Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Eurofilozofia "walki z kryzysem" PDF Drukuj Email
05.03.2009.
(tygodnik „Niedziela”, 22 II 2009)
Jeśli chodzi o stan polskiej gospodarki – sytuacja niepewna, informacje niemal sprzeczne. Najpierw premier Tusk „preliminuje” prawie 90 miliardów złotych na „walkę z kryzysem” (ale skąd je weźmie?...), potem nakazuje ministrom „znaleźć” niespełna 17 miliardów złotych oszczędności. Zapewnia przy tym, że żadnej „dziury budżetowej” nie ma...
Ministrowie starają się, jak mogą i znajdują nawet 19 miliardów oszczędności w podległych sobie resortach, ale zarazem  pokazuje się 12 miliardowe zadłużenie służby zdrowia, co w sumie, razem ze znalezionymi oszczędnościami, daje mniej więcej wielkość owej dziury budżetowej do zatkania (ok.30 miliardów złotych), którą odkryła opozycja, a której istnienia rząd zapierał się do ostatniej chwili. Więc jest dziura, czy jej nie ma? Jeśli  jej nie ma – czemu rozpoczęcie realizacji „niektórych” programów rządowych przesunięto o dwa lata? Zarazem dobiegają nas informacje, że „inwestorzy zagraniczni” (międzynarodowi spekulanci, ci sami, co wywołali „kryzys”?...), którzy dotąd pożyczali rządowi pieniądze wykupując rządowe obligacje – teraz stracili ochotę na dalsze kredytowanie rządu. Ze strony rządowej słyszymy jednak, że „inwestorzy zagraniczni nadal chętnie inwestują w Polsce”, chociaż „złoty traci szybko do dolara i euro”. Więc inwestują?  Nie inwestują? Wykupują za  bezcen?... Ale dlaczego już nie inwestują w „bezpieczne” obligacje? Obligacje były „bezpieczne”, bo rząd gwarantował ich spłatę majątkiem państwa i podatkami obywateli. Czy więc majątek państwa stał się już zbyt mały, czy może podatki sięgnęły już granic ostatecznych i załamują konsumpcję? Może  jedno i drugie?...
 Interesujące: spośród krajów UE tylko konserwatywna Wielka Brytania zastosowała w walce ze skutkami kryzysu – obniżkę podatku VAT, więc naprawdę poszukała oszczędności w wydatkach biurokracji, a nie w kieszeniach podatników; w pozostałych krajach, bardziej poprawnych politycznie, „postępowszych”, bezceremonialnie sięgnięto do kieszeni podatników; powiedzieć można: rządy zapuściły swą niewidzialną łapę interwencjonizmu głęboko do cudzych kieszeni... Jednak tradycyjni Anglicy najwyraźniej bardziej, niż niewidzialnej ręki rynku boją się właśnie tej niewidzialnej macki eurosocjalizmu. Bo „walka z kryzysem”, za pośrednictwem drenowania kieszeni obywateli i  finansowego wspomagania bankrutów-spekulantów niesie za sobą poważne konsekwencje w postaci przejmowania przez interweniujące państwa majątku „wspomaganych” przedsiębiorstw. To wielki krok na drodze do wtórnej nacjonalizacji, na drodze poszerzania i gruntowania socjalistycznego sektora w stosunku do sektora wolnorynkowego. Przed tym właśnie ostrzegali nowego amerykańskiego prezydenta, socjaldemokratę Baraka Obamę, amerykańscy ekonomiści w liście protestacyjnym przeciw tzw.planowi Paulsona, przewidującemu wypompowanie z kieszeni podatników 700 miliardów dolarów celem „walki z kryzysem”. Ta „walka z kryzysem” staje się tymczasem znakomitą okazją dla lewicujących rządów, by za cudze pieniądze –za pieniądze podatników - rozszerzać swe biurokratyczne władztwo nad wolną przedsiębiorczością. To i administracja Obamy chętnie zwiększyła tę kwotę do... biliona dolarów, upychając do jednego worka także własne, ogromne apetyty („programy rządowe”) biurokracji.
 ...W kraju rząd Tuska łatał  póki co dziurę budżetową. Ale znalezione „oszczędności” (na kim się odbiją? ...) jakoś nie przeszkadzają negocjować z Międzynarodowym Funduszem Walutowym pożyczki na „stabilizacje złotego”. Więc załatanie dziury budżetowej jeszcze go nie stabilizuje?... Jeden z ekonomistów wyjaśnia jednak, że „bilans płatniczy Polski w ciągu ostatnich 3 miesięcy znacznie się pogorszył, a miesięczny deficyt w obrotach sięga 4 miliardów euro”... Nasze rezerwy walutowe, szacowane bodajże na 40 miliardów euro - mogą się więc wyczerpać w ciągu 10 miesięcy?...
 Pośród tych narastających niepokojów – jakie to szczęście, że postępowe media nie podtykają już pod nos opinii publicznej a to Palikota, a to Niesiołowskiego, głównych harcowników koalicji „na odcinku” walki z PiS. Może gdyby wcześniej zajęły się stanem polskiej gospodarki, jej biurokratyczno-prawnymi ograniczeniami, drakońskimi, „pozapłacowymi” kosztami pracy, podatkami i zaniechaniem reform ustrojowych, zamiast biciem politycznej piany, nie przeżywalibyśmy dzisiaj aż takich niepokojów?
Marian Miszalski
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »