Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Nowe media na nowe czasy PDF Drukuj Email
27.03.2009.

(„Najwyższy Czas”, 25 marca) Dziwnym przypadkiem autorami projektu nowej ustawy medialnej, zwanej trafnie „ustawą kneblową”, są PO i SLD, partie najbardziej zaangażowane w zapędzanie Polski pod Traktat Lizboński.

Nowe media na nowe czasy

Zarazem to partie, które przodują w demokratycznym totalniactwie i politycznej poprawności. Dobrana spółka, dobrana pod okrągłym stołem. Ten kontekst pozwala lepiej zrozumieć sens i treść proponowanej ustawy kneblowej. Ma ona dostosować media publiczne do propagandy Traktatu Lizbońskiego i do „utrwalania jego zdobyczy”.

W projekcie zapisane są czystki kadrowe, jakim poddane zostaną media publiczne po wejściu nowej ustawy. To kij. Marchewką jest zmiana finansowania mediów publicznych. Obecnie ci, którym podobają się media publiczne mogą płacić „abonament”, popierając tym samym TVP i PR; po wejściu w życie nowej ustawy ta skromna forma obywatelskiego wyboru a zarazem kontroli zostanie zlikwidowana, w jej miejsce ustanowi się „fundusz budżetowy”: wiele Sejm uchwali na propagandę, tyle będzie!  Posłuszni dziennikarze, którzy przejdą pomyślnie kadrowe czystki, zostaną odpowiednio wynagrodzeni...

Projekt ustawy kneblowej zawiera szczegółowe procedury udzielania i kontrolowania nadawców, którym udzieli się ewentualnie „licencji programowych”. Diabeł, jak wiadomo, tkwi w szczegółach. O, przez to sito nie prześlizgnie się już żaden „niepoprawny politycznie” program! Jednocześnie wiele istotnych spraw, dotyczących wolności mediów publicznych, ukryto w projekcie ustawy pod mało zachęcającymi, powtarzającymi się zapisami: „kwestie te uregulują późniejsze rozporządzenia Krajowej Rady”... I znów, jak to u totalniaków: sedno sprawy – w późniejszych rozporządzeniach...

 Oczywiście, o żadnym odpolitycznieniu mediów publicznych mowy nie ma. To będą „media publiczne”, jakie poznaliśmy już z telewizji Drawicza, Dworaka czy Kwiatkowskiego (krążą nawet uporczywe pogłoski, że właśnie Kwiatkowski był głównym autorem projektu ustawy kneblowej, a posłanka Śledzińska-Katarsińska dała tylko... twarz).

 Najciekawsza jest jednak „logika informacyjna”, jaką da się wydedukować z zapisów ustawy. Jest to piramidalna logika starego PRL-owskiego „Radiokomitetu”.

 Logika informacyjna Radiokomitetu polegała na leninowskim rozumieniu społeczeństwa: naród to ciemnota, „czerń”, „masy” - partia to awangarda, centrala mądrości. Tylko media centralne mogą więc informować i komentować wydarzenia światowe i ogólnokrajowe, natomiast regionalnym ośrodkom telewizji i radia nakazywano zajmować się wyłącznie sprawami lokalnymi. Była to znakomita forma blokowania i kneblowania  oddolnej opinii publicznej w sprawach ważnych, ograniczania „terenowej ciemnoty” do interesowania się wyłącznie sprawami lokalnymi. Dokładnie taka sama logika tkwi w zapisach obecnego projektu ustawy kneblowej: regionalne ośrodki telewizyjne i radiowe mają zajmować się wyłącznie „sprawami regionu”!  Interesujące, że wśród zadań mediów publicznych nie zapisano ani razu „rzetelnego informowania”, natomiast aż roi się tam od celów określonych w charakterystycznym języku: „wspieranie społeczeństwa obywatelskiego”, „promowanie tolerancji”, „niedyskryminowanie ze względu na orientację seksualną”, „wspieranie aspiracji kulturalnych mniejszości etnicznych”... Nawiasem mówiąc – ten ostatni cel pogodzono ze „sprzyjaniem tożsamości narodowej”. Aspiracje kulturalne mniejszości narodowych będą jednak aż „wspierane”, natomiast polskiej tożsamości narodowej będzie się tylko „sprzyjać”. Interesujący zapis... Niewykluczone, że w tym mediach publicznych „aspiracje kulturowe mniejszości” rychło wyprą „tożsamość narodową”, jak zły pieniądz wypiera dobry w pewnych warunkach.

 Mamy więc do czynienia z „nowym ładem medialnym” na czasy Traktatu Lizbońskiego.

 To i nie dziwi kolejna próba ataku na PSL w osobie jej prominentnego działacza, Pawlaka. Rządy Traktatu Lizbońskiego wymagają, żeby PSL wyrugować z zarządzającej już tylko prowincją polską koalicji albo przynajmniej poważnie osłabić. Wprawdzie wiadomo, że PSL „może z każdym” i zawsze, ale jednak... Chłopstwo polskie to nie to, co 3 do 5 procent farmerów w innych krajach UE; chłopstwo polskie to jeszcze ciągle tradycyjna społeczność, przywiązana do religii... Krótko mówiąc: z punktu widzenia zarówno unijnych komisarzy, jak niemieckich i rosyjskich polityków ( z żydowskim lobby politycznym na kupę) – to „element wywrotowy”, reakcyjny, niebezpieczny, nieprzewidywalny. Nie wiadomo, co może przyjść do głowy takiemu PSL-owi (właśnie dlatego, że może z każdym i zawsze!), gdy „kryzys finansowy” i amerykańskie zapotrzebowanie na współpracę z Rosją rozpoczną proces likwidacji poparcia dla PO. Więc chociaż w PO, gdzie nie splunąć, taki sam  nepotyzm i układy jak w PSL – springerowski „Dziennik” zaatakował PSL. PSL odwinął się Misiakiem... Cios za cios! Spowodowało to pewien kociokwik w PO: Niesiołowski, Palikot i Komorowski nie połapali się w porę, i do ostatniej chwili bagatelizowali sprawę Misiaka, ale wyszli na durniów: następnego dnia Tusk wyrzucił Misiaka z partii i klubu, dając wyraz większej dbałości o swój własny pijar, niż o pijary delegowanych, czołowych partyjnych „pyskaczy”... No jasne: gdy wiozą zboże padyszachowi, kapitan statku nie troszczy się o wygody myszy na statku... Tusk ciągle łudzi się, że dowiezie się do prezydentury. Pażiwiom, uwidim.

 Tymczasem puszczane są już medialne „bąki” na temat „rozszerzonej koalicji”: PO, PSL, SLD... Hm. Nie bardzo ci ja wierzę, że tyle wysiłku wkładane jest w „budowanie nowej lewicy” (która nie ma ani idei, ani programu!), żeby pod rządami Traktatu Lizbońskiego odstawiono ją do politycznej graciarni. Należy raczej spodziewać się warunkowego dopuszczenia SLD do koalicji zarządzającej nie suwerenną już Polską: pod warunkiem, że pogodzi się z „nową lewicą”, więc  z żydowskim lobby politycznym. A gdyby tak się stało (kolejny historyczny sojusz „Żydów” z „Chamami”?) – los PSL byłby przesądzony. Czyje w końcu „korzenie” liczą się bardziej w Brukseli i Waszyngtonie - aby na pewno Waldemara Pawlaka i Michała Drzymały (27 marca -72 rocznica śmierci)?...

Wóz Drzymały, albo przewóz Pawlaka, ku temu idzie, wciórności.

Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »