Towarzystwo prosi
28.07.2009.

                          

                     Towarzystwo prosi...

 („Niedziela”, 29 lipca 2009) Przez prawie dwadzieścia lat Stronnictwo Demokratyczne (dawniej, obok PSL, „sojusznicze” względem PZPR) wegetowało w stanie quasi-letargu politycznego, jakby politycznej hibernacji, którą umożliwiały intratne i zyskowne nieruchomości. Niedawno b.działacz Platformy Obywatelskiej, w swoim czasie usunięty z niej pośród podejrzeń o udział w „układzie warszawskim” ożywił tę polityczną wegetację SD, stając na jego czele. Przypomina się ten fragment z Conrada: „Jak się nazywa organizacja, na czele której mam stanąć?”... Rychło też zapowiedział ogłoszenie „programu”, ale zamiast programu nowy szef SD zapowiedział poparcie dla kandydatury Andrzeja Olechowskiego na prezydenta w najbliższych wyborach. Czas pokaże, czy to już cały program SD, czy zostanie jeszcze czymś obudowany, w każdym razie jest już partyjna struktura i może posłużyć jako przyszły komitet wyborczy kandydata. Osoba kandydata ma ciekawą i bogatą przeszłość: b.współpracownik wywiadu PRL, współtwórca i Ruchu 100, i Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform przy Lechu Wałęsie, i Platformy Obywatelskiej – z której właśnie wystąpił – i, last but not least – członek „grupy Bilderberg”.

 Podbudowane w ten „programowy” sposób Stronnictwo Demokratyczne może odegrać także rolę jednoczyciela części podzielonej lewicy (Partia Demokratów, SdRP), godząc powaśnione frakcje i frakcyjki, a może nawet osłabić i SLD, proponując jego części nowy szyld w ramach ucieczki od przeszłości.

 Abstrahując od demokratycznego wystroju i dekoracji sceny politycznej – można w tym dobrze skalkulowanym pociągnięciu politycznym upatrywać zniecierpliwienia prawdziwszych niż konstytucyjne ośrodków władzy rządami Tuska i jego ekipy, czegoś na kształt nader poważnego ostrzeżenia. Zwłaszcza, że zaraz pojawiły się okolicznościowe sondaże wedle których – chociaż do wyborów prezydenckich jeszcze sporo czasu – nowy kandydat już „depcze po piętach” kandydatowi PO.

 Ale (czyżby w odpowiedzi na kandydaturę Olechowskiego i inicjatywę jednoczycielską SD ?) wnet pojawiły się inne sondaże... Jak ze skrzynki magika wyciągnięto Jolantę Kwaśniewską, której kandydaturę poddano sondażowym testom. Dlaczego akurat jej kandydaturę, jeśli z polityką nie miała dotąd nic wspólnego, poza mężem? Ha, podszewka demokracji kryje nie jedną oligarchiczną tajemnicę... Te nowe sondaże pokazały, że żona Kwaśniewskiego popularnością bije Tuska na głowę: to już nie żadne deptanie po piętach, ale wyprzedzenie o dwie , może trzy długości – jeśli użyć tego hippicznego porównania. Wprawdzie żona Kwaśniewskiego odżegnuje się  póki co od kandydowania, ale trudno nie spostrzec związku między zorganizowanym przez nią Kongresem Kobiet a tymi hurra-optymistycznymi sondażami. Jak gdyby cały ten Kongresu był tylko pretekstem dla tych promujących ją sondaży... Bo i żadnego innego pożytku z niego nie było, powiedzieć nawet można – wręcz przeciwnie.

 Tymczasem rząd Tuska stoi wobec dziury budżetowej, sięgającej prawie 50 miliardów złotych. Wywołuje to nerwowe, chaotyczne i zgoła desperackie odruchy, jak chociażby ten: wyciągnięcia z Narodowego Banku Polskiego „kilkunastu miliardów złotych”, których tam ... póki co nie ma. Stary pomysł szefa „Samoobrony”: kreowania fiducjarnego pieniądza „pod zastaw” zapisów księgowych wynikających z różnicy kursów walutowych. Ale żeby liberalny niby rząd odgrzewał pomysły słynnego „populisty”?... Ryzykując w dodatku wiarygodnością NBP?... A że podniesienie podatków byłoby jeszcze gorszym rozwiązaniem – rząd skazany jest na poszukiwanie oszczędności lub na pułapkę pożyczkową, co przy istniejącym już zadłużeniu państwa grozi  jednak poważnymi konsekwencjami.

 Więc pozostają oszczędności... – ale gdzie? Na czym, na kim oszczędzać?... I może jest to jakiś klucz do zrozumienia tych nacisków, na razie sondażowych: A oszczędzaj na kim chcesz, byle nie na naszym starym, „okrągłostołowym” układzie”...

 Jak to było u Sienkiewicza, na kozackim majdanie: „Towarzystwo prosi, a nie, to samo weźmie”...

                                                           Marian Miszalski