Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

sobota, 27 lutego 2021 r.
Strona główna
Uff, jak zimno PDF Drukuj Email
15.02.2021.

                                                              

*„Świętoszek”  rozgrywa Prezesa? *Nie czas żałować lasów, gdy płoną archiwa* Cui prodest?...

                                                        Uff, jak zimno, jak gorąco!

„Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie łajdakiem” – powiadano jeszcze przed wojną, gdy „bycie socjalistą” oznaczało często pewną poczciwą wrażliwość na biedę, nie przekraczającą jednak granic zdrowego rozsądku. W PRL, gdy poznano już „socjalizm realny” w miejsce wydumanego, powiadano całkiem inaczej: „Kto za młody był socjalistą, ten na starość będzie komunistą”. Nie tak odległym echem tamtego powiedzonka jest zasłyszane w III RP: „Kto się przewinął przez Unię Wolności ten na zawsze pozostanie oportunistą”.

Właśnie molierowski „świętoszek” naszej polityki, Gowin, postawił prezesowi Kaczyńskiemu poważną podobno „zastawkę”: Jeśli PiS nie uzna w nim legalnego przewodniczącego Porozumienia – jego kanapa opuści rządzącą koalicję”. Tymczasem europoseł Bielan twierdzi, że od trzech lat Gowin nie jest przewodniczącym tej partii, gdyż po upływie poprzedniej kadencji  nowego przewodniczącego nie wybrano… Bielan jest  pewny swego, ogłasza  skierowanie pozwu do sądu, by stwierdził niezgodność stanu faktycznego ze statutem partii. Wydaje się, że Bielan ma rację, problem jednak w tym, że mamy w III RP „niezawisłe sądy” ( z przodującymi w „niezawisłości” sądami poznańskimi, które przodują w sypaniu „pięknych wyroków” bez specjalnego oglądania się na prawo). Jest zatem bardzo prawdopodobne, że mimo oczywistości stanu prawnego, jakiś „niezawisły sąd” uzna prawomocność partyjnej prezesury Gowina, podobnie jak „niezawisły” poznański sąd uznał, że chrystusowiec, który obcował cieleśnie z niejaka Żanetą K. działał …na zlecenie Zakonu! (Czy studentom prawa wykładowcy podają ten casus jako przykład prawniczego obskuranctwa albo skutek korupcji?)

…Nawiasem mówiąc: jak to możliwe, że przez trzy lata w Porozumieniu nie zauważono braku statutowego, wyborczego umocowania Gowina do sprawowania przewodnictwa w partii?... Wszystkim było to wygodne… - do czasu?

Niewykluczone, że „niezawisły sąd” poprzestanie tylko na kafkowskim „przewlekaniu” tej oczywistej „sprawy Gowina” – aby do wiosny, kiedy to wolno spodziewać się zmasowanego ataku totalnej opozycji na rządy tak zwanej Zjednoczonej Prawicy (tak zwanej- bo przecież Konfederacja pozostaje a parte). Sądzą, że hasło do wiosennego ataku rzuci Berlin orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (który swą „niezawisłością” ustępuje chyba tylko sądom poznańskim?) stwierdzającym poważne naruszenie praworządności w Polsce i orzekającym surową kare pieniężną (milion euro dziennie za zwłokę w wycofaniu się z reform sądownictwa). Wyjście kanapy Gowina z koalicji spotęgowałoby chaos, no a wiosenne zadymy przygotowywane przez totalną opozycję i jej łańcuchowe pieski podgrzałyby dodatkowo atmosferę. Zima jest więc ostra, ale wiosna zapowiada się jeszcze ostrzejsza! No i te procesy inflacyjne, na razie zamrożone lockdownem, a które z pewnością dadzą o sobie znać, raczej wcześniej, niż później.

A tu jeszcze w degenerującej się szybko demokracji amerykańskiej prezydentem został Józio Biden, który przez prawie 80 lat swego żywota niewiele dokonał poza bujaniem się pośród skorumpowanego establishmentu waszyngtońskiego, i to w jego najgorszym, bo demokratycznym wydaniu…

No cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy, siła złego na jednego, a na „jednego biednego” – zwłaszcza!

 „Świętoszek” - słychać – ma duże ambicje polityczne, niektórzy są zdania, że marzy mu sie nawet w przyszłości prezydentura… I chyba miałby nawet większe szanse w przyszłych wyborach prezydenckich, niż cokolwiek  tandetny celebryta Hołownia?

Pozostaje tylko kwestia, znana już z powieści Conrada „W oczach Zachodu”: Jak się nazywa ruch, na czele którego mam stanąć? ... – pyta agent ściągnięty w trybie nagłym do centrali.

Na razie ten ruch jeszcze się uciera, jeszcze silna niemiecka ręka (z żydowską, która ją myje…) nie wydała rozkazu „ostatecznego zjednoczenia”, jeszcze  wielu ambicjonerów spośród „żywiołu drobniejszego płazu” rywalizuje ze sobą, podsrywa się wzajemnie i kopie po kostkach - ale co znaczniejsi reprezentanci totalnej opozycji są zgodni, że przede wszystkim - trzeba się zjednoczyć. Zjednoczyć się ponad podziałami i ponad wszelkim wspólnym programem – aby ino do koryta! Dlatego najlepszą nazwą dla takiego ruchu byłaby może – „Koryto Ponad Programami” (KPP)?...

A co do jednoczenia – nie ma lepszych specjalistów od niemieckich!

Robi się więc gorąco już teraz, mimo zimy. Upiorny poseł Budka  marzy o „276”, bez czekania na  gorącą wiosnę i nowy ruch – ale nie wydaje się, by „niezawisły sąd” śpieszył się z wydaniem orzeczenia w sprawie Gowina.

A tymczasem… „Płoną góry, płoną lasy w przedwieczornej mgle”… - czy tak jakoś śpiewał ładnie Seweryn Krajewski, ale mamy problem, bo płoną archiwa, i to nie w jakiejś „przedwieczornej mgle”, ale w bogatym Krakowie!  Lasy, wiadomo, odrosną – góry, wiadomo, przenosić może wiara - ale archiwa?... W tych archiwach spłonęły podobno – między innymi - dokumenty dotyczące własności licznych nieruchomość miejskich!... Czy wnet posypią się nowe roszczenia majątkowe?... Znajdą się fałszywi „dziedzice”, podejrzani „spadkobiercy”?... Przecież wróble od dawna ćwierkają, że „przewłaszczenia” nieruchomości warszawskich to tylko czubek góry lodowej, bo podobne przewłaszczenia miały  miejsce w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi… Nie jest dobrze, gdy zaczynają palić się archiwa, ze swej istoty wymagające szczególnej ochrony przeciwpożarowej…

Przy okazji: kilka lat temu, po „sesjach wyjazdowych” rządu Tuska w Izraelu, krążyła plotka, że Lasy Państwowe mają ulec „prywatyzacji”, a forsa z tej prywatyzacji pójść na zaspokojenie żydowskich roszczeń. Potem plotkowano, że byłby to jednak zbyt bezczelny „numer” i rozpatrywany był wariant obarczenia „odszkodowaniami” właśnie samorządów, co byłoby łatwiejsze do ukrycia przed opinią publiczną. Takie pożary archiwów – w których płonie dokumentacja komunalnych nieruchomości – jakże cieszyć musi potencjalnych złodziei! Is fecit cui prodest – powiadają: ten zrobił, komu zależy.

                                                                                                            Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »