Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Mała skromna teoria spiskowa PDF Drukuj Email
08.04.2009.

 („Najwyższy Czas”, 8 kwietnia 2009) Bez względu na propagandową retorykę osłaniającą - prawda jest taka, że ekipa Obamy musiała poprosić Rosję o „współpracę w walce z terroryzmem”.

Mała, skromna teoria spiskowa

„Światowy terroryzm” nie byłby groźny dla Ameryki, gdyby nie to, że po cichu wspierany jest przez sowiecki i izraelski wywiad. Obydwa te wywiady uważane są za najlepsze w świecie: rosyjski - bo korzysta z ustrojowo nieograniczonych środków finansowych, żydowski – bo poza potężnym zasilaniem finansowym korzysta z diaspory, rozsianej po całym świecie. Jeszcze w początkach XX wieku krążyła opinia o Anglikach: że to tak wielcy nacjonaliści, iż każdy Anglik poza własnym krajem to szpieg rządu Jej Królewskiej Mości; dzisiaj słyszy się takie opinie o Żydach. Si non e vero... Pouczające są kulisy starej afery szpiegowskiej Rosenbergów, ale i najnowszej, niejakiego Jonatana Pollarda, amerykańskiego Żyda ( wykradzione materiały CIA i sprzedane przez Mossad wywiadowi rosyjskiemu ). Co tu się dziwić, że amerykański wywiad  jest dziś tak słaby...

 Rosjanie wspierają po cichu „światowy terroryzm” żeby drogo sprzedawać Amerykanom swą „współpracę w walce ze światowym terroryzmem”. Już wytargowali rezygnację z „tarczy” w Polsce, już wtryniają Amerykanom „współpracę z umiarkowanymi talibami” w Afganistanie, już Amerykanie muszą ubiegać się o „współpracę Rosji”, przy czym to Rosja podyktuje polityczną cenę tej współpracy...

 Izrael wozi się na podobnym kółku: im bardziej jątrzy stosunki amerykańsko-arabskie, tym bardziej podnieca islamski, antyamerykański terroryzm... No a „walka z  terroryzmem” wymaga także współpracy z Izraelem...

 Poważne pytanie brzmi zatem: na co liczy Izrael zakładając, że Ameryka będzie zawsze popierać Izrael przeciw Arabom? Czy są to jakieś poważne rachuby, czy tylko oparte na obecnej pozycji lobby żydowskiego w Ameryce?

Wprawdzie i to jest „poważną rachubą”, ale można sobie wyobrazić rachubę jeszcze poważniejszą. Gdyby w następstwie zawiązującego się antyamerykańskiego sojuszu UE, Rosji i Chin doszło do znaczącej politycznej degradacji Ameryki w świecie – żydowskie lobby polityczne w Ameryce mogłoby sprzedać swą wiedzę i usługi tej nowej koalicji, przerzucając się z jednego obozu do drugiego, zresztą już raz to uczyniło, za co w swoim czasie „Wania” pogniewał się nie na żarty... Nu, mściwego towarzysza Stalina się obawiano, mógł rozstrzelać, rozpętać „czystki”, ale czy można obawiać się Hilarii Clinton albo Obamy? Czy można obawiać się demokratów amerykańskich?...Zdradzi się ich, z całą tą Ameryką na kupę – i nic. To jest też ważna rachuba.

 Jak widać dzisiaj – służby amerykańskie przegrały z selektywną współpracą służb rosyjskich i żydowskich, a Ameryka znalazła się w sytuacji żałosnej: nie tylko „kryzysu finansowego” (którego  „zwalczanie” wedle „planu Paulsona” grozi jeszcze większym kryzysem), nie tylko finansowego uzależnienia od Chin (masowo pożyczających Ameryce pieniądze dla sfinansowania irackiej awantury celem udelektowania Izraela), ale już i konieczności „współpracy” z Rosją w „walce z terroryzmem”!...

 Współpraca z „umiarkowanymi talibami” w Afganistanie, proponowana przez Rosję, to pewnie współpraca z „rosyjskimi talibami”. (- To nie moi ludzie – tłumaczył się kiedyś generał Kuroczkin z carskiej „Ochrany” z pewnego zamachu terrorystycznego – to zrobili eserzy generała Awtochina, z II Oddziału...)  Potem „umiarkowani talibowie” mogą zawsze zradykalizować się i rozciągnąć swe wpływy na Pakistan. Pakistan zaś dysponuje bombą atomową. Ach, gdy więc talibowie owładną Pakistanem i jego bombami – koniec świata! Biedna Ameryka, prowadzona na żydowskim pasku, będzie musiała konfrontować się z „terroryzmem” nie tylko w Afganistanie, ale i w Pakistanie! Czyż „pomoc” Rosji w tej walce nie będzie wówczas wprost bezcenna? Czyż Rosja i Izrael nie podyktują wówczas Ameryce niebotycznie wysokiej politycznej ceny za „pomoc”?...

 Barak Obama zaproponował rządowi Iranu „bezpośrednie rozmowy”. Kokieteria taktyczna, czy przeczucie powagi sytuacji? Iran odrzucił tę kokieterię polityczną: najwyraźniej domaga się realniejszych gwarancji, że Ameryka zmieni swą politykę bezkrytycznego poparcia dla Izraela.

 Wydaje się, że tej politycznej struny nie da się już rozciągać zbyt długo, a amerykańska próba gry na dwóch fortepianach („popieramy nadal Izrael, ale zarazem kokietujemy Iran i świat arabski”) też ma krótkie nogi: już najbliższe miesiące pokażą, co naprawdę wybrała „Ameryka”. To znaczy: co wybrali „demokraci”. To znaczy: co wybrali amerykańscy odpowiednicy naszych europejskich socjaldemokratów. A co oni mogą wybrać?...

 Urwijmy więc w tym miejscu wątek globalny, a przejdźmy do naszego polskiego zakątka świata. W tym zakątku - akurat charakterystyczny „moment”: śledztwo w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

„Rzeczpospolita” wskazuje na „trop Wojskowych Służb Specjalnych” i wariant zastosowany przez „razwiedczyków” ze spółki „Sur5Net” przy porwaniu przedsiębiorcy Jana Załuski. Porwali go, żeby wymusić podpis potrzebny do zaciągnięcia amerykańskiego kredytu, celem przejęcia przez grupę „razwiedczykow” Rafinerii Trzebinia... Jan Załuska uszedł z życiem chyba tylko dlatego, że  wybuchła afera „Orlenu” i nie opłacało się porywaczom ryzykować morderstwa: zadowolili się okupem i nadzieją, że SLD-owska prokuratura i „niezawisłe sądy” rozmyją tę sprawę, utopią w „niejasnościach”,  brakach dowodowych etc. Jak dotąd - nie zawiedli się. Każdy, kto  zapozna się (stenogramy sejmowe) chociażby z pytaniami posła Jerzego Kuleja do prokuratura Włodzimierza Olejnika, zwłaszcza z odpowiedziami tego ostatniego, nie może mieć wątpliwości: dobrze przewidywali... W sprawie tamtej przewijają się nazwiska: Jacek Dębski, Barański „Baranina”, warszawski adwokat Janusz Sz., Łukasz Młynarski, Gerard Załoga, figura z WSI, Władysław Bartoszewski, który stręczył Janowi Załusce starego „razwiedczyka”, niejakiego Łazowskiego, na partnera dla założenia Fundacji „Chewra”, co to miała wspierać „ofiary Holocaustu”: żeby korzystać z przywilejów i ulgowej kontroli przy transferze „lewego” szmalu... Koło tej  fundacji „Chewra”  i Baksik, i Gąsiorowski, człowiek WSI... i jej szef, ów Leszek Łazowski, co to stręczył go Bartoszewski...

 Czyżby jakaś siuchta części b. komunistycznych WSI z Mossadem?

 A wszystko to w kontekście ostrej walki na śmierć i życie o to, kto po „CIECHU” dorwie się do importu nafty z Rosji: która grupa „pułkowników i generałów”, pod kogo podwiązana w SLD i gdzie indziej...

 Sprawa Olewnika prowadzi daleko, głęboko i wysoko: tak daleko, głęboko i wysoko, jak nasze życie polityczno-gospodarcze przeżarte jest do szpiku kości rakiem nie wytrzebionego socjalizmu: rządami służb specjalnych, „państwa w państwie” – mafii. Dlatego chyba sejmowe śledztwo zakończy się fiaskiem wraz z przyjęciem Traktatu Lizbońskiego w naszym zaścianku, podczas gdy w skali globalnej Ameryka podejmie rozpaczliwą współpracę z Rosją w walce ze „światowym terroryzmem”.

 Tak z grubsza prezentowałaby się zarys mojej małej, skromnej teorii spiskowej.

Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »