Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 19 stycznia 2020 r.
Strona główna
Nie-boska demokracja PDF Drukuj Email
03.01.2020.

                                 

                  Zamiast  Szopki Noworocznej Anno Domini 2020:

                                         Nie-boska Demokracja

(Do „Nie-boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego luźne nawiązanie, nieco przystosowane do czasów współczesnych)

                                                           ***

H r a b i a   H e n r y k (nocą, w zamyśleniu):

-Dzisiaj na dwóch stołkach ( okrakiem na barykadzie?)

Ludzkość, jak byk ciężko ranny, przysiadła na zadzie…

………………………………………………………………………………..

Ciemność pre-infernalna nad Epoką zapada…

……………………………………………………………………………….

Demodekadencja?... Demodegrengolada?...

( z ożywieniem)

- Ludzkości – chcesz ty powstać? Jeszcze się podźwignąć?

Czy jak ognisko zetlałe  - ... wystygnąć?...

…………………………………………………………………………..

- Nie odpowiadasz? Udajesz, że nie słyszysz?

Przecież głośno mówię pośród nocnej ciszy!

(z rezygnacją)

- Jakże licha dziś twoja Gramszczyźniana postać:

 upaść nie chcesz - lecz nie masz siły, żeby powstać;

jak serce, co w cherlawej piersi jeszcze bije,

ale zawał bliski… Kto wie, czy przeżyje?

(tupie gniewnie nogą)

-Głupstwami mnie nie pocieszajcie: „Jutro będzie lepiej”!

To już nie raz słyszałem (a najczęściej -  w sklepie,

gdzie najnowszych towarów nieprzebrane krocie,

pysk w nich umoczyć – jak gębę powytarzać w błocie:

kup więcej – zjedz więcej – w końcu więcej wydal…

Ohyda!

Konsumpcji bożyszcze!

Nowy złoty cielec!

…Do supermarketów tłumy pielgrzymują w niedziele,

zamiast do kościołów – na Pańską dziękczynną Mszę Świętą…

Wyuzdane czasy! Szatana zwycięstwo!

(melancholijnie)

- I nawet ten pieniądz dzisiejszy nie oparty na złocie…

 Ach! - fiducjarny pieniądz wciskają  hołocie…

 

P a n k r a c y (wyłania się z mroku; obłudnie, przymilnie):

-A czemu to, Hrabio, znak równości stawiasz

między „demokracją” a „dekadencją”? „Konsumpcją” – a „degrengoladą”?

Czy to, żeś tylko, Hrabio, intelektualny niezgrabiasz,

czy żeś wszelkiego Postępu aprioryczny grabarz?...

Co?... Że Lud żre więcej, niż myśli?...Tak, masz, Hrabio, rację,

ale swą Liczbą stwarza Boską Demokrację!

I ona, Totalna, na sztandarach, które przodem idą!…

A ostatnich… - wiesz, Hrabio: „Ostatnich psy gryzą”…

H r a b i a (ironicznie):

- „Ostatnich psy gryzą”? Fałsz, pozbawiony prawdy.

Bo te „psy”… to aby nie bojówki twojej „awangardy”?

I czemu te „psy” tak gryzą tych ludzi „ostatnich”?

Grzęźniesz, Pankracy, w sofistycznej matni…

„Psy”- powiadasz? To czemu nie z obrożą,  w budzie?

To nie „psy”, Pankracy: prędzej zbydlęceni ludzie…

(głośniej)

-O, poznałem ja dobrze te „psy”

 – raczej: łapsy! –

co  chętnie zapędzają prawych ludzi do stada…

Te „psy”, Pankracy to twoja dumna awangarda!

…Lecz choćby mnie te „psy” pogryzły jako „kulawego”,

„marudera”, „reakcjonistę”, człeka „ostatniego”

-to wolę z Honorem zginąć w ariergardzie,

niż z twoimi łapsami kroczyć w „awangardzie”!

…Która śmierć wypisuje na sztandarze – głupia!

Aborcja!... Eutanazja!... Gender!...

Awangarda?...

 Pod sztandarem Trupa?...

P a n k r a c y ( z jadowitą ironią):

-Ach, więc pan Hrabia nie chce się rozkraczyć?

Pan Hrabia barykady okraczyć nie raczy?...

I jak długo sobie pan Hrabia  usiedzi

 na przeszłości stołku?...

Pan Hrabia Postęp precz odrzuca, zawiesza na kołku?...

Pan Hrabia nie dołączy de Demogawiedzi?...

Sądzi Hrabia –  na Tradycji na zawsze wysiedzi?...

I jak długo pan Hrabia tę pozycję  utrzyma?

I co to za Przeszłość, co Przyszłości ni ma!…

(nachylając się do ucha Hrabiego, szeptem)

-Dobrze radzę: niech Hrabia te myśli wsteczne powyrzuca z główki,

bo znajdziemy dla Hrabiego współczesne Sołówki…

Tak, tak – prawda szczera jest jak dziwka naga:

pozostanie z Hrabiego  „euro-dochodiaga”!

 

H r a b i a:

-Tyś nie Pankracy – tyś  Pandemokracy…

Pandemonia to katastrofa, klęska zaraźliwa,

a  jako ideologia – ludobójstwem bywa!

…Więc niech się Pankracy do mnie już nie łasi:

Pan Bóg świeczki zapala i Pan Bóg je gasi…

P a n k r a c y:

-Milcz, stary durniu! Zanim łeb ci utną!

Nie zmieści się w twym nędznym „wczoraj” moje „Demo-Jutro”!

Skąpisz młodym Przyszłości, stara, chytra kutwo?

H r a b i a (słodziutko):

- I czemuż to Pankracy ton dialogu zmienia?

Od słów do pogróżek? Inwektyw?.. Znam te „przemienienia”:

Od NEP do terroru… Leninowskie to pienia:

„Po co polemizować z Kautsky’m?

-raczej

od razu nazwać go renegatem”…

Albo „degeneratem”…

…Powiedz no, Pankracy: chcesz być moim katem?

Łapsem, co mnie dopadnie na końcu, zagryzie?...

Nie możesz znaleźć idei ot, troszeczkę wyżej?

Spójrz w niebo…

Bóg… Honor… Ojczyzna…

P a n k r a c y (udając zdziwienie):

-Bóg? Honor? Ojczyzna?…

 -  a co to? Co toto?...

Intelektualna jakowaś mielizna…

Ty mnie Bogiem straszysz, zdemenciały idioto?...

H r a b i a:

-Dziękuję za szczerość – pozdrów swoją hordę!…

 

P a n k r a c y:

- Ach,  staruchu namolny: zaraz dam ci w mordę!

(mitygując się)

-Pardon, Hrabio, poniosło mnie trochę… Wróćmy do rozmowy.

Mam argument nowy; mocny, mocniejszy od Liczby:

postęp, panie Hrabio… Postęp potrzebuje Silnych!

H r a b i a:

- I tyś  sam - silny? Czyżby?

Siłą własną – czy tylko bezmyślnością ciżby?...

Wielkością Liczby?...Potęgą  głupoty?...

Z niej twoje  do władzy podejrzane ciągoty?...

P a n k r a c y:

-W wielkiej Liczbie – wielka Siła. Argument to ostatni.

H r a b i a:

- Co to za Siła, co Liczbie nie potrafi sprostać?

Ciągle tkwisz, Pankracy, w sofistycznej matni…

Tylko  Bóg  jest  Siłą!

P a n k r a c y:

-Eschatologicznego chcesz mi zadać mata?

Ten twój Bóg ma przetrwać poza koniec świata?

Tylko czasu strata.

H r a b i a:

Opętał cię szatan!

 

P a n k r a c y:

-Tę rozmowę uznaję, Hrabio, za niebyłą.

Nie będzie między nami zgody, ani kompromisu!

(szeptem, trwożliwie rozglądając się na boki:)

- Okracz barykadę, Hrabio, przystąp choć do PiS-u!...

H r a b i a:

- Do PiS-u? Oni  też są fanatykami „boskiej demokracji”…

-Nie, Pankracy: będę  uparcie trwał przy Konfederacji!

P a n k r a c y:

- Zatem wojna będzie!

H r a b i a:

- Od stworzenia świata – trwa zawsze i wszędzie.

(Hrabia i Pankracy rozchodzą się. Hrabia ostrzy brzeszczot szpady, Pankracy naoliwia kałasznikowa)

Wniosek:                        

                          …I tu się kończy Hrabiego rozmowa z Pankracym.

                          Co dalej będzie – to się jeszcze zobaczy.

                          Nie była to ( a szkoda!) rozmowa liryczna:

                        -  liryka to nie jest wartość demokratyczna.

 

Komentarz polityczny w telewizji:

Dziennikarz: Gościmy w studio profesora politologii, Wszystkowieda Mózgowego… Witam pana profesora… I proszę o komentarz.

Profesor Wszystkowied Mózgowy: - Niewątpliwie, w kontekście aktualnej sytuacji międzynarodowej, ale także globalizacji,  ocieplenia klimatycznego, wyścigu technologicznego, emancypacji mniejszości seksualnych i innych czynników społeczno-ekonomicznych –obóz Hrabiego Henryka jest w trudnej sytuacji politycznej. Wiemy, że Hrabia jest znacznie starszy od Pankracego, a przede wszystkim słabo uzbrojony (zdaje się, że tylko w broń białą?), a jednocześnie jest radykalnym fundamentalistą, nieskłonnym do kompromisu. Pankracy, przeciwnie: oceniam go jako zręcznego pragmatyka,  elastycznego polityka, który potrafi odwołać się do argumentu siły, ale zarazem próbuje sondować Hrabiego, poszukiwać pewnej wspólnej, kompromisowej płaszczyzny. Wprawdzie rozchodzą się bez żadnych uzgodnień, potwierdzając istnienie poważnego konfliktu, zasadniczej różnicy zdań, ale nie oznacza to  automatycznie wzrostu dotychczasowego napięcia między obozem Hrabiego a ugrupowaniem Pankracego. Niewykluczone, że za czas jakiś ponownie zasiądą do stołu. Hrabia zapewne nie zgodzi się na proponowane mu „okraczenie barykady” (  tym bardziej nie sądzę , aby „przesiadł się” z pozycji reakcyjnej, „przeszłościowej” – tak to nazwijmy – na pozycję postępową, „przyszłościową); nie wykluczam jednak, że może jedną nogę – chyba lewą?... – lekko zawiesić nad barykadą, wysyłając w ten sposób sygnał do Pankracego, że całkowicie nie odrzuca, w odległej przyszłości, jakiejś formy kompromisu. A co do  Pankracego – aby zyskać na czasie może zaoferować Hrabiemu jakąś podpórkę, żeby nie drętwiała mu ta uniesiona nad barykadą lewa noga, i podać szczudło, żeby stojąc na jednej nodze utrzymywał równowagę. Co będzie dalej – trudno przewidzieć. Tak to widzę.

Dziennikarz: Dziękujemy panu profesorowi za ten komentarz. A za chwilę: reklama środków przeczyszczających i czopków przeciw hemoroidom, a potem program wieczoru: „Seks w wielkim mieście”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »