zagadnienia marksizmu-leninizmu” – czy nie można by z budżetu państwa wznowić  pismo pod tytułem „Zagadnienia rozwiniętej demokracji”?... Chyba minister Gliński znalazłby te parę groszy u siebie?...

  Właśnie transfer posła Protasiewicza od „euro-ludowców” do „nowoczesnych partyjniaków” stawia ważny problem dla rozwiniętej demokracji. Jak ustosunkuje się do niego nauka politologiczna? Czy fakt ten będzie przedmiotem uczonych rozpraw na wydziałach politologii szkół wyższych, prac magisterskich, doktorskich i habilitacji?

  Do pryncypialnego rozstrzygnięcia pozostaje bowiem kwestia zasadnicza: czy taki transfer to legalny obrót handlowo-komercyjny – czy jego szczególna forma: zwyczajne kurewstwo?

  Zarysowują się już w tej materii dwie szkoły politologiczne: pierwszą  nazwałbym „szkołą uprawnionego obrotu komercyjnego”, drugą – „szkołą penalizacji przestępczości skarbowej”.

  Przedstawiciele szkoły pierwszej, badacze akceptujący leasing, więc wypożyczenie posła, wywołują implicite dalsze doniosłe kwestie: bo jeśli jest to prawnie dopuszczalny leasing – czy dopuszczalna byłaby także dzierżawa posła, jego zamiana, odstąpienie lub sprzedaż? W takiej opcji zawierają się i inne ważne kwestie incydentalne: czy w kanonie rozwiniętej demokracji mieści się także sprzedaż ratalna posła, sprzedaż z bonifikatą lub zamiana z dopłatą w postaci innego parlamentarzysty? Na przykład: PO wymienia z Nowoczesną posła Schetynę, o sporym ciężarze gatunkowym, na wszystkich posłów Nowoczesnej cokolwiek gatunkowo lżejszych?... Albo: Europejscy Demokraci sprzedają Nowoczesnej posła o starganych nerwach, Niesiołowskiego, z bonifikatą: bonusem w postaci posła „Misia” Kamińskiego?...Pozostaje tylko kwestia: wedle jakich stawek opodatkować taki obrót?

   Z kolei politologowie kwalifikujący takie transfery jako zwyczajne kurewstwo twierdzą, że nowe przepisy nie są potrzebne, bo tego rodzaju obrót powinien być opodatkowany tak, jak opodatkowane jest w rozwiniętych krajach demokratycznych zwyczajne kurewstwo. Podkreślają oni,  że tak właśnie powinno być w państwie praworządnym więc dziwią się, dlaczego niemiecki owczarek Tiemmermans z brukselskiej budy warczy i ujada na  reformy sądownictwa Polsce, prześlepiając tak ważne zagadnienia rozwiniętej demokracji, jak pokątny handel i obrót posłami, więc nieopodatkowane kurewstwo?

  To jednak nie koniec problemów, jakie rodzi nowoczesna, rozwinięta demokracja. Oto powstaje  donioślejsze jeszcze zagadnienie: czy taki transfer( pożyczka bezprocentowa, pożyczka oprocentowana, leasing, dzierżawa, odstąpienie, zamiana, wymiana, sprzedaż, sprzedaż ratalna, sprzedaż z bonifikatą etc.) -  może obejmować także całe koło lub cały klub poselski?

  Zarówno „komercjaliści” jak „fiskaliści” są tu wyjątkowo zgodni: nie ma żadnych przeszkód. Jednak „fiskaliści” podkreślają, że w takim przypadku należałoby koło poselskie lub klub poselski traktować jako  przedsiębiorstwo: burdel. Natomiast „komercjaliści” dopuszczają nawet możliwość obrotu handlowego całymi partiami politycznymi (wskazując np. na działalność Jerzego Sorosa), podczas gdy „fiskaliści” stoją na stanowisku, że kurewstwo pozostaje kurewstwem bez względy na rozmiary i skalę procederu, istotny jest tylko adekwatny wymiar podatku od dupodajstwa.

  Tymczasem na horyzoncie kognicyjnym tego doniosłego zagadnienia rozwiniętej demokracji pojawiają się już dalsze, możliwe kwestie, które z pewnością skonkretyzują się w swoim czasie, o ile już się nie konkretyzują. Tu i tam, ale bardziej tu, niż gdzie indziej.

   Czy komercjalizacja obrotu parlamentarzystami, kołami, klubami poselskimi i całymi partiami - obecna na razie na rynku wewnętrznym - może zostać zalegalizowana także w obrocie międzynarodowym? Czy na przykład Niemcy mogliby kupić polski Senat, powiedzmy bez bonifikaty, albo wziąć w leasing obecną opozycję? No, powiedzmy, wydzierżawić ją na cztery lata, franco loco?

  Na gruncie drugiej szkoły politologicznej zagadnienie to przyjęłoby postać pytania: w jakiej walucie opodatkowana powinna być ta europeizacja, wręcz globalizacja demokratycznego kurewstwa – czy w walucie klienta, czy sprzedawcy? W obszarze „strefy euro” pytanie to jest bezprzedmiotowe, jednak, primo, nie wszystkie kraje UE są  w tej sferze, secundo: demokracja rozszerza się dziś imponująco na coraz biedniejsze kraje świata, których pieniądz podlega galopującej inflacji.

  Tym bardziej tak istotnym dla postępu demokracji zagadnieniem: „komercjalizacja czy kurewstwo?” – powinna zająć się Komisja Europejska w swej brukselskiej budzie, jak i ONZ w Nowym Jorku. Nie mówiąc już o Trybunale Konstytucyjnym w Polsce czy sędzinie Gersdorf z Sądu Najwyższego, miejmy nadzieję – jeszcze nie wydzierżawionego Berlinowi z bonifikatą?

…A co o tym sądzi Tiemmermans? A co słynna Anastazja P., która grasowała w Sejmie? (pamiętacie jeszcze?...) A co cykliści z Wrzeszcza? „Dziewuchy” z Łodzi? Pederaści ze Słupska? Zarząd stowarzyszenia „Iustitia”? Podpułkownik Mazguła?  Co na to Władek Frasyniuk, a co „Bolek”? Co biłgorajski filozof, a co hrabia Bul-Komoruski?...Mateusz Kijowski?...Sprytny Rysiu?...Inne, gdzie nie splunąć, europejsy i demokraty?...

…„Kędy Charlemagne jest waleczny”?...

   Wprawdzie milczenie jest cnotą, ale w warunkach totalnej komercjalizacji („wszystko na sprzedaż”) lub totalnego kurewstwa (na jedno wychodzi) cnotliwe milczenie też sie prostytuuje.

                                                                                                 Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »