Bluzg żydowskiego rasisty
20.05.2018.

                               

 *Bluzg żydowskiego rasisty *Juncker fetuje Marksa *Dialog czy groteska? *Myląca pozoracja

                                Na manowcach politycznej kapitulacji

 Burmistrz New Jersey, Steven Fulop (rocznik 1977), syn rumuńskich Żydów, kształcony za młodu w Talmudzie w nowojorskim chederze Rabbi Pesach Raymon Yeshiva, bluzgnął przeciw marszałkowi Senatu Stanisławowi  Karczewskiemu,  trzeciej osobie w państwie polskim, wyzywając go od „antysemity”, „białego nacjonalisty” i  „negatora holocaustu”. Bluzg zdradził intencje tego Żyda, gdyż epitety nie  miały najmniejszego związku z kwestią pomnika katyńskiego w New Jersey ani poglądami Karczewskiego: tym bluzgiem absolwent nowojorskiego chederu  włączył się z przytupem w antypolską kampanię prowadzoną od kilku miesięcy przez żydowskich rasistów w związku z ich  całkowicie bezpodstawnymi, bezczelnymi roszczeniami majątkowymi wobec Polski. Żydowskich rasistów, jak wiadomo, nie brakuje wszędzie tam, gdzie istnieją żydowskie diaspory; powiedzieć nawet można, że gdzie nie splunąć trafia się w jakiegoś żydowskiego rasistę:  żydowski rasizm jest dzisiaj bodaj najbardziej agresywnym i najgłębszym rasizmem w  świecie. Co do Fulopa – jest on nadto współpracownikiem starego grandziarza Sorosa, propagatorem legalizacji związków homoseksualnych – ale nie w Izraelu! -  i kto wie, czy nie od Sorosa właśnie otrzymał zlecenie takiej właśnie a nie innej treści swego bluzgu. No cóż: pan każe, sługa musi („chude srulki z uśmiechem lubym kłaniają się srulom grubym” – jak pisał Tuwim w wierszu „Bank”). Kto wie, czy swym propagandowym bluzgiem Fulop nie wysłuży sobie jakiejś posady w Światowym Kongresie  Żydów albo innej organizacji żydowskich rasistów?... Żydowscy rasiści także  w Ameryce mają do pomocy amerykańskich szabes-gojow:  takiej na przykład „ukorzenionej” senator Tamar Baldwin pomógł  amerykański szabes-goj senator Marco Rubio w wypichceniu projektu ustawy „JUST” i wniesieniu jej do Senatu…

Dobór epitetów, wybranych przez „chudego srulka” wobec Karczewskiego świadczy wymownie o zamówieniu, które zrealizował przy okazji sprawy usunięcia pomnika katyńskiego. I żeby nie pozostawić już żadnych wątpliwości głupim gojom z rządu premiera Morawieckego – żydowski rasista dodał na koniec na swym twiterze: „Państwo polskie jest współwinne holocaustu”! Innymi słowy: wypełnił w całości hipotezę art.55 a, znowelizowanej ustawy o IPN: „Kto oskarża naród lub państwo polskie”… Ponieważ ustawa ta, póki co, obowiązuje – czy prokuratura wystawi europejski nakaz aresztowania tego Żyda na wypadek, gdyby pojawił się w Europie?...

Takie propagandowe napaści, jak byle żydowskiej urzędniczyny w rodzaju Fulopa, będą się, przewiduję, mnożyć. Metody opluwania niewygodnych gojów („Pluj, pluj, zawsze coś przylgnie” – pouczał Goebbels) żydowscy  rasiści nauczyli się od hitlerowców, opanowali ją do perfekcji i są w tej mierze ich spadkobiercami. W związku z tym całkowicie nieskuteczna jest metoda przyjęta przez rząd w Polsce: „wyjaśniania nieporozumień” i „prowadzenia dialogu”. Dialog możliwy jest z ludźmi dobrej woli, ale nie z żydowskimi rasistami w rodzaju Fulopa, Grossa, Azari, Netanjahu, Spielberga i tysiącami innych, zwłaszcza wspieranymi przez żydowskie  lobbies i rząd Izraela. Zjawisko, aby z nim walczyć, trzeba zdefiniować i nazwać zgodnie z prawdą: mamy do czynienia z żydowskim rasizmem i żydowskimi rasistami; i w polityce międzynarodowej, w tym także w publicznych wystąpieniach naszych polityków  czy dyplomatów – należy tego właśnie sformułowania używać. Jeśli rząd  tak nie postępuje – sam jest sobie winien, ośmielając tylko żydowskich rasistów. Dotychczasowy „dialog” ze „stroną żydowską” staje się żałośnie śmieszny: wręcz groteskowy! Brak należytego zdefiniowania „strony żydowskiej” (wróg i rasista) powoduje, że rząd premiera Morawieckiego ugrzązł na manowcach politycznej kapitulacji.

Można z łatwością wyobrazić sobie, jak wielki nastąpi propagandowy atak żydowskich rasistów gdy już podpisana zostanie przez amerykańskiego prezydenta ustawa nr 1226 i gdy  amerykański Sekretariat Stanu dokona swej pierwszej oceny stopnia realizacji żydowskich roszczeń!

Czyje natomiast  zamówienie realizował comisar di tutti comisari –Klaudiusz Juncker - uczestnicząc w „uroczystych obchodach” urodzin Karola Marksa w Trewirze? Urządzonych nadto w budynku pokościelnym?...I tak dobrze, że nie obchodzono uroczyście tajnego przewozu Lenina z Niemiec do Rosji, albo rocznicy paktu Ribbentrop-Mołotow. Kto wie, czy i na takie obchody nie przyjdzie kiedyś pora w miarę trwania Unii Europejskiej? Miejmy nadzieje, że żydowski rasista Steven Fulop z New Jersey zostanie też zaproszony? Wiele wskazuje, że Juncker – który krył pranie brudnych pieniędzy gdy był premierem Luksemburga -  nadstawia się w ten sposób niemieckim Żydom, krzewiącym dziś neo-marksizm w postaci politycznej poprawności. Jużci taki Cohn-Bendit musi być zadowolony z Junckera! Niby inne czasy – ale żydokomuna wiecznie żywa…

No dobrze: Marks uczczony (a jak Marks to i przy okazji  Engels: <nie ma „Bolek” bez „Wałęsa”, nie ma Marksa bez Engelsa”), ale nie ma przecież marksizmu bez leninizmu, rewolucyjnej teorii bez rewolucyjnej praktyki…. Kiedy więc i mumię Lenina sprowadzą do Brukseli aby tam ją uczcić? Czy może w ostatniej fazie istnienia Unii Europejskiej, pełnej parkosyzmów i wstrząsów, Lenin uczczony zostanie przez unijnych komisarzy w Moskwie? Czy komisarz Tiemmermans (zwany wśród brukselskich dziennikarzy „Grubym Zadkiem”) zostanie w międzyczasie komisarzem od „wnutriennych dieł” Unii Europejskiej? Może gaulaiterem na Europę Wschodnią? Ba! Zważywszy, że nie byłoby „realnego socjalizmu”  bez Józefa Wissarionowicza – kiedy wreszcie nastąpi jakieś uczczenie i samego Stalina w Brukseli? Owszem, „błądził i wypaczał”, ale z jakim rozmachem promował marksizm w świecie! Do dziś lewica żyje z tej promocji: polityczna poprawność, czyli neo-marksizm, jest przecież dzisiaj ideologią Unii Europejskiej. Jakże tu nie być wdzięcznym promotorowi, chociaż wiele się nabłądził i sporo nawypaczał?...

A tu w ostatniej chwili dostałem e-mailową propozycję podpisania petycji w sprawie zachowania pomnika katyńskiego w New Jersey… Hm. Petycją – we wroga, w żydowskich rasistów? Ja proponuję petycję do rządu premiera Morawieckiego, by wreszcie  ten rząd w swej polityce i publicznej  retoryce zdefiniował prawidłowo przeciwnika, tak w Izraelu jak w Ameryce: wróg to żydowscy rasiści.

Ciekawa globalna symbolika: pomnik wzniesiony Marksowi w Trewirze i likwidacja pomnika katyńskiego w New Jersey… Jest i symbolika lokalna: policja pacyfikuje manifestację narodowców w Katowicach (pretekst: rzekomo „rasistowski” napis na transparencie: „White Boys”), ale PiS-owskie władze sr…ą w portki przed nazwaniem „żydowskimi rasistami” autorów trwającego ataku na Polskę. Coraz wyraźniej widać, że rządowa „walka o  dobre imię Polski” jest Wielkim Pozorem, zachęcającym tylko wroga do eskalowania ataków . Aż  strach pomyśleć, z czego wynika ta postępująca, obłudna pozoracja, ale „koń  jaki jest” – każdy już widzi…

                                                                                                                Marin Miszalski